Lockdown, spóźnione i za małe luzowanie obostrzeń zdewastowały gastronomię. Lokale masowo padają

Restauracja
Restauracja - zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Luzowanie obostrzeń w gastronomii jest spóźnione i za małe – powiedział sekretarz generalny Izby Gospodarczej Gastronomii Polski, Sławomir Grzyb. Dodał, że wiele lokali podczas wakacji nie będzie w stanie odrobić strat wynikających z długotrwałego lockdownu. Co więcej jest też masa lokali, które już zostały zamknięte, a do końca roku ich liczba prawdopodobnie się podwoi. Tymczasem minister Adam Niedzielski opowiada w mediach bajki o tym co uratowało gastronomię. Krótki spacer po ulubionych lokalach zweryfikuje jednak wszystko.

Spóźnione i za małe luzowanie obostrzeń

Szef IGGP odniósł się w ten sposób do zapowiedzianego przez premiera Mateusza Morawieckiego kolejnego etapu luzowania obostrzeń wprowadzonych jesienią ub.r. w związku z pandemią koronawirusa. Premier wskazał, że od 26 czerwca lokale gastronomiczne będą mogły zwiększyć obłożenie z 50 proc. obowiązującego obecnie do 75 proc. Zaznaczył też, że do limitów nie będą wliczane osoby zaszczepione.

„Każde zniesienie ograniczeń dla branży jest dobre, ale zapowiedziane luzowanie jest spóźnione i za małe” – powiedział Grzyb, zaznaczając, że „wakacyjne otwarcie lokali powinno być na 100 proc”. Poza tym – jak zauważył – i tak nie uratuje ono wielu przedsiębiorstw z branży przez upadkiem.

Zdaniem sekretarza generalnego IGGP na likwidację narażone są zwłaszcza lokale w średnich miastach nieturystycznych, gdzie na zwiększenie ruchu w wakacje nie bardzo można liczyć, a liczba tzw. klientów lokalnych zmniejszyła się ze względu na obawy przez wirusem. „Wiele osób nadal boi się zakażenia i nie chodzi do lokali, albo zmieniło swoje nawyki kulinarne” – zaznaczył.

Gastronomia w Polsce upada

Grzyb powiedział, że do tej pory z 76 tys. restauracji i barów działających przed pandemią zlikwidowało się ok. 15 proc, a do końca roku może zniknąć kolejne 15 proc. Wskazał, że główną przyczyną problemów jest niewystarczająca pomoc albo jej całkowity brak, a także coraz większe problemy z pozyskaniem i opłaceniem pracowników.

„IGGP składa w końcu czerwca pozew zbiorowy gastronomów przeciw Skarbowi Państwa o odszkodowania za bezprawne zamknięcie działalności przez 9 miesięcy” – zapowiedział. Wskazał, że przedsiębiorcy wnioskują o różne kwoty odszkodowania: najmniejsze opiewają na sumę rzędu 10 tys. zł, największe oscylują w granicach 12 mln zł.

Powrót do normalności będzie trwał latami

Zdaniem szefa IGGP, pozostawiając przedsiębiorców bez pomocy, państwo wymusza szarą strefę. „Aby temu zapobiec, rząd mógłby wprowadzić na okres 2-3 lat zwolnienie gastronomii z opłat na ZUS od wynagrodzeń pracowników. Tyle bowiem może zająć powrót do sytuacji sprzed pandemii w tym sektorze. Ale rząd musi chcieć, a najwidoczniej nie chce pomóc” – wskazał.

Z danych PFR wynika, że dofinansowanie z tarczy PFR 2.0 otrzymało 15,5 tys. firm na 76 tys. lokali gastronomicznych. „To najlepiej obrazuje skalę pomocy, a właściwie jej brak” – ocenił Grzyb.

Dodał, że wsparcie otrzymywały jedynie lokale, które zatrudniały w oparciu o umowę o pracę. „Liczby te dają więc obraz, jak bardzo duża część osób pracuje na zleceniu i jak bardzo nieżyciowe warunki opodatkowania pracy obowiązują w Polsce” – ocenił szef IGGP.

Zaznaczył też, że zamiast zmniejszyć obciążenia pracy, rząd zapowiedział likwidację umowy zlecenia, czyli jeszcze zwiększa obciążenia dla gastronomów.

Niedzielski i jego baki o tym jak to gastronomia przetrwała

W czwartek minister zdrowia Adam Niedzielski był gościem  w porannej rozmowie w RMF FM. Tam opowiadał o tym jak to gastronomia w Polsce przetrwała lockdown. Szkoda, że nie zdecydował się na spacer po Warszawie, bo wtedy zrozumiałby jak brzemienne w skutkach są podjęte przez niego i jego kolegów z rządu decyzje dotyczące tzw. walki z pandemią.

Przechadzkę po stolicy zafundowała sobie za to dziennikarka portalu wawalove.pl. I co? „To w centrum stolicy, na Chmielnej, na Nowym Świecie, na Krakowskim Przedmieściu widać najlepiej postpandemiczny obraz gastronomii. Wystarczy się przespacerować. Do wynajęcia są lokale w doskonałej lokalizacji. Bo przecież warszawski Nowy Świat to ulica niezwykła: miejsce, gdzie możesz minąć celebrytę, ludzi kultury i sztuki. Do lokalnych knajp prą turyści, a miejscowi, nieco kręcąc nosem na obcych, i tak lubią umówić się na biznesowe lub towarzyskie spotkanie na ‚Nowiku’, choć tu najdrożej” – czytamy.

Witryny wielu lokali powyklejane są ogłoszeniami z ofertą wynajmu. Poprzedni najemcy musieli sobie odpuścić biznes i pogodzić się ze stratą dorobku, niejednokrotnie całego życia.

Pan minister będzie natomiast opowiadał w mediach jak to on, cały rząd i ich tarcza uratowały gastronomię. Nie, nie uratowały, działania rządu wiele biznesów bez mrugnięcia okiem unicestwiły.

Źródła: NCzas.com, RMF FM, WP.pl, PAP, wawalove.pl

4 KOMENTARZE

  1. odszkodowanie za decyzje rządu? to rząd nie jest suwerenny? nie może zrobić co chce w ramach prawa?
    cos sie komuś pozajączkowało.
    odszkodowanie może być tylko wtedy gdy decyzja jest bezprawna.

    rzad musi mieć wolność podejmowania decyzji. bo inaczej bedzie bałagan. Wazne by ludzie wiedzieli jaki jest zakres władzy bo inaczej będą się gubić

  2. Do @kołtun: W ramach jakiego prawa? Zamykanie całych branż to złe prawo, to przestępstwo! Złe prawo w sumieniu nie obowiązuje (św. Tomasz z Akwinu)
    Gdzie ten pozew zbiorowy gastronomii? A może [pozwy przeciw indywiduom winnym tych przestępstw: Morawieckiemu, Niedzielskiemu, Dworczykowi e tutti quanti???

  3. Czyli za wszystkie pozwy zapłaci podatnik, a urzędasy nic!!…za swoje (nie) mądre decyzje. Może Ściągnąć pieniądze z ich kieszeni, a nie naszych!!!

Comments are closed.