Prezydent Francji Emmanuel Macron. Foto; PAP/EPA
Prezydent Francji Emmanuel Macron. Foto; PAP/EPA
REKLAMA
Największy koszmar Emmanuela Macrona, żółte kamizelki, znów wyszły na ulice Francji. To odpowiedź na strasznie Francuzów segregacją sanitarną.

Wczoraj francuski prezydent Emmanuel Macron zapowiedział radykalną segregację sanitarną we Francji, by szantażem zmusić Francuzów do szczepień. 13 lipca w dwóch francuskich terytoriach zamorskich – Martynice i Reunion – przywrócony został stan wyjątkowy. Decyzja uzasadniona jest „niezadowalającym poziomem zaszczepienia” na tych obszarach.

Od 21 lipca każdy powyżej 12. roku życia będzie musiał okazać certyfikat sanitarny (pass sanitaire), poświadczający zaszczepienie przeciw koronawirusowi, nabycie odporności po przejściu choroby lub negatywny wynik testu, by móc uczestniczyć w wydarzeniach z udziałem powyżej 50 osób w „miejscach wypoczynku i kultury”.

REKLAMA

Reakcja Francuzów była natychmiastowa – na ulicę wyszły żółte kamizelki. Przypomnijmy, że ostatnio protesty tego ruchu trwały od listopada 2018 do stycznia 2019 roku i były największym utrapieniem rządowej administracji.

Pisaliśmy o tym:

Nie masz certyfikatu sanitarnego? Nie masz życia. W tym kraju „teorie spiskowe” stają się faktem

Ruch żółtych kamizelek powstał jako odpowiedź na podwyżki podatku od paliwa w 2018 (7,6 eurocentów na litr oleju napędowego i 3,9 eurocenta na benzynę) oraz planowany na 1 stycznia 2019 kolejny wzrost (6,5 centa na oleju napędowym i 2,9 centa na benzynę). Żółte kamizelki we Francji szybko stały się symbolem walki z etatystycznym, okradającym obywateli państwem.

Teraz protestujący nie zgadzają się na szantaż i segregację.

Źródło: PAP, NCzas

REKLAMA