Maseczki to świetny biznes. Córka polityka zarobiła gigantyczne pieniądze

Maseczka - przedmiot pandemicznego kultu. Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
Maseczka - przedmiot pandemicznego kultu. Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay

Andrea Tandler, córka byłego polityka partii CSU Gerolda Tandlera, miała pośredniczyć w sprzedaży maseczek chroniących przed koronawirusem z władzami federalnymi oraz związkowymi Niemiec. Mogła na tym zarobić nawet 50 mln euro – podaje „Spiegel”.

Dziennik podał, że Tandlerowie pobierali prowizję od 5 do 7,5 proc. za sprzedaż masek, które dostarczała szwajcarska firma Emix.

Szacuje się, że na samych transakcjach zawartych z federalnym ministrem zdrowia Jensem Spahnem wiosną ubiegłego roku mogli zarobić między 30 a 50 mln euro.

Ze Spahnem zostali skontaktowani przez europosłankę CSU Monikę Hohlmeier, która upiera się – jak przekazał dziennik – że nic na tym pośrednictwie nie zarobiła.

Na początku marca 2020 r. firma Emix zawarła również umowy o sprzedaż maseczek z Bawarią oraz Nadrenią Północną-Westfalią. W tych transakcjach – w imieniu Tandler – pośredniczyła Hohlmeier.

Oferty dla tych landów realizowane były przez „Pfennigturm”, firmę PR należącej do Tandler.

Początkowo Nadrenia Północna-Westfalia miała otrzymać maseczki od amerykańskiego koncernu 3M, jednak Emix – jako dostawca – nie był w stanie ich zdobyć.

Podobnie jak maseczek z Egiptu. W końcu sprowadzono maseczki z Chin. Ostatnia dostawa przyszła 25 marca ubiegłego roku.

„Spiegel” zwraca uwagę, że jakość maseczek jest dyskusyjna. Certyfikaty dostarczone przez firmę Emix rządowi niemieckiemu wskazują, że towary przeszły testy wykonane przez firmę TÜV Nord Group.

Jednak pominięto w nich dwa etapy pokazujące, jak zmienia się działanie maseczek po symulacji użytkowania oraz jak reagują maseczki na podwyższonej temperatury. Federalne ministerstwo zdrowia i Emix twierdzą jednak, że towar został wystarczająco przetestowany i jest bezpieczny.

Prof. Simon w komercyjnej reklamie maseczek. Co stanowi Kodeks Etyki Lekarskiej? [VIDEO]

9 KOMENTARZE

  1. Do redakcji: proszę poprawić pierwszy akapit „Andrea Tandler, córka (…) sprzedaży maseczek chroniących przed koronawirusem”.

    Żadne maski nie chronią przed koronawirusem. Trzeba to przeformułować, np. „…maseczek rzekomo chroniących przed koronawirusem”.

    • Żadne wygibasy redakcyjne nie zmieniają istoty rzeczy. Maseczki chronią tych, którzy nie zachorowali, a ryje nie obute w maseczki mogłyby, z dużą dozą pewności, zarazić wymienionych jeszcze zdrowych. Nikt na to nie wskazuje, bo mechanizm biznesu by ucierpiał ewentualnie, albo pseudowolnościowcy nie mieli by tytułu do strzępienia swych ry.ów.

      • errata-wyjaśnienie : maseczki nie chronią je noszących, ale chronią zdrowych maseczkami na ryłach chorych i nawet tych, którzy o swoim już zarażeniu nie wiedzą !

  2. 50 mln?
    Kobita Soeder’a, premiera Bawarii, zarobila sporo wiecej gdy jej chlop wydal rozporzadzenie, ze na terenie calego landu nosic mozna tylko maseczki produkowane w jej firmie.

    Zgoda ze „Maseczki to świetny biznes.”.
    Ale szczepionki to jeszcze lepszy business.

  3. zawsze to bardziej humanitarne, niż mordowanie ludzi i wydłubywanie złotych koron, co już w przeszłości Niemcy czynili.
    Warto się tylko zastanwoić, czy jako Polacy jesteśmy nadaj dążącymi do wolności, czy w nowej odsłonie gryziemy się jak wrogom naszym zależy i nie walczymy o wolność, akceptując kolejne zniewolenia…

Comments are closed.