„Polski Ład” zabójcą przedsiębiorczości i ambicji. Kto zapłaci za PiS-owske szaleństwo?

Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki. Fot. PAP
Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki. Fot. PAP

Nie milknął echa, po tym jak rząd ogłosił swój potężny, socjalny plan zwany „Polskim Ładem”. PiS obrał za cel lekką poprawę bytu dla swojego elektoratu. Ktoś będzie musiał za to jednak zapłacić. Kto pokryje gigantyczne koszty rozdawnictwa?

Rząd szacuje, że koszty „Polskiego Ładu” wyniosą do 2030 roku ponad 651 mld złotych! Gigantyczna suma.

Ci sami rządzący zapomnieli jednak zakomunikować skąd wezmą te pieniądze.

„W programie podkreślono, że mają to być środki krajowe, uruchamiane poza unijnymi funduszami z polityki spójności i Funduszu Odbudowy (łącznie 770 mld zł), ale nie podano, z jakich źródeł ma pochodzić to finansowanie” – przypomina „Rzeczpospolita”.

Można się więc spodziewać podniesienia podatków, szczególnie dla bogatszych i dla przedsiębiorców oraz przerzucania kosztów danin z kieszeni do kieszeni.

Reforma PIT

Głównymi punktami „Polskiego Ładu” jest wprowadzenie 30 tys. zł kwoty wolnej od podatku, podniesienie progu podatkowego z 85 tys. do 120 tys. zł oraz zmiany dotyczące składki zdrowotnej. Jan Sarnowski, wiceminister finansów oszacował, że te elementy uszczuplą Skarb Państwa o 7,5 mld zł. Są to jednak koszty netto.

Sławomir Dudek, główny ekonomista Fundacji FOR tłumaczył na łamach „Rzeczpospolitej”, że wprowadzenie kwoty wolnej od podatku oznacza, że Polacy zyskają 60 mld zł. Z kolei brak możliwości odliczenia składki zdrowotnej w PIT oznacza, że zapłacimy nawet 35–40 mld zł dodatkowych danin.

Uderzenie w małych przedsiębiorców

Socjalne wizje PiS-u pokrywane będą z kasy mikroprzedsiębiorców, o czym była mowa od samego początku. Właściciele małych firm będą musieli płacić taką samą składkę zdrowotną jak w przypadku umów o pracę, proporcjonalnie do dochodu.

W tym momencie samozatrudnieni płacą składkę na NFZ ryczałtowo. Z wyliczeń rządu wynika, że dla 40 proc. z nich będzie to zmiana korzystna, co za tym idzie dla 60 proc. może być niekorzystna.

– Według naszych szacunków może to oznaczać, że osoby prowadzące działalność gospodarczą zapłacą o ok. 7 mld zł więcej składki zdrowotnej – mówił „Rzeczpospolitej” Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

– Zakładając oczywiście, że nie dojdzie do tzw. arbitrażu na masową skalę, czyli korzystania z różnych furtek dla uniknięcia wzrostu obciążeń – zastrzegł.

Kolejne 4 mld zł. może rządowi wpaść za pełne oskładkowanie umów zleceń, co od dawna jest planowane. Każdy pracujący na umowę zlecenie musiałby zapłacić potężną składkę na ZUS i 9 proc. składkę zdrowotną. Dla niektórych to może być nawet kilkadziesiąt proc. wynagrodzenia.

Mieszkania i kasa na dziecko

Filar „dom i rodzina” ma pochłaniać 3,4 mld zł. rocznie. Biorąc pod uwagę, że miałoby z niego korzystać 80 tys. rodzin to suma wydaje się niska. Ale eksperci wyjaśniają, że to przede wszystkim program gwarancyjny, w którym państwo ma udzielać gwarancji wkładu własnego do 100 tys. zł dla kupujących na rynku pierwotnym. Natomiast ewentualne dofinansowanie do 160 tys. zł ma dotyczyć mieszkalnictwa społecznego i rodzin wielodzietnych.

Następne 4,4 mld zł. pochłonie pomysł jednorazowych opłat w wysokości 12 tys. zł. na dziecko w wieku 1-3 lata.

„Polski Ład” zabójcą przedsiębiorczości i ambicji

Eksperci przewidują, że Zjednoczona Prawica bardzo szybko przejdzie do głębszego zadłużania państwa. – Ponieważ Bruksela przedłuża o kolejny rok zawieszenie reguł fiskalnych, rząd pewnie pozwoli sobie na zwiększenie deficytu – skomentował Rafał Benecki, główny ekonomista ING Bank Śląskiego.

Jak tłumaczył, nowy plan finansowy państwa zawiera możliwość co najmniej 1 proc. PKB deficytu w krótkim okresie.

– Ponieważ jednak Polski Ład zawiera też zwiększenie efektywnych obciążeń osób o wyższych kwalifikacjach i dochodach oraz mikrofirm, zapewne trzeba się spodziewać kontynuacji restrykcyjnej polityki podatkowej wobec firm – podkreślił.

Oznacza to, że za obniżki dla mniej zarabiających i starszych płacić, będą ci którzy zarabiają więcej.

– Niestety ostatnie lata pokazały, że taka polityka ma bardzo duże efekty uboczne. Polskie małe i średnie firmy reagują wycofaniem, niskimi inwestycjami i wolniejszym rozwojem. Na dłuższą metę to nie służy budowaniu potencjału gospodarki – podkreślił Bonecki.

Źródło: NCzas.com, „Rzeczpospolita”