Inwigilacja Źródło: Pixabay
Inwigilacja Źródło: Pixabay
REKLAMA
Parlament Europejski zatwierdził tymczasowe rozporządzenie, które kończy z prywatnością. Służby będą miały dostęp do wszystkich prywatnych korespondencji cyfrowych – od e-maili po komunikatory internetowe.

Oficjalnie UE wprowadza takie prawo, by skuteczniej chronić przed wykorzystywaniem seksualnym dzieci.

Nowe rozporządzenie przewiduje czasowe odstępstwo od art. 5 ust. 1 i 6 ust. 1 dyrektywy 2002/58/WE, która chroni poufność komunikacji i dane o ruchu.

REKLAMA

Przepisy oficjalnie obowiązywać będą przez maksymalnie trzy lata. Mogą też obowiązywać krócej, jeżeli w międzyczasie Rada i Parlament osiągną porozumienie w sprawie nowych stałych przepisów o walce ze znęcaniem się nad dziećmi w internecie.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

„Wykorzystywanie seksualne dzieci to okropna zbrodnia i naruszenie praw człowieka. Musimy jej skuteczniej zapobiegać, ścigać przestępców i zapewniać ofiarom lepsze wsparcie. To porozumienie stanowi kompromis między wykrywaniem wykorzystywania seksualnego dzieci online a ochroną prywatności użytkowników. Być może jest dalekie od ideału, ale jest wykonalnym rozwiązaniem tymczasowym na następne trzy lata. Chcemy teraz, aby Komisja niezwłocznie przedstawiła rozwiązanie długoterminowe wzorowane na zabezpieczeniach ochrony danych, które przewidują przepisy tymczasowe. Chcemy też, by możliwe było bardziej ukierunkowane skanowanie komunikacji prywatnej” – powiedziała sprawozdawczyni Birgit Sippel (Socjaliści i Demokraci).

Parlament Europejski poparł te rozwiązania 537 głosami za (m.in. wszyscy z PiS), 133 przeciw i 24 wstrzymującymi się. Rozporządzenie musi zostać zatwierdzone przez Radę, a następnie będzie opublikowane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Wejdzie w życie trzeciego dnia po publikacji.

Totalitaryści robią to pod płaszczykiem szlachetnej idei walki z dziecięcą pornografią. Zamiast jednak zintensyfikować działania uderzające w faktycznych przestępców, wprowadzać służby w kręgi związane z pedofilami i dziecięcą pornografią, zreformować sądy, by przyspieszyć procesy i surowo karać dewiantów, nie stosować taryfy ulgowej dla wysoko postawionych szych, UE przyznaje sobie możliwość kontrolowania wszystkich prywatnych wiadomości.

Weryfikowane mają być także treści w teorii chronione szyfrowaniem end-to-end. Twórcy programów będą musieli stworzyć specjalne „luki”, by służby miały dostęp do wiadomości.

Oczywiście nikt nie powinien mieć wątpliwości, że uprawnienia te zostaną wykorzystane nie tylko do ścigania pedofilii. Pół żartem, pół serio – niedługo mentalni następcy sowietów zaczną nam zaglądać do sypialni. O ile już tego nie robią.

Nowe rozporządzenie uderza w fundament pierwotnych wartości europejskich, jak wolność słowa czy ochrona prywatności. „Wolny” internet definitywnie umiera na naszych oczach. Unia robi to rzecz jasna dla naszego „dobra”.

REKLAMA