„Czarna lista” obrońców życia poczętego w Argentynie. „La Gestapo Argentina” zamilkło

Aborcjonistka z Argentyny Fot. Twitter lanancion

Wspierający proaborcyjną organizację Planned Parenthood dziennikarze z Argentyny utworzyli „czarną listę” obrońców życia. W dodatku ją upublicznili. Oburzeni tymi działaniami internauci utworzyli grupę „#LaGestapoArgentina”.

Na stronie Reacción Conservadora („Konserwatywna Reakcja”) opublikowano infografikę prezentującą dane niemal 400 osób publicznie sprzeciwiających się aborcyjnemu prawu. Zabijanie nienarodzonych dzieci zalegalizowano tam w 2020 roku, więc trwają starania o „utrwalenie” tych zasad i przeciwdziałania postępowców możliwej reakcji.

Na „czarnej liście” znaleźli się zwolennicy życia od poczęcia, od urzędników, polityków, po influencerów i przywódców religijnych. Także organizacje, jak Prawnicy za Życiem, Lekarze za Życiem, Konferencja Episkopatu Argentyny, Front Młodych czy Sojusz na rzecz Obrony Wolności.

Serwis został uruchomiony 13 czerwca, ale przestał być dostępny już następnego dnia. Tuż po publikacji rozpoczęła się zdecydowana krytyka ze strony opinii publicznej. Tym bardziej, że jak podał argentyński serwis informacyjny DiarioAR, koszty „dziennikarskiego śledztwa” i przygotowanie „czarnej listy” zobowiązała się pokryć… International Planned Parenthood Federation / Western Hemisphere Region.

Publikacja listy spotkała się z potępieniem ze strony parlamentarzystów. Kongresmenka Dina Rezinovsky, której nazwisko znalazło się na liście, przedstawiła 14 czerwca rezolucję (podpisaną przez ponad 20 posłów) wyrażającą „wielkie zaniepokojenie” i wzywającą do zamknięcia strony reaccionconservadora.net.

Na „czarnej liście” znaleźli się prawie wszyscy parlamentarzyści, którzy głosowali przeciwko ustawie o swobodnym przerywaniu ciąży. Było też kilku pastorów i kapłanów katolickich, lekarzy, prawników, politologów, dziennikarzy. Rezinovsky komentowała, że Argentyna żyje „w demokracji, a te praktyki zabierają nas w mroczne czasy w naszej historii, które nie mogą się powtórzyć”.

Fundación LED, organizacja pozarządowa broniąca wolności słowa oraz demokracji w Argentynie, stwierdziła, że tworzenie takich list jak jest powodem „poważnego zaniepokojenia”. „Żadna osoba nie powinna być napiętnowana, klasyfikowana, skatalogowana ani umieszczona na liście ze względu na jej wypowiedzi, niezależnie od ich formy, ponieważ niewątpliwie narusza to wolność myśli i wypowiedzi chronioną naszą Konstytucją narodową i przepisami dotyczącymi praw człowieka” – napisała w oświadczeniu.

Źródło: PCh24