
Maja Staśko, znana jedynie z tego, że kiedyś wrzuciła do sieci zdjęcie swojej brudnej bielizny, chciała być gościem Hejt Parku. Jakimś cudem dostała nawet zaproszenie. Na szczęście prowadzący, Krzysztof Stanowski, zareagował i nie pozwolił na robienie reklamy niezbyt znanej „julce”.
Maja Staśko, pragnąca być naczelną polską „julką”, najwyraźniej bardzo chciała posmakować tej sławy, którą zgarnął inny lewicowy aktywista – Jaś Kapela. Zamierzała bowiem wystąpić w Hejt Parku, czyli programie ukazującym się na YouTubie Kanału Sportowego.
– Krzysztof Stanowski w najnowszym filmie powiedział, że nie zaprosi mnie do programu. Cóż, ja już zostałam zaproszona do Hejt Parku, tylko nie przez niego. Ale zajrzałam na Hejt Park ze Stanowskim – ANI RAZU nie rozmawiał z kobietą. Może po prostu nie umie rozmawiać z kobietami? – napisała na Twitterze.
Niewątpliwie udałoby jej się powtórzyć poziom na jaki w ostatnim odcinku wzbił się Jaś Kapela – na szczęście prowadzący, Krzysztof Stanowski, zatrzymał tę machinę promocji mało znanych lewicowców.
– Już nie jesteś zaproszona, pzdr – odpisał feministce.
Aktywistka zauważyła, że to nie on ją zaprosił.
– Wiem, ale ja odwołałem – odpowiedział.
Oczywiście, odwołanie zaproszenia również dało lewicowej działaczce paliwo do popełnienia kilku płaczliwych wpisów w mediach społecznościowych.
– To rzeczywiście dowód na to, że umie rozmawiać z kobietami. Tak bardzo się wkurzył, że postanowił nie pozwolić prowadzącej decydować, z kim chce rozmawiać. Kobieta o niczym nie wiedziała, dowiedziała się ode mnie. Czy może to strach przed wygadaną dziewczyną, która ma swoje poglądy i jest w stanie je obronić? – wypłakuje się Staśko w sieci.
Dalej pisze o tym, że Stanowski „co rusz ją atakuje”, opisuje też, że dostaje setki wulgarnych komentarzy i gróźb.
– Nienawidzę kultury orania. Szczerze nie cierpię tego ciągłego ciśnięcia beki ze słabszych przez silniejszych. […] Cyberbullying jest rodzajem przemocy, która może doprowadzić do śmierci. Kanały „commentary”, które istnieją tylko po to, by orać ludzi. Programy, których istotą jest hejtowanie na wizji, a następnie masowe nękanie ich gościa, jakkolwiek by nie wypadł – żali się dalej feministka.
Stanowski zlitował się nad płaczką i po raz kolejny jej odpowiedział. Prowadzący wyjaśnia, że Staśko nie jest po prostu nikim specjalnym ani znanym, żeby zapraszać ją do programu.
– Nie jest wystarczająco znana, ani nie jest istotną stroną w jakiejkolwiek publicznej debacie, która aktualnie by się toczyła. Gdyby ktoś mnie w porę zapytał, powiedziałbym: A dlaczego mielibyśmy ją zaprosić? Kto to jest? Czy nasi widzowie oczekują możliwości pogadania z nią? – napisał.
Prowadzący Het Parku zauważa też chorobliwą obsesję feministki na jego punkcie.
– Wczoraj zaczęto mi podsyłać kolejne, i kolejne, i kolejne wpisy tej pani na mój temat i dostrzegam tam zalążki obsesji. Program przeze mnie stworzony nie jest miejscem do leczenia tej obsesji, są od tego inne, lepsze – napisał.