
Ta lewica to jednak „stachanowcy”. Rozwiązują „Wiosnę” na 10 dni przed terminem. W przypadku partii Biedronia, a o nią tu chodzi, nie ma jednak czego żałować. W dodatku nie przepoczwarzą się zgodnie z naturą (bo chyba jej nie lubią) w lato, ale od razu w Nową Lewicę.
W piątek 11 czerwca zgromadzenie ogólne Wiosny (jest coś takiego) ma podjąć decyzję o samorozwiązaniu partii. Informację przekazał sam gensek Wiosny Krzysztof Gawkowski. Nazwa pory roku traci nareszcie wątpliwej jakości konotacje polityczne.
Prezes Wiosny Robert Biedroń ma zaproponować samorozwiązanie partii. Decyzja zgromadzenia ogólnego będzie oznaczała uruchomienie procesu likwidacji jego partii, a „proces konsolidacji Nowej Lewicy zostanie rozpoczęty formalnie” – mówił Biedroń.
SLD i Wiosna współpracują od 2019 r. Nowa Lewica powstanie na bazie Sojuszu, do którego wstąpią członkowie partii Biedronia. W połowie marca liderzy obu partii – Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń – poinformowali, że Sąd Okręgowy w Warszawie doręczył postanowienie dotyczące Nowej Lewicy „ze stwierdzeniem prawomocności”.
Na kongresie Nowej Lewicy zostaną wybrane władze partii. Ugrupowanie będzie miało dwóch współprzewodniczących, którzy będą szefami swoich frakcji wywodzącymi się z dawnej Wiosny i dawnego Sojuszu. Ciekawe czy zachowają formę „towarzysze”?
Wcześniej nazwę zmieniła „młodzieżówka”, która z „Przedwiośnia” stała się Młodą Lewicą. Na przednówku nigdy jednak nie było łatwo… Poglądy mają zaś nie takie nowe.
Źródło: polsatnews.pl