Merostwo Maintenon Fot. Wikipedia
REKLAMA

We francuskim departamencie Eure-et-Loir mieszkaniec wydał wojnę merostwu za odmowę pozwolenia na budowę. Na posiadany teren sprowadził tzw. „ludzi wędrownych”, czyli Cyganów, którzy rozbili tu swoje obozowisko.

To dość niezwykły środek nacisku na merostwo. W dodatku skuteczny. Mieszkańcy miasta są dość przerażeni – jak pisze tygodnik „Valeurs Actuelles”.

Pan Hubert Thirouin, właściciel ziemski, domagał się rewizji lokalnego planu zagospodarowania (PLU) i odrolnienia swojej ziemi (6 hektarów) na cele budowlane. Jego wniosek odrzucono.

REKLAMA

Mer gminy Maintenon (4 tys. mieszkańców), Thomas Laforge, twierdzi, że rezerwa terenów budowlanych jest tu spora i nie ma potrzeby zmiany planów. Odpowiedzią Huberta Thirouina było sprowadzenie taboru, który wprowadził się na jego działkę z całym karawaningiem.

Mer gminy nazwał to „mafijnym szantażem”. Dodał, że chce chronić interesy gminy i obywateli i nie zamierza ulec szantażowi.

Szybko wpadł na pomysł usunięcia „wędrowców” i postraszył ich wszczęciem procedury kradzieży energii przez mieszkańców obozowiska.

Podobno karawana ma wkrótce gminę opuścić, ale przecież pomysłowość ludzka nie zna granic i gry o całkiem spore pieniądze rolnik zapewne nie odpuści.

REKLAMA