Janusz Korwin-Mikke.
Janusz Korwin-Mikke. (Fot. PAP)
REKLAMA
Polska przez kilka miesięcy żyła tragikomedią pt. „Wybór Rzecznika Praw Obywatelskich”. Co najśmieszniejsze, wielu ludzi tym się przejmowało na serio – co dotyczy zwłaszcza Lewicy, która w tej sprawie wręcz histeryzowała – pisze w felietonie dla „Najwyższego Czasu!” Janusz Korwin-Mikke.

Jak Państwo zapewne wiecie, uważam samo istnienie RPO za idiotyzm – a właściwie za dowód, że całe państwo działa źle. Bo pomyślmy: codziennie parę tysięcy sędziów wydaje jakieś wyroki – i połowa podsądnych jest z nich niezadowolona. 650 tysięcy urzędników wydaje dziennie po kilka decyzji – i niewątpliwie parę procent interesantów jest z nich bardzo niezadowolonych. Co robią? Piszą do RPO! No dobrze: jak RPO może w ogóle rozpatrzyć wpływające do niego protesty? Nie może… Więc należy powołać RPOOPPRPO czyli Rzecznika Praw Obywatelskich Obywateli Pokrzywdzonych Przez RPO – i tak dalej.

Twierdzę po prostu, że zamiast wydawać pieniądze na RPO i jego aparat urzędniczy, należy o 2% zwiększyć poziom decyzji urzędniczych i wyroków sądowych; średnio wyjdziemy na tym na plus. Oczywiście NIGDY nie będzie tak, że przedstawiciele państwa będą wydawali decyzje idealne; trzeba się z tym pogodzić – a nie łatać dziury w rzeszocie.

REKLAMA

Jednak nawet gdyby PRO poprawił 3%, a nawet 5% wadliwych postanowień, to ta różnica nie jest warta tego, że ludzie zaczynają powszechnie wątpić w sprawność aparatu państwowego – na co DOWODEM jest SAMO ISTNIENIE instytucji RPO! Nie trzeba nawet wykazywać, że w państwie duńskim dzieje się źle – wystarczy wskazać, że działa w nim RPO!  P. Adam Bodnar dwoił się i troił, „stawał po stronie pokrzywdzonych” – i co zdziałał? Ośmieszał tylko aparat państwowy. W sposób OCZYWISTY nie był przedstawicielem społeczeństwa, bo ani Prawica (czyli KONFEDERACJA) ani Siermiężna Lewica (czyli tzw. Zjednoczona Prawica) p.Bodnara nie ceniły; był przedstawicielem jednej tylko opcji politycznej.

Lewica miała zamiar kontynuować te tradycje – i na RPO uparcie zgłaszała p.Zuzannę Rudzińską-Bluszczową. Trzeba było widzieć, jak ona uśmiechała się do Lewicy, jak była przez nią oblegana – by pozbyć się wszelkich złudzeń, że byłaby to obiektywna i neutralna RPO. P. Marcin Wiącek byłby od niej na pewno lepszy – ale, przypominam: przez pierwsze pół roku p.Adam Bodnar też robił wrażenie człowieka bezstronnego! Posłowie KONFEDERACJI nie chcieli (z jednym wyjątkiem!) brać na siebie za to odpowiedzialności.

Ja nie miałem najmniejszej wątpliwości, że p.Lidia Staroń byłaby Rzeczniczką Praw Obywatelskich jeszcze gorszą niż p.Anna Fotyga w roli ministerski spraw zagranicznych (a to już jest coś!). PiS zgłosiło ją zresztą z rozpaczy: to przecież była członkini PO i senatoressa niezależna – czyli miałaby szanse przejść przez Senat. Natomiast WDost. Lidia Staroń miała komórki mózgowe ukształtowane podobnie jak przeciętny wyborca PiS – więc PiS liczyło, że nie będzie interweniowała przynajmniej po linii wskazanej przez Salonowców. Niestety, PiS spotkał zawód…

Ja bardzo bym się cieszył, by WDost. Lidia Staroń została RPO – bo skompromitowałaby te instytucję tak, że (być może…) dałoby się ją w przyszłości zlikwidować. Jednak noblesse oblige – nie mogłem się zdobyć, by na nią zagłosować; ale mogłem zrobić jedno: nie wziąć udziału w głosowaniu. Dzięki temu p.Staroń potrzebowałaby mniej głosów, by mieć większość bezwzględną. Z jakich motywów zrobiło to czterech innych posłów KONFEDERACJI (podział nie przebiegał wzdłuż linii partyjnej!!) – nie wiem. Proszę jednak odnotować, że jeden poseł może głosować na p. X w nadziei, że p. X będzie działał dobrze – a drugi w nadziei, że będzie działał fatalnie! I nie wiadomo, który głosował z jakich powodów – bo czyż politykom można wierzyć na słowo?

Tymczasem, ku ogólnemu zdumieniu, choć „Porozumienie Jarosława Gowina” odmówiło głosowania wraz z Nie-Całkiem-Zjednoczoną-Prawicą, p.Staroń uzbierała aż 231 głosów – czyli większość bezwzględną! Dzięki głosowi jednego Konfederaty zresztą.

Oczywiście gdyby p.Marcin Wiącek uzyskał przewagę nad p.Staroń, to obniżona bariera działałaby na jego korzyść. Można więc twierdzić, że „głosowałem, by wreszcie został wybrany jakiś RPO”. Tyle że to jest całkowita nieprawda – dla mnie mogą RPO nie wybierać jeszcze i przez 99 lat…

Niestety, Senat nie stanął na wysokości zadania. Przecież mogli dla żartu na p.Staroń zagłosować – i przez kilka lat Polska miałaby się z czego śmiać. Jednak Dostojni Senatorowie potraktowali swoją Koleżankę poważnie – i zadawali jej poważne pytania. Więc bekę z niej mieli tylko oni i tylko przez kilkadziesiąt minut; odmówili tego prawa nam, maluczkim!!! Cóż za egoizm!

Teraz „cała Polska” czeka na decyzję PiS: albo będziemy mieli ciąg dalszy komedii pt. „Wybór RPO”, albo PiS mianuje kogoś do „pełnienia obowiązków RPO” – co jednak bynajmniej nie zamknie drogi przed próbami znalezienia Prawdziwego RPO (w sposób już wypróbowany).

Sprawa wcale nie jest beznadziejna! W istocie rzeczy już w poprzednim etapie RPO mógłby zostać p.prof. Robert Gwiazdowski! Kandydat PSL i KONFEDERACJI. „Jakim cudem?” – ktoś spyta – „Przecież dostał tylko 10% głosów!”. Tak, ale gdyby była inna kolejność głosowania i najpierw przedstawiono by parę Lewaczka-PiS-owiec, to Lewaczka by odpadła – a wtedy Lewica, Centro-Lewica, PSL i KONFEDERACJA zagłosowałyby przeciwko PiS-owcowi…

…a to samo zrobiło przecież (naprawdę zrobiło!) „Porozumienie Jarosława Gowina”!!! A przez Senat p.Gwiazdowski przeszedłby bez wielkich trudności. Bo w d***kracji, proszę Państwa, ważne nie jest nie tylko, kto liczy głosy, w jakim dniu i tygodnia odbywają się wybory, jaka jest ordynacja wyborcza – ale też w jakiej kolejności przedstawia się i odrzuca kandydatury! Co zresztą pokazał (kosztem swojego życia, niestety…) śp. Gabryel Narutowicz!

Janusz Korwin-Mikke


REKLAMA