Świat na krawędzi wojny!? „Wolne narody znów słyszą bębny wojny”

Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Czarny tydzień w sklep-niezalezna.pl
Czarny tydzień w sklep-niezalezna.pl

Sekretarz wydziału spraw wewnętrznych rządu Australii Mike Pezzullo przestrzegł, że kraje demokratyczne powinny być przygotowane na rosnące ryzyko wojny w związku z „tyranią zagrażającą wolności”. Media oceniły to jako aluzję do komunistycznych Chin.

„Wolne narody znów słyszą bębny wojny i z niepokojem obserwują militaryzację kwestii, o których do niedawna sądziliśmy, że raczej nie staną się katalizatorami konfliktu zbrojnego. Szukajmy dalej szansy na pokój, po raz kolejny przygotowując się przy tym (…) na klątwę wojny” – napisał Pezzullo w liście do pracowników z okazji Anzac Day, święta upamiętniającego poległych żołnierzy.

Te wolne narody to zapewne te, które w ciągu ostatniego roku zamknęły ludzi w domach i zakazały normalnego życia z powodu złowrogiego wirusa. Te narody, które dziś zapowiadają segregację sanitarną i wprowadzanie specjalnych tzw. paszportów covidowych.

Wojna z Chinami?

Sekretarz wydziału spraw wewnętrznych Australii nie napisał wprost, kogo uważa za zagrożenie dla pokoju, ale media uznały jego komentarz za aluzję do rosnącej asertywności Chin i bardzo napiętych relacji na linii Canberra-Pekin.

Minister obrony Australii Peter Dutton oceniał niedawno, że „nie należy nie doceniać” ryzyka wojny w związku z Tajwanem – rządzoną demokratycznie wyspą; komunistyczne władze ChRL uznają ją za nieodłączną część swojego terytorium i nigdy nie wykluczyły możliwości użycia siły, by przejąć nad nią kontrolę.

Minister spraw wewnętrznych Australii Karen Andrews wyraziła poparcie dla opinii przedstawionej przez Pezzullo. Skrytykował ją natomiast poseł opozycyjnej Australijskiej Partii Pracy Bill Shorten, który zarzucił Pezzullo używanie „zapalnego języka” w stosunku do Chin.

Relacje australijsko-chińskie znacznie ochłodziły się w ostatnich latach między innymi w związku z apelami premiera Australii Scotta Morrisona o przeprowadzenie niezależnego dochodzenia w sprawie genezy pandemii koronawirusa. Po tych apelach Pekin wprowadził formalne i nieformalne ograniczenia dotyczące importu australijskich towarów, w tym węgla, jęczmienia, wołowiny, wina i drewna.

W ubiegłym tygodniu rząd Morrisona unieważnił dwie umowy zawarte przez australijski stan Wiktoria w ramach lansowanej przez chińskie władze Inicjatywy Pasa i Szlaku. Premier wyraził przy tym poparcie dla „wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku” oraz świata „ceniącego wolność”. Pekin potępił tę decyzję i wezwał Canberrę, aby „porzuciła zimnowojenne myślenie i uprzedzenia ideologiczne”.

„Wolność” w Australii

Także Australia, jak wszystkie „wolne narody”, stosowała w czasie epidemii koronawirusa bardzo surowe restrykcje. Dość powiedzieć, że mieszkańcy Melbourne otrzymali w ubiegłym roku sześciotygodniowy zakaz opuszczania domów poza uzasadnionymi przypadkami.

Wprowadzono „14 dniowy areszt domowy”, nazywany dla zmylenia przeciwnika „kwarantanną” dla osób zakażonych koronawirusem oraz tych, którzy mieli z nimi kontakt. Zamknięto restauracje, sklepy, siłownie etc., a także wprowadzono ograniczenia w możliwości podróżowania.

Bardzo surowe obostrzenia dotyczyły także spotkań rodzinnych i organizacji imprez, która przez rygorystyczne limity była niemal niemożliwa. Ze znoszeniem obostrzeń jednak się nie spieszono, niektóre stany zniosły je dopiero po tym, jak „od dłuższego czasu nie odnotowano żadnego nowego przypadku”.

Źródło: PAP/nczas.com/gov.pl

14 KOMENTARZE

  1. Co by nie mówić to Australia, Nowa Zelandia, Singapur z wirusem się uporały.
    Mają obecnie pojedyncze zachorowania albo wcale.
    Myślę że zdecydował zakaz podróżowania i przemieszczania się nawet w obrębie stanów.
    Zakaz podróżowania trwa chyba do dzisiaj bo promy oceaniczne nie pływają.

    • Uporały się z nieistniejącą pandemią?Nie ośmieszaj się człowieku.W podskokach tamtejsze rządy zastosowały się do realizacji planu globalistów Operacji Pandemia depcząc przy okazji wszystkie,nawet te najbardziej podstawowe prawa nie tylko obywatelskie,ale po prostu ludzkie (zaczynając od prawa do swobodnego oddychania i przemieszczania się)

  2. Jak wojna Pan mówisz? Ja Panu mówię, że bez piątej kresowej wojny nie będzie, tym bardziej, że my od 1 maja uprawnienia emerytalne w Polsce uzyskujemy.

  3. Chinom nie ma co się dziwić, to historycznie poparty hegemon, demograficzny kolos. Oczywiście mogą się rozpaść na trzy królestwa, ale póki co polecieli na Mars. Sami do tego doszli, zmylając nas przysłowiową miską ryżu. Regionalny aspirant- morski pirat, Japonia obmyśla jak tu przy pomocy Indonezji zjeść więcej tortu oferowanego im przez USA, przeciwnika, który pobił i upokorzył Samuraja. Zobaczymy co będzie, honorowe narody nie zapominają.

  4. Musi dojść do wojny bo ludzi jest za dużo.I jak powiedział morawiecki narody mają się odbudowywać ze zgliszcz i zap…ć za miskę nomen omen ryżu.

    • Ludzi nie jest za dużo (szczególnie tych rasy białej). Co najwyżej za dużo jest psychopatów miliarderów w rodzaju Gatesów,Rockeffellerów czy innych Rotschildów

  5. Nczas krytykuje, ale gdzie wolność słowa? Dlaczego nCzas wyłączył mozliwość komentowania pod Killem Gatesem – art. „Tajemnicze słowa Billa Gatesa.”

  6. Niech ten nawolujacy do wojny zbiera swoja rodzine , kochanki i kochankow i jedzie napi…lac sie z kim chce. W Polsce to samo, ci wszyscy politycy chcacy nas wepchnac w jakas wojne niech z rodzinami maszeruja pod ogien mozdzierzy .

  7. Jeszcze niedawno sytuacja nie była wcale tak napięta a same Chiny sygnalizowały chęć dołączenia do gangsterskiego stolika, przy którym mafijne rodziny podzielą się światowymi wpływami. Czy to nie Chiny były tredsetterem w kwestii paszportu covidowego? Kilka dni temu poprosiły WHO, by ta przekazała im kierownictwo nad światowym system owych paszportów. Jedni są drugich warci. Co nie zmienia faktu, że widok zdemolowanej amerykańskiej armii byłby piękny. Miejmy nadzieję, że łby sobie pourywają.

Comments are closed.