Hołownia, po Biedroniu, Petru i Palikocie nowym faworytem Niemców na zarządcę Polski

Szymon Hołownia prosi swych fanów o pieniądze. Zdjęcie: YT
Szymon Hołownia Zdjęcie: YT
REKLAMA

Niemieckie media zaczynają lansować Szymona Hołownię nie tylko na lidera opozycji, ale na przyszłego przywódcę Polski. „Die Welt” nazywa go „polityczną nadzieją Polski”.

Zagraniczne media ,a zwłaszcza niemieckie co rusz odkrywają w Polsce jakiś nowy, „wielki talent”, który zmieni polską scenę polityczną. Ostatnim był Robert Biedroń, o którym zapomniano po kompromitującej j kampanii prezydenckiej, w której zaprezentował się jak hucpiarz i pajac, a nie poważny polityk aspirujący do najwyższych stanowisk.

Wcześniej faworytami byli Janusz Palikot, czy Ryszard Petru, o którym „Die Welt pisał, że spoczywają na nim nadzieje liberalnych Europejczyków. Teraz, dla niemieckiej, należącej do Axel Springer gazety, „nadzieją” jest Hołownia.

REKLAMA

Korespondent dziennika Philipp Fritz w artykule „Nowa „polityczna nadzieja” Polski”, pełnym manipulacji, kłamstw i zwykłych głupot pisze o Hołowni i szansach jego ugrupowania, wskazując, na ostatnie notowania, w których plasuje się za PiS.

Polska wersja „Die Welt” omawia artykuł Fritza i pisze, że Kaczyński i jego ludzie od 2015 roku rządzą niemal niepodzielnie. – Mają parlamentarną większość i prezydenta, „telewizja państwowa TVP została przekształcona w organ propagandy, system sądownictwa partia przebudowuje według własnego uznania, z którego to powodu jest w stałym sporze z Komisją Europejską i Trybunałem Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

Niemcom się nie podoba, iż ci którzy wygrywają wybory zmieniają np. system sądowniczy według własnego konceptu i uważają, że skoro oni sami nie mogą nam bezpośrednio stworzyć systemu sądowego, to niech to robią instytucje europejskie, wtrącając się w wewnętrzne sprawy Polski.

„Die Welt” ocenia, że jak Hołownia wygra, to eurokratom będzie jeszcze łatwiej wtrącać się w nasze spraw. To akurat może być prawdą, że gdyby Hołownia rządził, to stałby się gorliwym wykonawca wszystkich nawet najgłupszych i najbardziej szkodliwych poleceń Brukseli i Berlina.

Bowiem szef partii, Szymon Hołownia, niestrudzenie podkreśla, że współpraca z Niemcami i Francją są dla niego kluczowe. Chciałby wprowadzić Polskę do centrum UE. Paraliżujące konflikty o demontaż państwa prawa, stałe bury z Brukseli z powodu tworzenia tzw. stref wolnych od ideologii LGBT, czyli otwartej dyskryminacji mniejszości seksualnych – wszystko to dziś uniemożliwia Polsce większy wpływ na politykę europejską, mimo że ze względu na liczbę ludności wynoszącą prawie 40 milionów mieszkańców oraz dynamiczną gospodarkę właściwie miałaby ku temu potencjał – pisze Fritz.

Dziennikarz niemiecki oczywiście kłamie pisząc o otwartej dyskryminacji mniejszości seksualnych i nie ma znaczenia, czy robi to świadomie, czy tylko z lenistwa intelektualnego i głupoty nie pojął, nie doczytał i powtarza kłamstwa np. Biedronia, czy Staszewskiego. Oczywiście tacy jak Fritz brak zgody na narzucanie ideologii LGBTSPD uznają za „dyskryminowanie”.

Hołownia ma być beneficjentem toczonych w Polsce sporów i zyskiwać kosztem PO, która wedle niemieckiego korespondenta jest partią „liberalno-konserwatywną”. Oczywiście PO nie jest ani liberalna, ani konserwatywna. Niemieccy odbiorcy mediów nie mogą wiedzieć jak wygląda polska polityka skoro karmieni są takimi bzdurami jak ta o konserwatyzmie PO. Partia, która popiera skrajne, wstrętne, dzikie zachowania w polityce – jak rozróby organizowane przez ordynarną Lempart, która domaga się aborcji na życzenie, małżeństw „jednopłciowych” forsuje ideologie LGBTRFN do tego stopnia, że chciałaby zaprowadzić powszechną deprawację seksualną dzieci w szkołach, nie jest konserwatywna.

„Die Welt” pisze, iż niemiecki korespondent Uważa … partię Hołowni przede wszystkim za zagrożenie wobec tradycyjnej opozycji, bo „prezentuje nowy program i jest autentyczny. Cytuje członka polskiego think-tanku Council on Foreign Relations Piotr Burasa, który mówi, że Hołownia jako pierwszy polityk ważnej polskiej partii w wyraźny sposób kładzie nacisk na politykę klimatyczną.

Łowi także w PiS – pisze „Die Welt”  i dodaje że to patriota i zdeklarowany katolik, a zatem nie jest płachtą na byka dla narodowokonserwatywnych wyborców.

Nie wiemy czy to Buras powiedział Niemcom, że Hołownia to „zdeklarowany katolik”, ale jeśli tak to „Die Welt” powinien poszukać sobie innego eksperta od polskich spraw, a już na pewno znaleźć innego korespondenta, który będzie cokolwiek z polskich spraw rozumiał. To, że się ktoś deklaruje jako katolik, to nie znaczy, że nim jest.

Wiadomo, że w epoce otumanienia ideologią LGBTUE jak Bogdan zadeklaruje, że jest Grażynką to automatycznie się nią staje. W Polsce jeszcze tak to nie działa. Hołownia owszem coś tam deklaruje, ale jest katolikiem bezobjawowym. Ponieważ jest osobą egzaltowaną to może mu i się zdawało że ma katolicką formację duchową, ale póki co to szybko przyjął pod swe skrzydła fanatyczną aborcjonistkę poseł Hannę Gill-Piątek i deklarował, że podpisałby jako prezydent ustawę o aborcji na życzenie. To jasne więc, że Hołownia żadnym katolikiem nie jest podobnie jak zdeklarowany weganin, który wcina niemieckie wurtsy nie jest weganinem.

Wielkie zainteresowanie niemieckich mediów Hołownią, ich zachwyt nad nim, powtarzanie propagandowych bzdur wskazują, że Hołownia może być kolejnym meteorytem na politycznym niebie. Niemcy karmią się kłamstwami, manipulacjami, własnymi wyobrażeniami i dlatego tak bardzo mylili się w ocenach z zachwytem wypowiadając się wcześniej o Petru, czy Biedroniu. Teraz ich „nadzieją”, bo oczywiście nie polską, jest Hołownia.

REKLAMA