Okolice al-Rimal po izraelskim ataku. Foto: PAP/żródło: ABACA
Okolice al-Rimal po izraelskim ataku. Foto: PAP/żródło: ABACA
REKLAMA
Niedawne starcia pomiędzy Izraelczykami a palestyńskimi Arabami to kolejna odsłona zderzenia dwóch cywilizacji: arabskiej i żydowskiej, które znalazły się na jednym wspólnym terytorium. Starcia te różnią się jednak od poprzednich. Rakietowe ataki palestyńskiego Hamasu z Gazy na izraelskie miasta oraz podobne ataki Izraela na Gazę są intensywniejsze, niż były kiedykolwiek. Nowością są też niezwykle brutalne starcia uliczne w samym Izraelu pomiędzy Żydami a Arabami.

Mieszkający w Izraelu palestyńscy Arabowie, stanowiący 20 proc. obywateli tego państwa, nigdy przedtem nie demonstrowali tak intensywnie; nigdy też izraelscy cywile, różne prawicowe izraelskie bojówki tak bezwzględnie wrogo nie traktowały Arabów podczas starć ulicznych, zamieszek czy w ogóle na ulicy.

Obecny etap konfliktu został zainicjowany wzmożoną izraelską kolonizacją Wschodniej Jerozolimy, tradycyjnie zamieszkanej przez Arabów, którzy są usuwani z miejsc, gdzie ich rodziny zamieszkiwały od pokoleń.

REKLAMA

Żydowski mesjanizm 

Nie można zrozumieć nierozwiązywalności konfliktu pomiędzy obiema nacjami bez cofnięcia się głęboko w przeszłość, aż do samych korzeni obu narodów, które stworzyły odrębne cywilizacje. Według Pisma Świętego, Abraham miał dwóch synów. Młodszy Izaak, urodzony z żony Sary, otrzymał od Boga obietnicę posiadania ziem, które potem nazwano Palestyną. „Bo tobie i twemu potomstwu oddaję wszystkie te ziemie” – powiedział Bóg do Izaaka, który jest uważany za pierwszego Żyda, i tylko z nim zawarł przymierze. Izaak miał starszego przyrodniego brata Izmaela, urodzonego z egipskiej niewolnicy Hagar. Oboje ich, matkę i syna, Abraham odesłał. Izmael jest uważany za protoplastę Arabów.

Jakie znaczenie ma ten biblijny przekaz? Dla Żydów jest jasny: oni są narodem wybranym przez Boga, który dał im te ziemie na własność na zawsze. Ich prawo do tych ziem jest nie tylko pierwsze, ale i najsilniejsze, ponieważ nie ma silniejszego prawa własności niż dane od Boga. Z ich punktu widzenia Arabowie to intruzi, którzy zajęli ziemie przyznane Żydom, korzystając z upadku starożytnego Izraela i wysiedlenia Żydów dokonanego przez Rzymian w II wieku.

Arabski mesjanizm

Zupełną inną wizję mają Arabowie. Izmael – jak jest napisane w Księdze Rodzaju – otrzymał od Boga przyrzeczenie, że jego potomkowie zostaną również wielkim narodem. W Koranie natomiast to Izmael jest beneficjantem Bożego planu. To on jest pierworodnym synem Abrahama i on jest starszym bratem Izaaka, czyli tym pierwszym, ważniejszym. To on, a nie Izaak, miał być złożony w ofierze na górze. W tradycji Izmael jest nie tylko pierwszym Arabem, ale też protoplastą muzułmanów, który razem ze swoim ojcem budował świątynie Kaaba w Mekce. Dla Arabów ich religia jest ostatnią z objawionych, a więc ważniejszą niż judaizm, a fakt, że Bóg pozwolił im 15 wieków temu zająć Palestynę, oznacza, że otrzymali oni Bożą łaskę, którą Żydzi mieli, według Arabów, utracić. Dla nich Żydzi osiedlający się w Palestynie od początku XX wieku to intruzi, którzy pojawili się na ich ziemi.

Dla Europejczyków tego rodzaju argumenty historyczno-religijne wywodzące swoje prawa sprzed wieków są mało zrozumiałe. Inaczej jest na Bliskim Wschodzie, gdzie zarówno dla Żydów, jak i dla Arabów religia jest nadal najważniejsza i wspomniane argumenty mają nieprzemijającą wartość. Toteż mamy najtrudniejszy konflikt cywilizacyjny, ponieważ jest on oparty na religijnej podstawie, której rdzeniem jest słowo Boże, a ono nie podlega dyskusji.


