We Francji ostro o Łukaszence. Zapomnieli, gdzie leży Berezyna?

Berezyna
Fot. ilustr. WIkipedia Przejście przez Berezynę

26 maja przed mikrofonem radia France Inter zasiadł przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych francuskiego parlamentu Zgromadzenia Narodowego centrolewicowy polityk Jean-Louis Bourlanges. Nie tylko wspierał sankcje na Białoruś za porwanie samolotu i aresztowanie Romana Protasiewicza, ale stwierdził nawet, że powinny one być na tyle dotkliwe, by „sparaliżować ten kraj”.

Deputowany MoDemu (Ruchu Demokratycznego) Jean-Louis Bourlanges mówił, że ​​Białoruś „jest suwerennym państwem i nie będziemy z nią toczyć wojny (wolno tylko z niesuwerennymi ? – przyp. NCzas), ale sankcje muszą być skuteczne”. Wskazał, że tym razem nie chodzi o sankcje symboliczne, które „rzadko są skuteczne”.

Podkreślił rzadko spotykaną „stanowczość i szybkość działania Unii Europejskiej”. Dodał, że jest „to jest coś nowego”, ale jeszcze niewystarczającego.

„Jesteśmy zmęczeni byciem pluszowymi misiami w obliczu grożących nam niedźwiedzi polarnych” – mówił obrazowo francuski polityk. Stanowczość jak na przedstawiciela tego narodu wręcz zaskakująca.

Dla Bourlangesa przekierowanie samolotu do stolicy Białorusi i aresztowanie dziennikarza jest „wyraźnym atakiem na Unię Europejską”. Wyjaśniał, że „to był samolot linii europejskiej, zapewniającej połączenie między dwiema stolicami europejskimi, a zakładnik, o którym mowa, korzystał z prawa do azylu przyznanego przez państwo Unii Europejskiej ”.

Ostry ton Paryża wobec Mińska trochę zaskakuje. W stosunku do sponsora Łukaszenki, Władmira Putina, politycy znad Sekwany bywają znacznie bardziej wyważeni. Pewnie nie wiedzą, w jakim kraju obecnie leży miejsce klęski ich Wielkiej Armii…

Źródło: France Info