Semeniuk chwali socjalistyczne zapędy rządu. „Nie martwiłabym się o kondycję samych pracodawców”

Olga Semeniuk/Fot. Ministerstwo Rozwoju, CC BY 3.0, Wikimedia Commons
Olga Semeniuk/Fot. Ministerstwo Rozwoju, CC BY 3.0, Wikimedia Commons
REKLAMA
Rząd chce wprowadzenia płacy minimalnej na poziomie 3 tys. zł od 2022 roku. W rozmowie z money.pl wiceminister rozwoju Olga Semeniuk zapewniała, że przedsiębiorcy, którzy będą musieli płacić więcej swoim pracownikom, żadnego z nich nie zwolnią. A poza tym mamy rząd, których chce dobra obywateli, gospodarka się rozwija, a ludziom żyje się lepiej. Tak przynajmniej głosi rządowa propaganda.

W rozmowie z money.pl Olga Semeniuk była pytana, czy 3 tys. zł płacy minimalnej to nie za dużo.

– Rząd Zjednoczonej Prawicy od początku rządzenia wprowadza programy społeczne, ale również podwyższa standard życia. W ubiegłym roku musieliśmy wykonać krok do tyłu. Planowaliśmy, że będzie znacząco podwyższona stawka płacy minimalnej. Udało nam się ją zwiększyć o 200 zł. Sukcesywnie i regularnie wprowadzamy kolejne zmiany na kolejny rok – wymieniała pasmo sukcesów wiceszefowa resortu rozwoju.

REKLAMA

Semeniuk twierdziła również, że rząd ma sprawozdania Ministerstwa Finansów dot. budżetu, więc ona „nie widzi absolutnie żadnego zagrożenia”. – Cieszy fakt, że potrafimy wygospodarować środki finansowe na to, aby Polacy mogli zarabiać więcej – dodała.

Dziennikarz prowadzący rozmowę zwrócił jednak uwagę, że podwyższenie płacy minimalnej znacząco obciąża przedsiębiorców. Jak podkreślił, może to skutkować wypchnięciem pracowników do szarej strefy lub zwolnieniami.

– Groźby związane z bezrobociem od roku występują w przestrzeni publicznej. Jak się okazuje, zgodnie z wynikami Eurostatu, czwarty miesiąc z rzędu Polska odnotowuje najniższe bezrobocie. Nie martwiłabym się tutaj o kondycję samych pracodawców i tego, czy będą zwalniać czy nie, bo jestem przekonana co do tego, że nie będą zwalniali ludzi – zapewniała Semeniuk.

Dalej przekonywała, że w Polsce mamy obecnie „rozpęd gospodarczy”. – Dzisiaj jesteśmy na etapie, w którym otworzyliśmy kilka tygodni temu wszystkie praktycznie działy gospodarki i widzimy bardzo duże zaangażowanie i wyrównywanie się tych dysproporcji pomiędzy popytem a podażą. Popyt występuje na dużą skalę – mówiła Semeniuk.

Zapewniała też, że wyniki Eurostatu, „dobry klimat dla firm” oraz „dużo ulg, które rząd będzie kierować do różnych sektorów przedsiębiorstw w ramach Polskiego Ładu” to czynniki, które mają poszerzać możliwości przedsiębiorców.

Płaca minimalna

O szkodliwości podnoszenia płacy minimalnej pisał już przedstawiciel austriackiej szkoły ekonomicznej Henry Hazlitt.

„Zobaczyliśmy już niektóre ze szkodliwych skutków, jakie wywołuje rząd, próbując w sposób arbitralny podnieść ceny wybranych towarów. Tego samego rodzaju szkodliwe skutki wynikają z prób ustawowego podniesienia płac minimalnych. Nie powinno to dziwić – płaca jest w istocie ceną. Niefortunnie dla jasności ekonomicznego myślenia, cena pracy otrzymała całkiem odmienną nazwę niż inne ceny. Z tego powodu większość ludzi nie może zrozumieć, że cenami i płacami rządzą te same prawa” – pisał Hazlitt w swojej „Ekonomii w jednej lekcji”.

Przedstawiciel austriackiej szkoły ekonomicznej podkreślał, że ustawodawstwo w zakresie płac minimalnych ma „w najlepszym wypadku tylko ograniczoną skuteczność w walce ze złem, jakim są niskie płace, i że dobro, które można dzięki niemu osiągnąć, będzie przekraczać szkody tylko wtedy, kiedy cele tego ustawodawstwa są umiarkowane”.

„Im jest ono ambitniejsze, im większą liczbę pracowników usiłuje objąć, im bardziej chce podnieść ich płace, tym pewniejsze jest, że szkodliwe skutki przeważą nad dobrymi” – wskazywał.

„Wyższa cena za produkt niekoniecznie będzie możliwa do uzyskania; może ona po prostu skłonić konsumentów do nabywania produktów importowanych lub substytutów albo – jeśli konsumenci nadal kupować będą produkt przemysłu, w którym nastąpił wzrost cen – wyższa cena spowoduje, że zakupy się zmniejszą. Zatem podczas gdy niektórzy pracownicy w danym przemyśle będą korzystać z wyższych płac, inni zostaną całkowicie pozbawieni pracy. Jeśli natomiast cena produktu nie wzrośnie, najmniej wydajni producenci w tym przemyśle będą wypadać z rynku; w ten sposób także dojdzie do ograniczenia produkcji i postępującego za nim bezrobocia” – wyjaśniał Hazlitt.

Źródła: money.pl/mises.pl

REKLAMA