NOWOŚCI W BIBLIOTECE WOLNOŚCI


Strategiczna głębia Izraela

Izrael zaraz po uzyskaniu niepodległości w 1948 roku został zaatakowany przez Arabów, którzy nie uznali rezolucji ONZ dzielącej Palestynę na dwa państwa: żydowskie i arabskie. Mimo że atak przeprowadzili wszyscy arabscy sąsiedzi Izraela – Egipt, Transjordania, Syria i Liban – oraz niegraniczący z Izraelem Irak, to bardzo małe i nieforemne terytorialnie żydowskie państwo obroniło się. Izrael wygrał tę wojnę i włączył do swego państwa 60 proc. terenów przyznanych arabskiej Palestynie. Anektował też zachodnią część Jerozolimy, która przed tą wojną była położona daleko od jego granic. Izrael potem wygrał wszystkie kolejne wojny z Arabami. Szczególnie ważna była tzw. wojna sześciodniowa w 1967 roku, po której Izraelczycy zajęli wschodnią część Jerozolimy i zachodni brzeg Jordanu, należące do Jordanii, oraz syryjskie wzgórza Golan – i do tej pory je okupują.

Największym problemem Izraela jest małe terytorium, mające 20 tys. km2. W Polsce pięć województw (każde z osobna) ma większą powierzchnię. Tak mała powierzchnia państwa oznacza, że Izrael nie ma żadnej głębi strategicznej. Zaatakowany, w obliczu porażki, nie miałby gdzie się cofać. Toteż jednym z najważniejszych celów strategicznych państwa od jego powstania zawsze było poszerzenie jego powierzchni. Poszerzenie to, zdaniem izraelskich strategów, nie jest zaborem cudzej ziemi. Oprócz niewątpliwego celu, jakim jest uzyskanie możliwie korzystniejszej głębi strategicznej, wynika ono z dwóch przesłanek. Pierwsza to pamięć o Holokauście. W opinii politycznej elit Izraela, państwo musi być tak silne, żeby zbrodnia ludobójstwa dokonana na Żydach nigdy się nie powtórzyła. Druga ma charakter historyczny i wynika z przekonania, że obecny Izrael nie osiągnął granicy dawnego, starożytnego Izraela.

Trudne położenie Palestyńczyków

Na mocy porozumień z Oslo z 1994 roku Palestyńczycy otrzymali autonomię na terenach okupowanych przez Izrael. Gaza i poszatkowane miejsca na zachodnim brzegu Jordanu stanowią teren Autonomii Palestyńskiej. Izrael oddał Arabom Gazę i upchnął tam 2 mln ludzi, podczas gdy przedtem mieszkało tam ok. 300 tys. osób. Gaza jest najbardziej zatłoczonym miejscem na świecie. Zamknięte przejścia graniczne z Izraelem i z Egiptem powodują, że ten region egzystuje tylko dzięki międzynarodowej pomocy.

Brak jakichkolwiek perspektyw rozwoju tej enklawy spowodował radykalizację nastrojów i objęcie tam władzy przez organizację Hamas, która dość szybko odeszła od swojego pierwotnego, laickiego wizerunku w kierunku religijnego fanatyzmu. W efekcie Gaza straciła poparcie arabskich rządów, które walczą z islamskimi radykałami, a ponadto korzystając z pomocy Teheranu, została uznana za wroga przeciwników Iranu. Z kolei Al-Fatah, rządzący w Autonomii na Zachodnim Brzegu Jordanu, zupełnie stracił poparcie miejscowych Palestyńczyków z powodu ogromnej korupcji i tłumienia wszelkich oznak wolności.

Kolonizacja

Wschodnia Jerozolima. Izraelski plan kolonizacyjny skoncentrował się właśnie na kierunku wschodnim. Szczególne miejsce zajmuje Jerozolima, uznana przez Izrael za jego stolicę. Kiedy w 1967 roku Izrael zdobył jej wschodnią część, włączył ją do Państwa Izrael i od razu przystąpiono tam do budowy żydowskich osiedli, obejmujących także tereny otaczające Wschodnią Jerozolimę, które też włączono do Państwa Izrael. Niezależnie od tego wprowadzono plan rewindykacji dawnych nieruchomości należących do Żydów przed 1948 rokiem, kiedy żydowskie rodziny musiały opuścić wschodnią część miasta. Dziś właściciele lub raczej ich potomkowie, uzyskując sądowe prawo potwierdzenia własności, w asyście izraelskiej policji lub bojówek przychodzą i nierzadko siłą wyrzucają dotychczasowych arabskich mieszkańców. Taki konflikt, który zaistniał w dzielnicy Szejk Dżarrah, gdzie chciano wyeksmitować sześć arabskich rodzin, stał się początkiem obecnych walk. Arabowie też pozostawili swoje nieruchomości w Zachodniej Jerozolimie i na terenach, które musieli opuścić w 1948 roku, ale nie mają żadnych szans na ich odzyskanie przed izraelskimi sądami.

