Pod naciskiem Brukseli odrzucono w Czechach ustawę o preferowaniu rodzimych produktów w supermarketach

Królik z knedlikami. Fot. ilustr. Wikipedia
Królik z knedlikami. Fot. ilustr. Wikipedia

13 kwietnia czeski parlament odrzucił ustawę, która nakazywała, by supermarkety sprzedawały od przyszłego roku głównie czeską żywność. Nacisk na Pragę w tej sprawie wywierała Bruksela.

Izba poselska uchwaliła taką ustawę już w styczniu, ale później odrzucił ją Senat i odesłał ze zmianami, które unieważniały wiele przepisów. Ustawę przygotowała opozycyjna prawicowa partia Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD).

W projekcie proponowano, by czeskie produkty spożywcze stanowiły co najmniej 55% oferty sprzedaży w sklepach o powierzchni powyżej 400 m2. Poziom ten miał stopniowo rosnąć do poziomu 73% w roku 2028. W pierwszym czytaniu ustawa się spodobała, w drugim, pod naciskiem UE, zagłosowali za nią już tylko posłowie SPD.

Pomysł „kwot” produktów czeskich podobał się Izbie Rolniczej. Sam premier Andrej Babiš (ANO) był założycielem jednej z największych w Czechach grup działających w sektorze rolno-spożywczym – Agrofert. Jednak Komisja Europejska ostrzegła, że pozwie ​​Republikę Czeską za łamanie prawa do wolnej konkurencji.

Według dziennika Hospodářské Noviny, osiem krajów UE, w tym Niemcy i Francja, krytykowało tekst w liście do Jaroslava Faltýnka (ANO), przewodniczącego parlamentarnej komisji ds. rolnictwa. Na rynku dominują wielkopowierzchniowe sklepy zagraniczne.
Pomysł nie podobał się także Warszawie, bo Polska eksportuje dużą ilość żywności na ten rynek.

Źródło: Radio Praga

5 KOMENTARZE

  1. Przejeżdżałem kiedyś przez Czechy. W jakimś prowincjonalnym miasteczku jadłem w hotelu śniadanie. Bardzo sympatyczni ludzie i nie mają obsesji na punkcie 1968 roku i inwazji Jaruzelskiego.

  2. Chodzi o to, aby smieciowa zywnosc wpychana Europie Srodkowo-Wschodniej zamieniala ten region w rynki zbytu dla zachodnich producentow zarazem trujac ludnosc tej czesci Europy. Proste? W czyim interesie? – rownie proste.

  3. I ten czeski i nasz to były głupie projekty. Próby ustawowego regulowania co i od kogo ludzie mają kupować, oraz co mają jeść, zawsze kończą się drożyzną i brakiem towarów. Ja to jeszcze pamiętam z czasów poprzedniej komuny ale, jak widać, komuna wiecznie żywa.

Comments are closed.