Rafał Ziemkiewicz. / foto: YouTube

Sytuacja na linii Izrael – Palestyna wciąż jest napięta. W tamtejszych miastach rozgrywają się dantejskie sceny. Sytuację skomentował na Twitterze publicysta Rafał Ziemkiewicz. Dziennikarz przypomniał swój „antysemicki” tekst.

„Trudno mi nie przypomnieć mojego proizraleskiego tekstu, który w muzeum Polin wystawiono jako dowód «polskiego antysemityzmu». Z komentarzem z perspektywy minionych siedmiu lat” – napisał Ziemkiewicz. „Czytajcie” – zachęcił, linkując tekst „Żydzi do Gazy!”.

Jak podkreślił publicysta, jego tekst wywołał „furię zarówno antysemitów, jak i zawodowych łowców antysemityzmu”. Znalazł się on na wystawie muzeum POLIN jako przykład „kontynuacji antysemickiej peerelowskiej propagandy Marca’68 – co tylko stanowi dowód, jak żałosnym i nienawidzącym Polski ludziom odpala PiS co roku 8 milionów peelenów, więcej niż jakiemukolwiek innemu polskiemu muzeum”.

Ziemkiewicz przypomniał, że tekst powstał jeszcze zanim premier Izraela Benjamin Netanjahu „okazał się cynicznym gangsterem i dla swych przyziemnych celów (mówiąc wprost, żeby nie stracić władzy i nie iść do więzienia) postanowił uczynić Polskę głównym celem swej nienawiści i ataków żydowskiej propagandy, do czego wykorzystał nowelizacje naszej ustawy o IPN”.

Michalkiewicz. The Movie

„Teraz ten sam polityczny gangster, cztery razy pod rząd przegrawszy wybory, ale skutecznie blokując powstanie nowego rządu i za każdym razem rozpisując nowe, ramię w ramię z Hamasem doprowadził do wybuchu przemocy w swoim kraju. Być może dzięki temu piąte wybory uda mu się wreszcie, jako pogromcy Polaków i Arabów, wygrać. A że świat, który przywykł do archiwalnych zdjęć „nocy kryształowej” po raz pierwszy zobaczył Żydów w roli odwrotnej, tym razem jako SA-manów linczujących przypadkowych Arabów, tłukących im witryny ich sklepów i podpalających domy? „Za winy Trockich płacą Bronsztajnowie”, dla Netanjahów, Kaatzów czy Lapidów tym lepiej, każdy antysemicki eksces to dla nich wiatr w żagle i im więcej nienawiści do Żydów i Izraela wywołają, tym więcej na tym zarobią” – ocenił publicysta.

Nacjonalizmy

W tekście sprzed siedmiu lat Ziemkiewicz stwierdził, że „trudno polskiemu narodowcowi nie patrzeć na Izrael z podziwem i sympatią”. Wyjaśniał, że w pewnym sensie nacjonalizmy polski – endecki – i izraelski – syjonizm – są do siebie podobne, ponieważ zostały zaprojektowane dla narodów, które nie miały swojej Ojczyzny. Oba też zakładały, że warunkiem konicznym do jej odzyskania jest całkowita zmiana narodu.

W ocenie Ziemkiewicza to, co nie udało się Dmowskiemu, udało się syjonistom. „Dmowski zwalczał więc usilnie gnuśność, rozmemłanie i naiwny romantyzm polskiego dworku, usiłując na bazie wyrwanego z analfabetyzmu plebejusza wychować nowego Polaka – rozważnego, kalkulującego i zorganizowanego. Herzla i jego uczniów zaś podobnie mierził kapotowy Żyd-handełes, i podobnie wykuwali Żyda nowego, twardego, żołnierza i pioniera” – wskazał.

„Chciałbym doprawdy, by tak kiedyś wyglądała Polska (wyjąwszy oczywiście klimat i ciągłe ataki terrorystów) i by tak skutecznie umiała realizować swoje narodowe interesy” – pisał o Izraelu.

Konflikt izraelsko-palestyński

Ziemkiewicz ocenił też ówczesny konflikt izraelsko-palestyński. Jak podkreślał, lewackie media nie pokazują całej prawdy o nim.

„Lewackie media szarpią nas za wnętrzności zdjęciami zabitych i poranionych dzieci, ale o tym, kto jest winien ich losowi, starają się nie mówić. Pokazują zniszczenia, ale nie fanatyków z Hamasu, gdy ci celowo ustawiają stanowiska ogniowe w przedszkolach, meczetach i szpitalach, bo używanie palestyńskiej ludności cywilnej do „krwawego pijaru” uznali ze zbrodniczym wyrachowaniem za najskuteczniejszy sposób działania” – podkreślał.

W ocenie Ziemkiewicza położenie Izraela jest podobne do sytuacji USA z czasów wojny w Wietnamie. Mimo militarnych zwycięstw, przegrana pozostaje bitwa o „sympatię świata”. Publicysta podkreślił, że Hamas to nie Palestyńczycy, ale fanatycy, którzy za nic mają dobro swojego narodu. Co więcej, wzięli oni ludność cywilną za zakładników i celowo skupili na niej „ogień żydowskich żołnierzy”. A świat zajmuje się tylko chwytającymi za serce zdjęciami zabitych i rannych dzieci oraz świeżych grobów.

Zdaniem Ziemkiewicza, taki stan rzeczy świadczy o tym, że wszechpotęga Żydów w sferze kultury i mediów to mit. Jego zdaniem interes żydowski przegrywa medialną batalię z lewicową ideologią.

„Rozum i uczciwość każe w toczącej się na Bliskim Wschodzie wojnie wspierać zdecydowanie Izrael. Jeśli ktoś nie rozumie, jaką rolę pełni on jako wyspa zachodniej cywilizacji w morzu groźnego dla niej islamskiego fundamentalizmu, czy może raczej jako korek zatykający butelkę z dżinnem – niech weźmie pod uwagę choćby argument najbardziej prymitywny, ale nieodparty, że póki Żydzi są tam, nie ma ich tu” – podsumował Rafał Ziemkiewicz.

Źródła: Twitter/Ziemkiewicz.info/interia.pl