Gdula się wygadał. Lewica negocjowała wejście do rządu z PiS

Poseł lewicy Maciej Gdula. Foto: print screen z YouTube/Superstacja
Poseł lewicy Maciej Gdula. Foto: print screen z YouTube/Superstacja
REKLAMA

Współpraca Prawa i Sprawiedliwości z postkomunistami z Lewicy zacieśnia się. Poseł Maciej Gdula ujawnił warunek, jaki postawiono, by wejść do rządu.

Zjednoczona Prawica od jakiegoś czasu nie jest do końca zjednoczona. I choć koalicjanci PiS-u w zdecydowanej większości głosują tak, jak „trzeba”, to zdarzają się tarcia. Kaczyński, Morawiecki i spółka nie zawsze mogą być pewni większości w Sejmie.

Szukają więc innych możliwości, jak podczas ostatniego głosowania ws. unijnego Funduszu Odbudowy. PiS dogadał się w tej sprawie z Lewicą, która już wcześniej popierała wiele pomysłów władzy – przede wszystkim gospodarczych w kwestii podnoszenia podatków.

REKLAMA

To zaczęło rodzić spekulacje, czy – w przypadku nieposłuszeństwa Porozumienia albo Solidarnej Polski i utraty większości w Sejmie – PiS, zamiast przeprowadzać przedterminowe wybory, dogadałby się w sprawie koalicji rządowej z Lewicą.

Strony konsekwentnie wszystkiemu zaprzeczały. Aż tu nagle poseł Maciej Gdula, syn Andrzeja – byłego wysoko postawionego UB-eka – wypalił, jaki Lewica postawiła warunek PiS-owi, by wejść do rządu.

Na przykład zadeklarowaliśmy, że warunkiem wejścia Lewicy do rządu jest zniesienie ustawy represyjnej – napisał na Twitterze Gdula.

Można się domyślać, o którą ustawę Gduli chodzi. Ustawa represyjna to potoczna nazwa wprowadzonych na początku 2020 roku nowelizacji ustaw o ustroju sądów powszechnych czy Sądu Najwyższego. Ale także ustawą represyjną lewica nazywa obniżenie wysokich emerytur osobom, które służyły poprzedniemu systemowi. I zapewne tę drugą opcję Gdula miał na myśli.

REKLAMA