Ekoterror w akcji. EURO 2020 też podpadło

Trening reprezentacji Polski pod okiem Paulo Sousy.
Trening reprezentacji Polski pod okiem Paulo Sousy. (Fot. PAP)
W „świecie zielonego postępu” zapanowała moda na wyszukiwanie sposobów redukcji „śladu węglowego”. Szukają niepotrzebnego CO2 i imię nowej religii Zielonych żądają ograniczenia działań. Prawdziwe ograniczenie efektu cieplarnianego jest minimalne, jeśli nie żadne, ale ta propaganda sama się napędza.

Pomysłów nie brakuje. Przegonić samoloty i zlikwidować przynajmniej loty krajowe. Wyrżnąć pierdzące krowy, a przynajmniej nakarmić je jakimś „espumisanem”. Zamknąć natychmiast kopalnie, zakazać jazdy samochodami w miastach, itd., itp.

Piewcom nowego eko-ładu podpadł np. nawet Amazon. Ma swoje centrum reklamacji na Słowacji. Zakwestionowane produkty wędrują więc z całej Europy do tego kraju (w sumie wybór lokalizacji niezły, bo to Europa Środkowa). Tymczasem tropem trasy takiej paczki ruszyli eko-dziennikarze śledczy i skrupulatnie wyliczyli, ile to dodatkowego CO2 z dokładnością kilku liczb po przecinku, powoduje jedna reklamacja. Później pomnożyli przez ilość reklamacji zgłaszanych w całej Europie i wyszła im produkcja CO2 średniego europejskiego miasta.

Zabawa stała się modna i popularna. Ilość zużywanego CO2 drukuje się na biletach pasażerów pociągów w celu podniesienia ich eko-świadomości. Przykłady można mnożyć. Tropienie i wyliczanie „śladu węglowego” ma już niemal swoich maniaków. Także w sporcie.

Nic dziwnego, że podpadły im i Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Euro jest rozgrywane w 11 krajach, więc drużyny podróżują samolotami. Dostało się więc UEFA za „aberrację ekologiczną”. Na tej modzie zarabia cała grupa badaczy mierzących „ślady węglowe”. Okazuje się, że robią to już od lat, a wydarzenia sportowe obserwuje np. organizacja SV Planet.

Każde mistrzostwa to nie tylko podróże, ale i budowa obiektów, itp. Wyliczono, że najbardziej „zanieczyszczającymi” planetę zawodami były MŚ w piłce kopanej w RPA w 2010 roku. Nie dość, że długie trasy przelotów, to podobno stadiony ogrzewano, o zgrozo… węglem. SV Planet wyliczyła dla FIFA, że był to w sumie ekwiwalent 2,7 miliona ton CO2 (ciekawe czy uwzględnili szybsze oddychanie sportowców przy wysiłku?).

Według ekspertów powołanych przez FIFA, lepiej wypadł tu Mundial w Rosji (2,2 mln CO2). Teraz cieszą się, że koronawirus pozwoli oszczędzić CO2 na podróżach kibiców. Wcześniej szacowano ich wyjazdy na ekwiwalent 425 tys. ton.

Międzynarodowe organizacje futbolu są zresztą postępowe i nie unikają odpowiedzialności. Wszak działacze płacą nie ze swoich kieszeni. UEFA jako rodzaj ekspiacji za Euro sfinansuje zasadzenie blisko 600 000 drzew, po 50 000 w każdym kraju goszczącym rozgrywki. Szacowany koszt to 400 000 euro. Swoją drogą, tylko jednak łapówka za poparcie Kataru w organizowaniu Mundialu była ponad 10 razy wyższa…

Wydaje się, że przyszłością sportu będą nie tylko zawody rozgrywane w jednym kraju i to na jak najmniejszej przestrzeni, ale też przesadzą piłkarzy z samolotów w np. pociągi. Chyba, że się trochę pieniędzmi z Zielonymi podzielą…

1 KOMENTARZ

  1. Tylko dlaczego np. w kredzie(skończyła się 66 mln.lat temu) poziom oceanów był wyższy od obecnego o około 200 metrów?Życie kwitło, nie było w ogóle czap lodowych, a temperatura nie schodziła na Ziemi poniżej 4 stopni na plusie .Może jacyś przemądrzali ekofaszyści wyjaśnią ten fenomen?Mam nadzieję,że odróżniają kredę od kredy?

Comments are closed.