„Wyborcza” coś pokręciła, przez co cierpi prywatny biznes? Szykuje się sądowa batalia

Agora/wyborcza/Adam Michnik i siedziba
Adam Michnik i siedziba "Gazety Wyborczej"należącej do Agory/Foto: PAP/ Andrzej Rybczyński
Julia Tomicka z Łeby twierdzi, że padła ofiarą nierzetelności „Gazety Wyborczej”. Dziennikarze z Czerskiej, prześwietlając majątek i mapę powiązań Daniela Obajtka, coś pokręcili i cierpi teraz prywatny biznes.

W marcu „GW” napisała, że Obajtek w Łebie ma pensjonat „Zatoka Aniołów”, a pensje trzem zatrudnianym tam pracownikom są wypłacane z unijnego programu przeznaczonego na wspieranie rybaków.

Pensjonat ten, wraz z restauracją, prowadzi pani Tomicka.

„Jak ustaliliśmy, wkrótce po otwarciu pensjonatu Tomicka wystąpiła do Lokalnej Grupy Działania „Dorzecze Łeby” o dofinansowanie. Napisała we wniosku, że celem projektu pod nazwą „W Zatoce Aniołów gotują sous-vide i puszkują – rozszerzenie palety (anielskich) usług gastronomicznych” jest „uruchomienie nowych usług gastronomicznych poprzez zakup urządzeń gastronomicznych, elementów wyposażenia ogródka gastronomicznego oraz poprzez utworzenie trzech miejsc pracy w terminie do dnia złożenia wniosku o płatność” – czytamy w „GW”.

„Wyborcza” dodała, że Tomicka to dobra znajoma brata Obajtka, Bartłomieja.

Tomicka odpowiada „GW”

Sama Tomicka twierdzi jednak, że z Obajtkiem nie ma nic wspólnego. Biznes prowadzi sama, a od prezesa Orlenu jedynie wynajmuje budynek, płacąc mu rynkową stawkę.

Na łamach portalu wpolityce.pl opowiada, że po tekstach „Wyborczej” połączono ją z Obajtkiem, zaczęto obsmarowywać w mediach społecznościowych, wystawiać negatywne opinie, dokuczać pracownikom. Ogólnie – tworzyć czarny PR, którego efektem jest spadek zainteresowania pensjonatem (odwoływane noclegi) i restauracją. Zapowiada, że z „Wyborczą” wejdzie na drogę sądową.

„Dostałam tzw. rykoszetem. Do ludzi nie dociera, że lokal, w którym znajduje się „Zatoka Aniołów”, wynajęłam od prezesa PKN Orlen na umowę długoterminową. Każdy mówi, że „to jest restauracja i hotel Daniela Obajtka” (…) Staram się grzecznie wyjaśniać, że ta restauracja nie należy do prezesa Daniela Obajtka, a jest to tylko i wyłącznie moja firma, ale do ludzi to nie dociera” – mówi Tomicka.

„Ludzie wierzą w nieprawdziwy przekaz, który dostali z „Gazety Wyborczej”, którą będę z resztą pozywać. Pozew jest już gotowy. W przeciągu kilku dni zostanie złożony. Najpierw będzie to prośba o przeproszenie, sprostowanie. Myślę, że „Wyborcza” nie będzie raczej chciała pójść do sądu, bo napisali bardzo dużo krzywdzących rzeczy na nasz temat. Wszędzie napisali, że „‚Zatoka Aniołów’ należy do prezesa Daniela Obajtka”, a jego, jak wciąż podkreślam, jest tylko budynek. Firma jest moja, ja wymyśliłam nazwę, przeprowadziłam remont, wzięłam na niego kredyt i teraz martwię się o to, czy starczy mi środków na spłacenie tego wszystkiego, czy będą klienci, czy dalej będzie hejt” – dodaje Tomicka.

Pani Julii współczujemy hejtu, który na nią spłynął. I jednocześnie gratulujemy przebiegłości – w taki sposób wyciągnąć dotację z założenia przeznaczoną dla rybaków, to naprawdę duża sztuka. Szkoda, że musimy zrzucać się na to wszyscy.