Prawie 99 proc. głosów na prezydenta Dżibuti. Chińczycy są dobrymi nauczycielami?

Kolonialny dom w centrum Dżibuti Fot. Wikipedia

Dżibuti, czyli dawne francuskie Terytorium Afarów i Issów we wschodniej Afryce, to obecnie wielka baza chińskiej armii i gospodarki. Po swoistym „désintéressement” Francji tym obszarem, jej miejsce zajęły tam Chiny.

Prezydent Dżibuti Ismaël Omar Guelleh (IOG) został 9 kwietnia ponownie wybrany i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fantastyczny wynik – 98,58%. 73-letni prezydent rządzi już w tym małym, ale strategicznym kraju w Rogu Afryki już od 22 lat.

To jego piąte wygrane wybory. Jego rywalem był Zakaria Ismail Farah, 56-letni biznesmen. Prezydent Ismaël Omar Guelleh otrzymał jednak 167 535 głosów, czyli 98,58%. Według MSW Zakaria Ismail Farah otrzymał mniej niż 5000 głosów.

Wyniki przypominają trochę wybory w krajach komunistycznych. Być może współpraca z Chińczykami zaowocowała i na tym polu. Jeszcze w 2016 roku, podczas poprzednich wyborów prezydenckich, Omar Guelleh uzyskał „tylko” około 87% głosów.

Premier Dżibuti Abdoulkader Kamil Mohamed ogłosił na Facebooku, że „frekwencja przekroczyła 77%”, wobec 68% w 2016 r. W sumie zarejestrowano tu 215 000 wyborców na 990 000 mieszkańców.

W teorii będzie to jednak ostatnia kadencja tego prezydenta. W następnych wyborach w 2026 r. przekroczy granicę wieku 75 lat, którą jako górną granicę wieku kandydata określa konstytucja.

Przegrany oponent Zakaria Ismail Farah przez kilka godzin nie odpowiadał na prośby dziennikarzy o komentarz. Nie widziano go także w żadnym lokalu wyborczym. W końcu wydał komunikat, w którym napisał: „mój głos był bezużyteczny, podobnie jak głosy 80% ludności Dżibuti”…

Później skrytykował przebieg głosowania, sugerując, że jego obserwatorów nie wpuszczono do komisji. Szef misji obserwacyjnej Unii Afrykańskiej (UA) Ahmed Tidiane Souare, powiedział dziennikarzom, że jednak jego zespół „nie spotkał żadnych delegatów” rywala.

Dotychczasowe cztery kadencje Ismaëla Omara Guelleha naznaczone były sprawowaniem autorytarnej władzy. Zapewnił jednak, właśnie dzięki pomocy Pekinu, rozwój ekonomiczny i powstanie infrastruktury. Rozbudowano m.in. porty obsługujące ważny światowy szlak morski.

W kraju znajdują się również ważne zagraniczne bazy wojskowe kilku krajów – USA, Francji, Japonii i Chin.

Źródło: AFP/ Le Figaro