Zamach na prezydenta Kolumbii. Podziurawiony helikopter

Ostrzelany śmigłowiec prezydenta Kolumbii. Foto: PAP/EPA
Ostrzelany śmigłowiec prezydenta Kolumbii. Foto: PAP/EPA

Helikopter, na pokładzie którego znajdował się prezydent Kolumbii Ivan Duque, został ostrzelany. Doszło do tego podczas wizyty Duque’a w departamencie Norte de Santander w północnej części kraju, niedaleko granicy z Wenezuelą. To region mafii narkotykowych i teren działalności lewackich partyzantek.

Ślady strzałów są widoczne w tyle części maszyny i na śmigle. „Żaden akt przemocy nas nie onieśmieli, ani żadne ataki terrorystyczne” – zadeklarował Duque. „Nasze państwo jest mocne, a Kolumbia wystarczająco silna, by radzić sobie z tego rodzaju zagrożeniami” – dodał.

W ostatnich latach do takich ataków w Kolumbii nie dochodziło. W 2003 r. Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii (FARC), podłożyły bombę w budynku przy lotnisku w mieście Neiva, która wybuchła na krótko przed wylądowaniem tam samolotu prezydenckiego z prezydentem Alvarem Uribe na pokładzie. Zginęło wówczas 15 osób, a 66 odniosło rany.

Teraz, mimo intensywnego ostrzału helikoptera, nikt nie został ranny. Prezydentowi Ivanowi Duque towarzyszyli w podróży minister obrony i minister spraw wewnętrznych, a także gubernator departamentu Norte de Santander. Helikopter wystartował w niewielkiej miejscowości Sardinata, gdzie miały miejsce uroczystości państwowe i leciał do stolicy regionu Cucuty.

Za ostrzelaniem prezydenckiego helikoptera mogły stać bojówki radykalnej Armii Wyzwolenia Narodowego (ELN), związanej wcześniej z FARC. Nie podporządkowała się ona pokojowemu porozumieniu z 2016 roku. W 2019 r. Ivan Duque zerwał zainicjowane przez swego poprzednika Juana Manuela Santosa rokowania z przedstawicielami ELN, które odbywały się na Kubie.

Do zerwania rozmów z ELN doszło po zamachu bojówek Armii Wyzwolenia Narodowego na szkołę policyjną w Bogocie, w wyniku czego zginęło 22 policjantów. Od tego czasu kolumbijskie siły zbrojne podejmują liczne próby oczyszczenia północnej części kraju z bojowników ELN.

W internecie pojawiły się też spekulacje, ze ostrzałem helikoptera mogła stać armia Wenezueli.

Źródło: PAP/ AFP/ France Info

1 KOMENTARZ

  1. Mial szczescie – to bylo tylko ostrzezenie. Politykom nie chcacym brac lapowek, lub tym nie podporzadkowujacym sie kartelom narkotykowym odcina sie glowy.

Comments are closed.