„Darmowy” transport publiczny we francuskich miastach coraz bliżej

Metro w Paryżu Fot. Wikipedia

Politycy lewicy i merowie kilku miast francuskich podpisali się pod apelem o wprowadzenie bezpłatnej komunikacji miejskiej. Pod apelem jest m.in. podpis mer Paryża, socjalistki Anne Hidalgo i jej partyjnej koleżanki i zastępcy Audrey Pulvar, która kandyduje w wyborach regionalnych w Ile-de-France.

To kolejny element szybko zachodzących zmian w transporcie miejskim. Trwa przy tym wyganianie aut z miast, padają pomysły dopłat do zakupu… rowerów elektrycznych, ale niektórzy idą jeszcze dalej.

Sygnatariusze nowego apelu piszą o „rewolucji” w transporcie publicznym. Apel ukazał się w 10 kwietnia w Journal du Dimanche. To pomysł finansowania komunikacji z budżetu, który wspiera lewica od socjalistów po Zielonych.

W apelu przypomniano, że taki pomysł realizowany jest już w kilku miastach, jak w Aubagne, Calais, Dunkierce, Niort, Libourne, Castres, Gap, Châteauroux i około trzydziestu innych. Przywołano też przykład Luksemburga, który opłaca miejskie podróże pasażerom od 2020 r.

To pierwszy kraj na świecie, który finansuje transport na całym terytorium. Z tym, że bardzo bogaty i nieduży…

Idą drogą… Luksemburga

Poza Anne Hidalgo i Audrey Pulvar, apel o to, by Francja poszła drogą Luksemburga podpisali m.in. merowie Montpellier – Michaël Delafosse (PS) i Dunkierki – Patrice Vergriete (Lewica różna), czy przewodniczący rady departamentu Seine-Saint-Denis Stéphane Troussel, też z PS.

Pomysłodawcy nie ukrywają, że bezpłatna komunikacja to taki „postęp” i sukces społeczny, że nie da się go już odwrócić. Twierdzą przy tym, że kiedy weźmie się transport miejski na garnuszek budżetu, to ludzie będą mieli… „szybsze i płynniejsze podróże”. Szkoda, że nie znają gospodarki socjalistycznej…

Argumenty „za” darmowym transportem to rzecz jasna także redukcja ruchu samochodów, a co za tym idzie „mniej wypadków drogowych, mniej zanieczyszczeń powietrza, mniej korków na drogach, mniej opóźnień w dostawach”.

Rozwiązanie w czasach kryzysu „ciekawe”. Tym bardziej, że zadłużenie budżetu Francji przekroczyło już dawno nawet wszystkie zalecenia unijne. Rozwiązanie takie wydaje się lewicy atrakcyjne, bo przyciąga wyborców. Jadący „za darmo” pasażer rzadko zda sobie sprawę, że zapłaci za bilet ze swoich podatków.

Taką drogą idą miasta rządzone przez Zielonych. W lutym metropolia Strasburga ogłosiła, że wprowadza od września 2021 roku bezpłatny transport publiczny dla osób poniżej 18 roku życia. Region Oksytanii ogłosił eksperymentalną ofertę umożliwiającą młodym ludziom podróżowanie pociągami do 30 razy w miesiącu za darmo. W Paryżu istnieje bezpłatny transport publiczny dla osób poniżej 18 roku życia, wprowadzony na początku roku szkolnego 2020.

Z kolei w Nantes transport publiczny będzie bezpłatny w weekendy po 24 kwietnia tego roku. W Montpellier „darmowe weekendy” będą mieli mieszkańcy od września. To jednak „kiełbasa wyborcza”, bo wyliczenia ekonomiczne pokazują, że budżety regionalne takich środków nie udźwigną.

Socjalistka Audrey Pulvar uczyniła z hasła bezpłatnego transportu publicznego swoje główne hasło kampanii wyborczej. Warto dodać, że jej główna, centrowa rywalka i obecna szefowa regionu paryskiego Valérie Pécresse pomysł odrzuca…

Źródło: Le Figaro

1 KOMENTARZ

  1. Nie martw się na zapas Sommer i spółka. Na pewno ten „darmowy” transport „publiczny” będą obsługiwały prywatne firmy. Ten model biznesowy został już sprawdzony, a w skrócie działa tak – publiczna kasa do prywatnych kieszeni.

Comments are closed.