Rząd rozważa zmianę przepisów. Niedzielski przekonuje: „To nie jest forma dyskryminacji”

Minister zdrowia Adam Niedzielski. Foto: PAP
Minister zdrowia Adam Niedzielski. Foto: PAP
REKLAMA
Nie tylko zaszprycowani, lecz także osoby z negatywnym wynikiem testu na koronawirusa oraz ozdrowieńcy mogą dostąpić „przywileju niewliczania ich do obowiązujących limitów”. Takie rozwiązanie zaproponował podczas konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski. Podał także szczegóły dotyczące paszportów szczepionkowych.

Obecne przepisy regulują limity osób obecnych na koncertach, weselach czy stadionach. Nie obejmują one jednak zaszczepionych. Teraz minister pandemii chce pójść dalej i rozszerzyć ten „przywilej” także na osoby z negatywnym wynikiem testu na koronawirusa oraz ozdrowieńców. Szef resortu zdrowia przekazał, że decyzja w tej sprawie może być ogłoszona jeszcze w tym tygodniu – wraz z planem „luzowania” kolejnych koronarestrykcji na czas wakacji.

– W limity nie wchodzą osoby zaszczepione dlatego, że nie stanowią zagrożenia epidemicznego w czasie odbywającego się wydarzenia. Dotyczy to koncertów, rejestrowanych zgromadzeń, meczów piłki nożnej, kin i hoteli. To rozwiązanie ma budować kulturę bezpieczeństwa epidemicznego – utrzymywał Niedzielski.

REKLAMA

– To nie jest forma dyskryminacji. To jest forma zabezpieczenia epidemicznego – twierdził minister pandemii.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

W rządzie wciąż jednak ma trwać dyskusja na temat wykluczenia z limitów także ozdrowieńców i osób z negatywnym wynikiem testu na koronawirusa. Zwolennicy takiego rozwiązania podkreślają, że na takiej właśnie zasadzie działa unijny „certyfikat covidowy”.

Z drugiej strony pada argument, że rozszerzenie limitów może spowodować, że Polacy do reszty stracą zainteresowanie szczepieniami. Obecnie bowiem wiele osób szprycuje się, żeby m.in. pójść na koncert, nie wliczając się do limitów. Istnieje zatem uzasadniona „obawa”, że po wykluczeniu z limitów także ozdrowieńców i osób z negatywnym wynikiem testu na koronawirusa, spora część wybierze badanie zamiast szprycowania.

Niedzielski zapowiedział jednak, że „decyzja przed nami”. – Udostępnimy aplikację, która umożliwi czytanie tych certyfikatów (covicowych – przyp. red.). Wtedy będziemy się po prostu zastanawiali czy nie poszerzyć tej bazy, bo będzie możliwość udokumentowania tego statusu – mówił.

Źródła: RMF/PAP

REKLAMA