Zachodni Brzeg Jordanu. Tereny te podzielono na trzy części: strefa A, obejmująca 18 proc. terenu – pod zarządem Autonomii Palestyńskiej; strefa B – 22 proc. terenu – pod wspólnym zarządem Autonomii Palestyńskiej i Izraela; strefa C – 60 proc. terenu – pod zarządem Izraela. Ta ostatnia to najżyźniejsze obszary. Tam właśnie pobudowano przez ponad pół wieku osiedla dla ok. 650 tys. izraelskich osadników. Budowa osiedli regularnie była potępiana przez ONZ, UE i przez wiele państw. Osady są tak budowane, żeby w przyszłości uniemożliwić powstanie państwa palestyńskiego. Najsilniej przeciw tej polityce zaprotestowała organizacja Human Rights Watch, która w swym raporcie z kwietnia br. nazwała politykę Izraela wobec Palestyńczyków polityką apartheidu i prześladowania, która stanowi zbrodnię przeciwko ludzkości. Izrael zdecydowanie zaprotestował przeciwko temu raportowi, podkreślając nie bez racji, że izraelscy Arabowie, tj. mieszkający w samym Izraelu, mają więcej praw niż Arabowie w krajach arabskich.


PRZEDSPRZEDAŻ: JEDWABNE. HISTORIA PRAWDZIWA SPRAWDŹ SZCZEGÓŁY


W kierunku wojny domowej

W 2018 roku parlament przegłosował ustawę nazywającą Izrael państwem żydowskim i odbierającą językowi arabskiemu status języka urzędowego, mimo że Arabowie stanowią mniejszość liczącą 20 proc. ludności Izraela. Arabowie w Izraelu są jednak podzieleni. 80 proc. Arabów to muzułmanie, 10 proc. to chrześcijanie, a 10 proc to druzowie. O ile chrześcijańscy Arabowie są dobrze usytuowani i bardzo dobrze wykształceni, to pozostali, szczególnie muzułmańscy, stanowią biedotę. Połowa z nich żyje na granicy ubóstwa, podczas gdy wśród żydowskich obywateli Izraela co siódmy jest biedny.

Muzułmańscy Arabowie mają poczucie, że są obywatelami drugiej kategorii. Słabo wykształceni, są zatrudnieni w najmniej płatnych zawodach. Infrastruktura miast, gdzie stanowią większość lub znaczny odsetek, jest wyraźnie gorsza niż w miastach, gdzie dominują Żydzi, a plany rozbudowy miast faworyzują ludność żydowską. Teraz wyszli na ulicę, żeby upomnieć się o swoje prawa. W miastach Hajfa, Jaffa, Ramla i Lod doszło do starć z żydowskimi demonstracjami. Po raz pierwszy doszło do tak ostrej konfrontacji pomiędzy obywatelami Izraela. To zły znak dla tego państwa. Radykalizuje się arabsko-palestyńska mniejszość, ale i radykalizuje się żydowska większość.

Nowy Izrael

Plan utworzenia państwa palestyńskiego, który był podstawą porozumień w Oslo, legł w gruzach. Izrael zdecydował się na cywilizacyjną ekspansję, której pierwszym celem jest stopniowa judaizacja samego Izraela. Obecne zamieszki powodują, że arabskich obywateli w Izraelu coraz częściej nazywa się piątą kolumną. Coraz częściej mówi się, że należy się ich pozbyć, czyli ułatwić im emigrację z Izraela. Jednocześnie rozbudowuje się żydowskie osiedla na zdobytym w 1967 roku Zachodnim Brzegu Jordanu, tak żeby zaanektować to terytorium. W ten sposób Izrael osiągnąłby wschodnią granicę na rzece Jordan. Cywilizacyjna ekspansja Izraela ma poważny minus. Obecnie Żydzi stanowią 75 proc. mieszkańców Izraela, liczącego 9 mln obywateli. Aneksja Zachodniego Brzegu Jordanu spowodowałaby, że na terytorium tego państwa mieszkałoby 1,8 mln Arabów będących obywatelami Izraela oraz 3,2 mln Arabów mieszkających zarówno w zamkniętych palestyńskich enklawach wewnątrz Izraela, formalnie stanowiących terytorium Autonomii Palestyńskiej, jak i na terenach włączonych do Izraela. Oznacza to, że na 12 mln ludzi mieszkających pomiędzy Morzem Śródziemnym a Jordanem mielibyśmy 7 milionów Izraelczyków i 5 milionów Arabów.

Co to oznacza w sytuacji, kiedy Arabowie, łącznie z tymi, którzy posiadają izraelskie obywatelstwo, nie uznają Państwa Izrael? Słynny polski historiozof Feliks Koneczny powiedział, że na danym terytorium nie mogą istnieć dwie cywilizacje mające różne systemy wartości. One między sobą walczą – aż do momentu, kiedy jedna z nich padnie…

Wojciech Tomaszewski


Najwyższy Czas, tygodnik, okładka.

REKLAMA