Zgwałcił psa i umarł. 37-letni właściciel amstaffa stanie przed sądem

Sporo mięsa, ale to rasa niejadalna Foto: Pixabay

37-letni właściciel amstaffa stanie przed sądem. Za udostępnianie psa do gwałtów grozi mu do trzech lat więzienia.

Wraca szokująca sprawa zoofila z woj. śląskiego. Mężczyzna udostępniał swojego psa do gwałtów i sam dopuszczał się ich na czworonogu.

Mężczyzna usłyszał zarzuty udostępniania psa celem wykonywania czynności seksualnych oraz znęcania się nad psem. Grozi mu za to kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Biegli potwierdzili, że mężczyzna ma zaburzenia zoofilskie.

Sprawa wyszła na jaw po tym, jak 50-latek, któremu mężczyzna wypożyczył psa do gwałtów, zmarł po odbyciu stosunku z amstaffem. Incydent miał miejsce w Czerwionce-Leszczynach w styczniu.

Co bardziej przerażające, właściciel psa oglądał seks klienta ze zwierzęciem. 50-latek po zgwałceniu psa nagle źle się poczuł i stracił przytomność.

Właściciel psa podjął się reanimacji, która nie przyniosła efektu. Na miejsce przybyło pogotowie, ale ratownikom nie udało się uratować życia 50-latka.

Śledczy potwierdzili, że zmarły odbył przed śmiercią stosunek z psem. Jednak nie była to bezpośrednia przyczyna zgonu.

„Potwierdziliśmy kontakt pomiędzy zmarłym mężczyzną a psem. (…) Wykluczyliśmy jednak to, by w tym feralnym dniu doszło do czynności seksualnych właściciela ze zwierzęciem” – powiedziała zastępca rybnickiego prokuratora rejonowego Malwina Pawela-Szendzielorz.

Pies Antoś został odebrany właścicielowi. Obecnie przebywa pod opieką fundacji Jestem Głosem Tych, Co Nie Mówią.

Trener-behawiorysta próbuje odbudować w nim zaufanie do ludzi.

Źródło: rybnik.com.pl / o2