„Jak zabić starszą panią”, czyli jak scenariusz filmu realizuje się w życiu codziennym

Popularna komedia brytyjska „Jak zabić starszą panią” opowiada o udrękach, jakie pozornie sympatyczna staruszka, sprowadza na młode małżeństwo. Historia niemal powtórzyła się we Francji, chociaż zamiast wynajęcia płatnego zabójcy, par udała się do sądu.

We francuskim mieście Villepreux sześćdziesięciolatka zamieniła życia sąsiadów w piekło. Kiedy para kupowała w listopadzie 2020 roku dom z ogrodem, wydawał się im idealnym miejscem dla nich i trójki dzieci. Nie wiedzieli, że ich sąsiadka doprowadziła już do przeprowadzki z tego domu czterech poprzednich właścicieli.

Życia obok okazało się koszmarem. Remonty robione w nocy, obrzucanie ogrodu sąsiadów psimi ekskrementami zbieranymi na ulicy, codzienne złośliwości, nękanie, wyzwiska. Sąsiadka wysypywała im koci żwirek do ogrodu, rozbijała jajka na zaparkowanym obok samochodzie. Posunęła się nawet do składania doniesień na policję, że sąsiad bije żonę…

Małżeństwo złożyło w końcu skargę o „molestowanie” i chce, by zaopiekowano się kobietą „która najwyraźniej potrzebuje opieki psychiatrycznej”. Wystąpiło także do agencji sprzedaży nieruchomości o anulowanie transakcji zakupu.

Twierdzą, że wystawienie domu na sprzedaż i okazyjna oferta poprzedniego właściciela była związana z wybrykami sąsiadki, co przed nimi ukryto. Para szukała domu w Villepreux dwa lata i zaciągnęła na zakup pożyczkę na ponad 25 lat.

Policja podjęła się mediacji. Po konfrontacji między dwiema kobietami na komisariacie sześćdziesięciolatka miała obiecać, że podejmie się leczenia. Jest nadzieja, chyba, że podobnie jak w filmie, dzielnicowy okaże się współorganizatorem spisku…

Źródło: Le Parsien