Międzynarodowy skandal! Kupili „zabawki” w Izraelu i szpiegowali na potęgę m.in. dziennikarzy

Smartfon - zdj. ilustracyjne / Fot. Unsplash
Smartfon - zdj. ilustracyjne / Fot. Unsplash

Międzynarodowa grupa dziennikarzy śledczych w ramach projektu Forbidden Stories ocenia zakres szkód wywołany używaniem oprogramowanie szpiegującego Pegasus przez służby i rządy wielu państw. Celem byli dziennikarze i opozycjoniści na całym świecie. Narzędzia do ich inwigilacji dostarczała izraelska firma NSO Group.

Zatrudnia 750 osób i leży na przedmieściach Jerozolimy. Nabywców jej produktu nie brakowało. Oprogramowanie Pegasus pozwalało pobierać wiadomości, zdjęcia i kontakty ze smartfonów, ale także np. podsłuchiwać rozmowy telefoniczne. AFP przypomniało, że producenta oprogramowania regularnie oskarżano o to, że system jest wykorzystywany przez rządy. Firma broniła się, że Pegasus jest używany wyłącznie do walki z przestępczością zorganizowaną i siatkami terrorystycznymi. Było jednak inaczej…

Konsorcjum dziennikarzy śledczych z 17 redakcji przeanalizowało listę 50 tys. numerów telefonów, które klienci NSO Group mogli szpiegować przez Pegasusa. Były na niej telefony co najmniej 180 dziennikarzy (w tym korespondentów zagranicznych), 600 polityków i 85 działaczy na rzecz praw człowieka.

Klientami NSO Group, którzy zlecali śledzenie konkretnych numerów, miały być rządy co najmniej 10 państw, w tym Azerbejdżanu, Bahrajnu, Kazachstanu, Meksyku, Maroka, Arabii Saudyjskiej, Rwandy, Węgier, Indii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Inni mówią o „kilkudziesięciu” państwach, które nabyły oprogramowanie.

NSO Group jeszcze w czerwcu publikowała fragmenty umów z klientami, w których zastrzegano, że Pegasus może być używany jedynie do dochodzeń dotyczących spraw kryminalnych i bezpieczeństwa narodowego. Klienci NSO Group najprawdopodobniej wykorzystywali również Pegasusa w śledztwach dotyczących terroryzmu i przestępczości. Jednak obecność na liście wielu numerów należących do np. dziennikarzy i polityków budzi już wątpliwości.

W kilku krajach informacje wywołują burzę. Francuzi konstatują, że ich dziennikarze byli szpiegowani przez wywiad… Maroka. Niektórzy nigdy nie zajmowali się tematami związanymi z tym krajem. W sumie Pegasus miał szpiegować około tysiąca obywateli Francji.

Jedną z ofiar jest np. prawicowy publicysta i możliwy kandydat w wyborach prezydenckich Eric Zemmour. Jednak także trockista Edwy Planel. Analizy iPhone’ów pięciu francuskich dziennikarzy i szefów mediów, wskazały też na szpiegowanie felietonisty „Le Canard enchaîné” Dominique’a Simonnot,a, dyrektora radia TSF Jazz Bruno Delporta, który kieruje akcjami humanitarnymi w Maroku na rzecz prostytutek, dziennikarza Mediapart Lenaïga Bredouxa, który zajmował się tematami związanymi z Marokiem.

Rabat szpiegował też dziennikarzy krajowych. Ci jednak nie są tymi informacjami zaskoczeni. Rządy kupowały zabawki, które korciły do takich rzeczy. Nie ma też specjalnej wątpliwości, że podobne systemy, nabywano nie tylko z tej konkretnej firmy w Izraelu. Podobne oprogramowanie mają zapewne wszystkie służby. Akurat w tym przypadku udało się w części ustalić, kto był na celowniku tych służb.

Dochodzenie przeprowadzone przez Forbidden Stories i jego partnerów pokazuje jednak, że na całym świecie najnowocześniejsze technologie, takie jak Pegasus, wykorzystywane są nie tylko w walce z przestępczością i terroryzmem…

W odpowiedzi na te rewelacje ambasada Królestwa Maroka w Paryżu 17 lipca 2021 r. przypomniała, że już rok dementowała tego typu rewelacje. Dodali, że wówczas Amnesty International „nie była w stanie udowodnić żadnego związku między Marokiem a izraelską firmą” NSO, która sprzedaje Pegasusa. Państwa i nawet złapane za rękę służby zawsze odwołają się do „misiowego” argumentu – „Nie mam pańskiego płaszcza i co mi Pan zrobisz?”

Źródło: France Info/ Chron.com/ PAP/ Valeurs

5 KOMENTARZE

  1. Tylko Google i Apple mają prawo znać każdy nasz ruch, inaczej to się nazywa szpiegowanie?
    Nie oszukujmy się, dzisiaj każdy szpieguje każdego, większość całkiem legalnie.

  2. Czy przypadkiem zapomnieliscie napisac ze niby miały byc podsłuchiwani dziennikarze żydobolszewickich gazet typu WP Guardian NYT Gie Wu . To jest odwracanie uwagi od mossadu? Oj nie idzcie tą deogą.

  3. W czasach, kiedy wszelkie dane lądują ‚w chmurach’ czyli na żydowskich serwerach, oczekiwanie zachowania tajemnicy jest śmieszne.

    „Polską Chmurę Internetową” pan MENGELE-wiecki przekazał swojej kuzynce, niejakiej Susan Woycicki, laureatce nagrody „ZA WOLNOŚĆ SŁOWA”. Chciał więc przekazał. Wszystko w rodzinie und sami swoi.

    Ale pretensje ma do ‚ruskich hakerów’.

Comments are closed.