Ekoharacz/obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay (kolaż)
Ekoharacz/obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay (kolaż)
REKLAMA
Transformacja energetyczna i szalona polityka przestawiania się na tzw. niskoemisyjność pogrążą samochody spalinowe. Ze strony Komisji Europejskiej szykują się nowe, mocno zaostrzone cele redukcji emisji CO2 z transportu.

„Rzeczpospolita” informuje, że Komisja Europejska ma przedstawić pakiet legislacyjny dotyczący klimatu i energii – Fit for 55, który jest integralną częścią polityki Europejskiego Zielonego Ładu. Pakiet ma zawierać m.in. nowe, mocno zaostrzone cele redukcji emisji CO2 z transportu.

Branża motoryzacyjna przerażona radykalnym scenariuszem

Gazeta podkreśla, że branża motoryzacyjna obawia się radykalnego scenariusza, który przewidywałby redukcję emisji z nowych samochodów o 60 proc. do 2030 roku i o 100 proc. do 2035 roku.

REKLAMA

Oznaczałoby to perspektywę całkowitego przestawienia europejskiego przemysłu motoryzacyjnego na produkcję aut elektrycznych i zarazem uśmiercenie napędów spalinowych.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Według szacunków Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) połowa biznesu motoryzacyjnego i produkcji części oraz komponentów wytwarzanych w Polsce jest dedykowana samochodom z silnikiem spalinowym.

Pomysły UE oznaczają masowe zwolnienia

„Przestawienie zakładów w tak krótkim czasie na produkcję związaną z technologią elektromobilności jest zwyczajnie niemożliwe” – twierdzi cytowany dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM) Tomasz Bęben.

Dodaje, że efektem byłyby duże zwolnienia: nie tylko pracowników zatrudnionych bezpośrednio przy produkcji, ale także w przedsiębiorstwach poddostawców i obsługi.

„Pomysł przestawienia się w krótkim czasie przemysłu motoryzacyjnego w Polsce wyłącznie na elektromobilność może okazać się nierealny i mieć katastrofalne skutki ekonomiczne” – konkluduje „Rzeczpospolita”.

Plany zaostrzenia celów emisji torpedują nawet Niemcy i Francja. „Problemem może okazać się także infrastruktura. Według obliczeń Komisji Europejskiej do 2030 r. w państwach członkowskich potrzebnych będzie około 2,8 mln publicznych punktów ładowania. To 15 razy więcej niż obecnie” – czytamy.

REKLAMA