Czarne prognozy pandemicznych ekspertów konta rzeczywistość. Dr Martyka: tak się buduje strach

Dr Zbigniew Martyka. / foto: Prt Sc YouTube
Dr Zbigniew Martyka. / foto: Prt Sc YouTube
Prenumerata NCZ! z prezentem
Dr Zbigniew Martyka odniósł się do czarnych prognoz pandemicznych „ekspertów”. Lekarz ujawnił przykłady nakręcania spirali strachu z ostatnich miesięcy. „Przewidywania” nie wytrzymały konfrontacji z rzeczywistością.

Dr Zbigniew Martyka przypomniał m.in. konferencję premiera Mateusza Morawieckiego z 25 marca 2021 roku. Szef rządu straszył wówczas, że jesteśmy „o krok od przekroczenia granicy, poza którą nie będziemy mogli leczyć pacjentów we właściwy sposób (…) to nie sprzęt jest wąskim gardłem, ale dostępność lekarzy, pielęgniarek, służb medycznych”.

Dr Martyka podkreślił, że według raportu NIZP PZH w 2020 roku leczenia szpitalnego z powodu Covid-19 wymagało 102438 osób.

„W ostatnim roku przed wybuchem «pandemii» do szpitali w Polsce przyjęto 9,251 miliona osób. Łatwo policzyć, że chorzy na Covid stanowili nieco ponad 1% hospitalizacji w latach ubiegłych. Równocześnie przez pierwsze 9 miesięcy 2020 roku mieliśmy 1,3 miliona hospitalizacji MNIEJ niż rok wcześniej. Zatem czy powodem paraliżu służby zdrowia była ogromna ilość chorych, czy raczej nieprzemyślane, żeby nie ująć tego mocniej, decyzje władz?” – pytał retorycznie lekarz.

Wielkanoc 2021

Przypomniał też apele medialne o to, by Polacy pozostali w domach i nie spotykali się z rodziną podczas Świąt Wielkanocnych. Grożono kolejną falą koronawirusa, która miała się ujawnić dwa-trzy tygodnie po świętach.

Mimo że Polacy tłumnie ruszyli do swoich rodzin, nic takiego nie miało miejsca. Kolejna fala nie nadeszła.

„Tymczasem trzy tygodnie po Świętach, zamiast zapowiadanych wzrostów, mamy najmniejszą dzienną liczbę zakażeń od ponad 2 miesięcy. Czy można to było przewidzieć? Oczywiście, że tak. Wielokrotnie podkreślałem, że mamy twarde dowody na to, iż lockdown nie działa” – wskazał dr Martyka.

Sezonowość

„29 października ubiegłego roku pisałem, że «niezależnie od wprowadzanych obostrzeń do końca sezonu grypowego prawdopodobnie 70% z nas będzie już po kontakcie z koronawirusem» – a to oznacza koniec kolejnych medialnych fal zakażeń. Oczywiście aż do początku października tego roku, gdy zacznie się kolejny sezon. Prawdopodobnie koronawirus będzie już też inny, gdyż jest to wirus szybko mutujący – tak jak wirus grypy. Z tego właśnie powodu szczepienia na grypę trzeba powtarzać co rok jesienią – czyli tuż przed sezonem grypowym. My na koronawirusa szczepimy pod koniec i po zakończeniu sezonu zachorowań. Przy czym jeżeli doświadczenia ze szczepionkami grypowymi powtórzą się w tym przypadku – a wszystko na to wskazuje – to jesienią chętni będą musieli zaszczepić się ponownie” – podkreślał lekarz.

Lekarz podkreślał, że już w marcu magazyn „Nature” pisał o badaniu mutacji brytyjskiej i południowoafrykańskiej. Sugerowano wówczas, że obecne szczepionki mogą być mniej skuteczne w neutralizowaniu nowych wariantów. „A chodzi o mutacje tegosezonowe. Doświadczenie nas uczy, iż w kolejnym sezonie mutacje mogą być znacznie większe” – dodał Martyka.

„Gdy nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze. Tylko jeden z producentów szczepionek, Pfizer, szacuje, że zysk ze sprzedaży szczepionek przeciw Covid-19 w roku 2021 będzie na poziomie 26 miliardów dolarów, czyli 1/4 rocznego budżetu Polski. Jest o co grać” – podsumował lekarz.

Dr Martyka zwrócił też uwagę, że podawanie „przerażających” liczb, które mają działać na wyobraźnię i budowanie straszliwej narracji prowadzi do nakręcania spirali strachu.

„W mainstreamie można przeczytać o tym, jak to bogaci mieszkańcy Indii wynajmują prywatne odrzutowce i masowo rezerwują ostatnie loty, by opuścić kraj – oczywiście ze względu na «szalejącą pandemię». W mediach podawane są przerażające liczby: 412262 zakażonych w ciągu ostatniej doby. Tylko gdzieś wszystkim ucieka skala. Mieszkańców Indii jest 1,366 miliarda, czyli 36 razy więcej, niż Polaków. Więc aby w Polsce był taki procentowy poziom zachorowań, jak w Indiach, musielibyśmy diagnozować dziennie… 11451 przypadków. Jeszcze kilka tygodni mieliśmy u nas ponad 3 razy tyle” – podkreślił.

„Tak się właśnie buduje strach” – skwitował lekarz.

Cały tekst dostępny TUTAJ.

Źródło: zbigniew.martyka.eu

1 KOMENTARZ

  1. Pan doktor nie ma racji-lokdałn działa. Im więcej obostrzeń, tym więcej zarażonych. Teraz też wszystko otwierają, a ludzie chodzą bez masek. Efekt – chorych praktycznie nie ma.

Comments are closed.