Trybunał Wyborczy potwierdził wygraną lewicowego kandydata w Peru. „Katolicki marksista” porządzi do 2026 roku

Pedro Castillo Fot. Twitter Socrates

51-letni Pedro Castillo został prezydentem Peru po wielu tygodniach rozstrzygania protestów. Krajowy Trybunał Wyborczy potwierdził jego wygraną w, które odbyły się 6 czerwca. Castillo uzyskał 50,12 proc. głosów, czyli zaledwie o 44 tys. więcej niż jego prawicowa kontrkandydatka Fujimori.

Castillo to kandydat lewicy. Oficjalnie sprzeciwia się jednak niepopularnej w katolickim kraju aborcji, eutanazji i potępia związki jednopłciowe. Jest też za karą śmierci.

Jednak to tylko zasłona dymna do zdobycia poparcia ludności wiejskiej. Castillo i jego partia Peru Libre reprezentują nurt radykalnie lewicowy („katolicki marksista”).

Peru pod jego rządami wkroczy na ścieżkę socjalizmu. Wśród obietnic składanych przez niego było wprowadzenie do konstytucji zapisu ograniczającego wolny rynek i konkurencję. Zapowiadał też nacjonalizację gospodarki i górnictwa.

Obrady Krajowego Trybunału Wyborczego trwały przez ponad miesiąc. Przed budynkiem Trybunału organizowano w tym czasie wiece zwolenników Castillo i zwożono ludzi z prowincji. Dla uspokojenia emocji, sam pretendent złagodził niektóre „rewolucyjne” wypowiedzi.

Jego kontrkandydatka Keiko Fujimori, córka b. prezydenta, musi się pogodzić z drugą już w swojej karierze porażką wyborczą. Podczas konferencji prasowej stwierdziła: „dziś ogłaszam, że wypełniam moje zobowiązanie wobec wszystkich Peruwiańczyków, (…) wobec społeczności międzynarodowej i uznaję wyniki, ponieważ tego wymaga prawo i Konstytucja, których przysięgałam bronić.”

Keiko Fujimori jest obiektem śledztwa w sprawie przyjmowania rzekomych łapówek podczas podczas poprzednich kampanii prezydenckich z lat 2011 i 2016. Odsiedziała już 16 miesięcy prewencyjnego aresztu, a grozi jej 30 lat więzienia.

Pedro Castillo obejmie urząd 28 lipca, w dniu wygaśnięcia kadencji tymczasowego prezydenta Francisco Sagasti. Jego radykalne pomysły będą mieć pewne ograniczenia w parlamencie, gdzie jego partia dysponuje 37 ze 130 mandatów w nowym Kongresie. Ważnym elementem stabilizacji jest też armia i w dużej części niezależne media.

Źródło: AFP/ PAP/ Le Figaro

3 KOMENTARZE

  1. Ciekawie będzie obserwować jak szybko nastąpi powtórka z Wenezueli.
    To naprawdę ciekawy ekstperyment.
    Chciałbym takie cotygodniowe snapshoty.
    A najpiękniejsze w demokracji jest to, że nie trzeba współczuć Peruwiańczykom.

Comments are closed.