Francuzi jeszcze normalni. Poniżej 1% mężczyzn korzysta z pełnego urlopu „tacierzyńskiego”

Badania pokazują, że mniej niż 1% ojców ubiega się o urlop rodzicielski w pełnym wymiarze godzin. Aktywiści „postępu” mocno się zmartwili, ale już doszli do wniosku, że za twardym trzymaniem się tradycyjnego podziału ról w małżeństwie stoi „zły” przykład i stereotypy.

Zapewne teraz posypią się granty na dodatkowe filmy i seriale, w których następuje odwrócenie ról i tatusiowie zostają w domu po urodzeniu dziecka, a mamusie idą się „realizować zawodowo”. Mogą się też pojawić zachęty finansowe, itd.

„Postępaki” konstatują, że wskaźnik wykorzystania urlopu ojcowskiego prawie nie wzrósł i to pomimo istniejących już zachęt. Jakoś nie przychodzi im do głowy ważne dla rodziców dobro dziecka i to, że np. taki tatuś piersią jednak niemowlaka nie nakarmi.

Opublikowane 7 kwietnia dane wskazują, że mniej niż 1% ojców korzysta z urlopu rodzicielskiego w pełnym wymiarze godzin po urodzeniu dziecka. Takie przepisy wprowadzono w imię „równości płci” w roku 2015. Ustawodawcy liczyli, że skorzysta z tego co najmniej 25% ojców, a tu klapa…

Pomimo zachęt, w ostatnim czasie wskaźnik wykorzystania pełnego urlopu wychowawczego wśród ojców wzrósł z 0,5% do 0,8%. Nie wykluczone, że ten dodatkowy odsetek to pary homoseksualne, które zaopatrzyły się omijając przepisy w dzieci.

Badania przeprowadziło Francuskie Obserwatorium Koniunkcji Ekonomicznych (OFCE), działające przy Sciences Po w Paryżu. Wnioski nie mówią jednak, że takie urlopy są społecznie nie potrzebne i nieprzydatne. Zgodnie z „poprawnością polityczną” szukają więc dziury w całym…

„Postęp” zawodzi? To jeszcze więcej… „postępu”

Według analityków wpływ na brak zainteresowania mężczyzn zajmowaniem się dziećmi w domu ma zbyt niskie wynagrodzenie (390 euro). Z prawa do wolnego w niepełnym wymiarze godzin, kiedy rodzice nadal pracują, ale w mniejszym wymiarze czasu przyciąga tylko 0,9% ojców i 13,2% matek.

Od 2015 roku urlop rodzicielski trwa już nie trzy lata, ale dwa, dla rodzin z co najmniej dwojgiem dzieci. Można go dzielić. Matka może nie pracować przez dwa lata, a ojciec trzeci rok. Ustawodawcy jednak dziwią się, że przytłaczająca większość ojców z tego nie korzysta.

Rząd jednak już „pracuje” dalej, bo odkrył, że „efekt urlopu rodzicielskiego jest dalej zależny od płci”. Autorzy badania spekulują, że „być może niektórzy ojcowie nie znają dobrze swoich praw”, inni uważają, że ten urlop „to sprawa kobiety”, albo unikają go ze względu na nacisk i przykład otoczenia.

Dlatego zaleca się celem osiągnięcia „parytetu” dalsze oduraczanie. Sugeruje się „kampanię informacyjną i uświadamiającą” w celu „zmniejszenia uprzedzeń płciowych”. Dodatkowo, jeszcze „bardziej ambitną reformę” razem z dodatkowymi zachętami finansowymi. Za przykładem Skandynawii rekompensata miałaby być proporcjonalna do uzyskiwanych poprzednio wynagrodzeń.

Źródło: Le Figaro/ AFP

6 KOMENTARZE

  1. Tak po cichu to mnie cieszy że nadchodzą czasy kiedy będzie można na prawdę skrzywdzić szczekające i tępe baby i dać im wolność i równość.
    W miarę upadku systemu praca w biurach się skończy a równość pozostanie.
    W Hiszpanii nie potrwa to już długo.
    A wtedy – do kamieniołomu marsz!
    I do huty prostować druty!
    No dobra, jak która ładniejsza to na traktor.

  2. Dobry artykuł. Taki jest naturalny podział ról w rodzinie. Mężczyzna ma na nią zarobić, po to by kobieta bez trosk finansowych i męczenia się w pracy, mogła spokojnie spędzać czas z dziećmi. A jeśli dla kobiety to nie jest największe szczęście, tylko użeranie się z koleżankami gdzieś w szkole, urzędzie, fabryce to wypada tylko takim współczuć.

Comments are closed.