Sydney Polak tłumaczył Stanowskiemu i „chłopakom z Konfederacji” dlaczego opłata reprograficzna jest dobra [VIDEO]

Sydney Polak w Kanale Sportowym.
Sydney Polak w Kanale Sportowym. (Zdj. screen/YT)
REKLAMA

Krzysztof Stanowski kontynuuje swój maraton wywiadów odnoszący się do opłaty reprograficznej. Tym razem wokalista i perkusista Sydney Polak próbował przekonać prowadzącego, jak i widzów, a w szczególności „młodych chłopaków, którzy głosują na Konfederację”, że nowy podatek jest dobry. Jego zdaniem zapłacą Koreańczycy, Japończycy, Chińczycy i Jankesi, a wszystko dla polskiej kultury.

– Nie chce od ciebie żadnych pieniędzy. Chce, żeby nam firmy, które sprzedają te sprzęty, zostawiły mikropłatność – powiedział na początku Sydney Polak.

Tłumaczył Stanowskiemu, że to jest opłata, a nie podatek. – Wiesz jaką to ma cechę wspólną? W jednym i drugim przypadku znikają z mojego portfela pieniądze – odpowiedział mu dziennikarz.

REKLAMA

– Nie, nie, nie – odparł muzyk i dodał, że takie argumenty stosuje pewne lobby.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

– Jakie lobby? Ja nie chce ci płacić, kiedy kupuję telewizor – stwierdził „Stano”.

Sydney Polak przekonywał, że płacić będą Koreańczycy, Chińczycy i Jankesi. Nie docierało do niego, że opłata zostanie przerzucona z producenta na konsumenta.

Artysta pokazał „mapę wstydu”, czyli mapę na której zaznaczone były kraje, które do tej pory nie wprowadziły opłaty reprograficznej. – Ja się nie wstydzę. Ja się wręcz cieszę – zareagował na to Stankowski. – A ja się wstydzę – odparł Sydney Polak, ale miał problem z odpowiedzeniem na pytanie – dlaczego?

– Nie mów mi, że dlatego, ze gdzieś tam tak jest, bo to nie jest żaden argument – mówił prowadzący.

– Argumentem jest to, że wszystkie szanujące się kultury europejskie, które nie mówią po angielsku chronią swój rynek kultury w ten sposób, że dosypują pieniędzy. Mikropłatności biorą od producentów sprzętów w Azji, które dobrowolnie się nie dołożą do kultury – ciągnął artysta.

Sydney Polak podczas rozmowy zaznaczył, że swoje słowa kieruje do „młodych chłopaków, którzy głosują na Konfederację”.

Dyskusja trwała jeszcze ponad godzinę, a panowie w zdecydowany sposób wymieniali się poglądami. Stanowski do opłaty przekonać się znowu nie dał. A Wy jak?

REKLAMA