Ofiarą afery z Kanady stał się pomnik pomysłodawcy szkół dla Indian, zresztą „postępowca” [VIDEO]

Obalanie pomników trwa Fot. Screen
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!

Zbiorowy grób znaleziono na terenie szkoły dla Indian w Kamloops (Indian Residential School) w Kolumbii Brytyjskiej prawdopodobnie zawiera szczątki 215 dzieci z różnych indiańskich społeczności. Na tych terenach znajdowała się największa w Kanadzie przymusowa szkoła dla dzieci rdzennej ludności.

W latach 1890–1969 placówka była prowadzona przez Kościół katolicki, a następnie budynek szkoły został przejęty przez rząd federalny. Wywołało to głośną aferę i oskarżenia kierowane pod adresem Kościoła.

Informacja jest szokująca, ale te dzieci nie były ofiarą zbrodni, a raczej ówczesnej polityki asymilacyjnej. Umieszczanie ich przymusowo w szkołach z internatem miało być procesem wychowawczym, który zapewni im lepszą przyszłość i integrację. Dzieci te były jednak mniej odporne na różne wirusy i choroby, nie miały opieki medycznej na odpowiednim poziomie, tęskniły za rodzicami, zmieniały swoje tradycyjne pożywienie, do którego były przyzwyczajone, sposób życia, itd.

Skutkowało to nadmierną śmiertelnością. Warto jednak pamiętać, że śmiertelność dzieci była w XIX wieku wysoka niemal wszędzie. Współcześnie dochodzi tu jednak zarzut „wykorzeniania” tych dzieci indiańskich z kultury autochtonów i przerabiania ich na „białych”. W okresie samobiczowania się cywilizacji przybyłej z Europy, która utraciła status wyższego poziomu, to obecnie dodatkowa zbrodnia. W 2015 roku krajowa komisja śledcza nazwała ten system „ludobójstwem kulturowym”.

Niedostateczną opieką instytucji katolickich, którym powierzono asymilację rdzennej ludności przez oświatę, skrytykował już nawet sam papież Franciszek. Kamloops to jednak nie pierwszy taki przypadek.

Na razie za szokujące odkrycie grobów zapłacił… pomnik pomysłodawcy takich szkół dla dzieci rdzennej ludności. W Toronto obalono w czasie manifestacji monument Egertona Ryersona. Pomnik znajdował się na kampusie uniwersytetu, który nosi jego imię, w centrum Toronto.

Typowe reakcje dla ruchu BLM z niszczeniem monumentów zostały przeniesione do Kanady z konotacją obrony praw Indian. Posąg został przewrócony liną przyczepioną do samochodu. Później spryskano go czerwoną farbą i rozwalano głowę młotami. Cokół pokryto graffiti.

Egerton Ryerson (1803-1882) był rzeczywiście jednym z twórców systemu tzw. szkół rezydencyjnych w XIX wieku. Intencje ich zakładania były jednak w ówczesnych czasach właśnie „postępowe”. Ahistoryczna krytyka i wkładanie XIX wiecznych działań we współczesne schematy progresywizmu jest bez sensu. Takie decyzja powinny być przedmiotem debat historyków, ale a nie aktywistów ulicznych.

Pomysł „ucywilizowania” 150 000 indiańskich i eskimoskich dzieci przez edukację w szkołach z internatem był dla twórców tego systemu rzeczą chwalebną. Tworzono dla nich szkoły o profilu zawodowym, w których mogły się uczyć np. rolnictwa. Powołano wówczas 139 takich szkół w całej Kanadzie. Realizacja pomysłu i pewne nadużycia to już inna sprawa.

Ryerson to metodysta, twórca systemu bezpłatnych szkół publicznych w Kanadzie. Szkoły były wyposażone w biblioteki, stworzył system szkolenia nauczycieli, ujednolicił podręczniki, zakładał szkoły wyższe.

W XIX wieku uważano go za „postępowca”. Do niedawna cytowano jego sentencję, że „pierwszym celem mądrego rządu powinna być edukacja ludzi…”. Ryerson walczył także o wiele reform sekularyzacyjnych i np. rozdział Kościołów od państwa.

W czerwcu 2018 r. obok pomnika na kampusie Uniwersytetu Ryerson umieszczono tablicę, w której wyjaśniano kontekst tego upamiętnienia. Stwierdzano tam, że „Egerton Ryerson jest powszechnie znany ze swojego wkładu w publiczny system edukacyjny Ontario (…), ale dodawano jego odpowiedzialność za szkoły dla Indian i przypominano, że w „Komisja Prawdy i Pojednania uznała, że ​​asymilacja była kulturowym ludobójstwem”. Poprawna politycznie tablica monumentu Ryersona, jak widać nie ocaliła…

Źródło: Le Parisien