Władysław Kosiniak-Kamysz/fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
Władysław Kosiniak-Kamysz/fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
REKLAMA

Zwolennicy szczepień idą za ciosem. Czy w ramach segregacji sanitarnej osoby niezaszczepione zostaną objęte surowszym lockdownem?

Covidianie szykują się na powakacyjny lockdown związany z kolejną falą koronawirusa (tym razem wariant Delata). Okazuje się, że nie tylko PiS grozi palcem Polakom, którzy nie chcą się zaszczepić.

Politycy PSL chcą, aby szczepienia przeciw COVID-19 były w Polsce obowiązkowe. Takie rozwiązanie postuluje m.in. wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski.

REKLAMA

Natomiast szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz pytany, o ten pogląd odparł: „Coraz więcej osób tak mówi u nas w środowisku”.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

„Ja bym powiedział tak: jeżeli ktoś się zaszczepi, to nie będą go obowiązywały żadne lockdowny, będzie mógł normalnie funkcjonować. Jeżeli ktoś się nie zaszczepi, to będzie miał lockdown całkowity” – stwierdził na antenie Polsat News.

Dopytywany, czy jego zdaniem wprowadzenie obowiązkowych szczepień na COVID-19 wchodzi w grę, szef ludowców zaproponował, by zmierzyć „skalę efektu” takiej decyzji.

„Chciałbym poznać badanie na ten temat, bo sama ustawa o obowiązkowości szczepień nie spowoduje, że wszyscy pójdą się szczepić” – stwierdził, dodając, że „mamy wiele ustawowych obowiązków, które są niespełniane”.

Kosiniak-Kamysz wyraził pogląd, że do osób, które nie chcą przyjąć szczepionki na COVID-19 może przemówić „postawienie sprawy: będzie lockdown, będziesz naprawdę miał trudniej, jak się nie zaszczepisz”.

Źródło: Polsat News / Rzeczpospolita

REKLAMA