13 lat za oszustwa. „Wnuczek” i „policjant” ma oddać pokrzywdzonym 800 tysięcy złotych

Banknoty, pieniądze.
Banknoty, pieniądze - zdj. ilustracyjne. (Fot. Henryk Niestrój/Pixabay)

13 lat za oszustwa „na policjanta” i „wnuczka” otrzymał 30-letni Angelo M. Musi też oddać pokrzywdzonym przez siebie ponad 800 tys. zł. Ofiarami słynnej metody byli głównie seniorzy z Warszawy.

Wyrok jest prawomocny. Sąd Apelacyjny w Warszawie w pełni podzielił wnioski i argumentację Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Ten w maju skazał 30-letniego Roma na trzynaście lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Zasądziła także od oskarżonego zwrot pokrzywdzonym pieniędzy w łącznej kwocie 807 500 zł. Nie jest to cała wyłudzona suma, resztę zwrócić ma wspólnik Angelo, także skazany już prawomocnie.

Była to zorganizowana grupa przestępcza, która oszukiwała seniorów głównie metodą „na policjanta”. 30-latek miał działać na zlecenie innej osoby, przebywającej na terenie Wielkiej Brytanii. Oskarżonemu udowodniono zorganizowanie dwudziestu takich przestępstw.

21 lutego 2017 r. wspólnicy Angelo M. odebrali 26 tys. zł od starszego pana przy ulicy Siemiatyckiej w Warszawie. Podający się za policjanta oszust, który telefonował z Wielkiej Brytanii, wmówił emerytowi, że w banku, gdzie ten akurat miał konto, „jest afera”. Rozmówca nakłonił seniora do wypłaty 26 tys. zł i wyrzucenia ich przez balkon. Gotówkę zabrał „nieumundurowany policjant”.

Do innego seniora zadzwonił „policjant” zarzucając mu, że nie stawił się w komendzie na przesłuchanie w sprawie oszustów pracujących w jego banku. Senior przekazał na akcję ujęcia rzekomych przestępców 20 tys. zł.

Przy ulicy Powstańców Śląskich starsza kobieta wyrzuciła do śmietnika 22,5 tys. zł., które wcześniej pożyczyła w banku, zgodnie z instrukcjami przekazanymi jej przez telefon. Kolejna ofiara także wyrzuciła pieniądze do kosza na śmieci – 25 tysięcy w pojemniku przy Rondzie Wiatraczna.

16 maja seniorka z Warszawy oddała 10 tysięcy złotych obcemu mężczyźnie na umówione „tajne hasło”. Wcześniej przez telefon rzekomy policjant powiedział jej, że musi to zrobić, bo „zachodzi konieczność zbadania autentyczności pieniędzy”, które kobieta trzyma w domu. 17 maja ta sama kobieta oddała oszustom 50 tys. zł, które wraz z mężem w dwóch ratach wypłacili z kont bankowych.

Uwierzyli, że kwoty, które pobierają, są w rzeczywistości własnością CBŚ. „Policjant” zapewnił, że służby wpłaciły na ich konta właśnie taką sumę na „cele operacyjne”. Następnego dnia oszukano małżeństwo z Woli – seniorzy oddali 30 tys. zł.

Szantaże, obietnice nagrody…

W czerwcu emerytka była nękana telefonami przez rzekomego członka rodziny. Następnie przez „policjantkę”, która nakłoniła kobietę do spakowania całej gotówkę, jaką trzyma w domu i wyrzucenia jej przez okno. Rzekoma funkcjonariuszka zabroniła seniorce wyglądać przez okno, tłumacząc, że może dojść do strzelaniny.

Ofiara z Raszyna wyrzuciła dwa razy po 20 tysięcy złotych do kosza na śmieci – raz w okolicy domu, raz w Wólce Kosowskiej. Wcześniej zadzwonił do niej mężczyzna i krzyczał, że musi naszykować gotówkę, bo „utnie jej głowę”.

Mieszkanka Saskiej Kępy powiesiła na ogrodzeniu przed swoim domem torbę z zawartością wartą co najmniej 300 tys. zł. W środku były zegarki, złota biżuteria, złote monety i kamienie szlachetne. Zrobiła to, bo „policja” obiecała jej 200 tys. zł nagrody za pomoc w ujęciu oszustów.

30-latek został zatrzymany przez Centralne Biuro Śledcze Policji 17 kwietnia 2018 r. w hotelu Venecia Palace w podwarszawskich Michałowicach. Ukrywał się tam z nastoletnią partnerką, która podszywała się pod inną osobę i korzystała z fałszywych dokumentów. Angelo w chwili zatrzymania miał na szyi złoty łańcuch o wadze, bagatela ponad pół kilograma.

CBŚP zatrzymała wówczas jeszcze 16 innych osób powiązanych z grupą Angelo. Postępowania wobec niektórych są w toku.

W apelacji podkreślono, że nawet domniemanego pomysłodawcę metody oszustw „na wnuczka” i „na policjanta”, czyli Arkadiusza Ł. ps. „Hoss” nie ukarano tak surowo. Sąd Okręgowy w Poznaniu wymierzył mu kary o połowę niższe. Sąd argumentacji adwokatów jednak nie podzielił.

Źródło: PAP

5 KOMENTARZE

  1. „Rozmówca nakłonił seniora do wypłaty 26 tys. zł i wyrzucenia ich przez balkon. Gotówkę zabrał „nieumundurowany policjant”.

    Za takie coś nie powinno być żadnych kar, chyba że ofiara była umysłowo upośledzona co potwierdzono stosownymi badaniami.

    A Cygan robił to co nazwa wskazuje, czyli cyganił.

  2. cd.
    „Przy ulicy Powstańców Śląskich starsza kobieta wyrzuciła do śmietnika 22,5 tys. zł., które wcześniej pożyczyła w banku, zgodnie z instrukcjami przekazanymi jej przez telefon. Kolejna ofiara także wyrzuciła pieniądze do kosza na śmieci – 25 tysięcy w pojemniku przy Rondzie Wiatraczna.”

    Za to też nie powinno być kar – w końcu pieniądze zostały wyrzucone do śmietnika. Zakładam że ofiary nie były umysłowo chore.

    • Jest pan w tak zwanym ‚mylnym błędzie’. Otórz: ‚Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.’

  3. Warto dodać uwagę praktyczną. Skąd przestępcy dysponują numerami telefonów tych starszych ludzi? Mają je ze starych książek telefonicznych. Po prostu dzwonią po kolei na numery z książki i jeśli numer jest aktywny oraz słyszą, że ofiara ‚rokuje’ to ciągną temat.

Comments are closed.