Łukaszenka atakuje i oskarża Polskę. Zapowiada „twardą” reakcję

epidemia koronawirusa/Aleksander Łukaszenka. Foto: PAP/EPA
Aleksander Łukaszenka. Foto: PAP/EPA

Alaksandr Łukaszenka zabrał publicznie głos po porwaniu samolotu i uprowadzeniu z pokładu białoruskiego opozycjonisty i aktywisty Ramana Pratasiewicza. Twierdzi, że wiadomości o bombie zostały wysłane z polskiego IP.

Łukaszenka występował w środę na pilnie zwołanym spotkaniu z przedstawicielami parlamentu i władz. Spotkanie nie było transmitowane na żywo, a cytaty pochodzą z mediów państwowych.

Według Łukaszenki, informacje o zmuszeniu do lądowania przez myśliwiec to „absolutne kłamstwo”.

Powiedział, że zadaniem myśliwca było „zabezpieczenie łączności i sprowadzenie samolotu do lądowania w przypadku sytuacji krytycznej”.

Ponadto utrzymuje, że informacje o bombie na pokładzie zostały wysłane z Polski… albo Szwajcarii.

Jak mieliśmy postąpić, kiedy płynął potok informacji o bombach z polskich adresów IP? – pytał Łukaszenka z trybuny parlamentu. Chwilę później dodał: – Informacja o bombie przyszła ze Szwajcarii.

Nikt odpowiedzialny nie powinien poważnie traktować wypowiedzi Alaksandra Łukaszenki; to kolejna fałszywa informacja, którą próbuje wprowadzić opinię publiczną w błąd po to, żeby usprawiedliwić swoje działania – skomentował rewelację białoruskiego przywódcy wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.

Łukaszenka o Pratasiewiczu

O wyciągniętym z samolotu Pratasiewiczu Łukaszenka mówi jako o „terroryście”.

Władze zarzucają byłemu redaktorowi opozycyjnemu m.in. „organizację zamieszek” i działań poważnie naruszających porządek publiczny. – Za przestępstwa odpowie każdy. To kwestia czasu. Oni chcieli nas zabić. Ile by nas tu setek tysięcy zginęło, jeśli nie dalibyśmy odporu – mówił Łukaszenka, odnosząc się zapewne do ubiegłorocznych protestów przeciwko sfałszowaniu wyborów.

Niezależnie od tego, czy bomba była, czy nie, gdyby zameldowali, że na pokładzie jest terrorysta, natychmiast dałbym rozkaz posadzenia samolotu – oświadczył Łukaszenka.

Reakcję Zachodu na przymusowe lądowanie Ryanair Łukaszenka nazwał „zaplanowaną prowokacją”. Jego zdaniem kraje zachodnie podejrzanie szybko zareagowały, wydając podobne do siebie oświadczenia.

Łukaszenka długo powtarzał, że Białoruś jest atakowana przez państwa zachodnie i toczy się przeciwko niej „wielopoziomowa wojna hybrydowa”.

Zanim zaczniecie robić nieprzemyślane kroki, pamiętajcie, że Białoruś to centrum Europy. I jeśli coś tu się zapali, to to kolejna wojna światowa – ostrzegł.

Łukaszenka: Białoruś będzie reagować twardo

Jego zdaniem wrogowie Białorusi nie mogą „wybaczyć” Białorusi zdemaskowania licznych swoich spisków i dlatego przeszli od „organizacji buntów do etapu zaduszenia”.

Wskazał przy tym, że „na wszelkie sankcje, ataki i prowokacje Białoruś będzie reagować twardo”, a „sankcje zrekompensuje na innych kierunkach i innych rynkach”.

Polskę i Litwę wymienił jako kraje, które „jak opętane” prą do sankcji.