
Marszałek Elżbieta Witek po raz kolejny wykluczyła Grzegorza Brauna z obrad Sejmu. Polityk PiS nieustannie uniemożliwia konfederacie wykonywanie mandatu posła.
Każdy poseł pracujący w Sejmie reprezentuje jakąś liczbę wyborców, którzy na niego zagłosowali, i w których imieniu wypowiada się na sali plenarnej. Marszałek Elżbieta Witek robi wiele, by część tych wyborców nie miała swojego przedstawicielstwa na tej sali, bo nieustannie wyklucza z obrad jednego z posłów – Grzegorza Brauna.
Za każdym razem chodzi o to samo – o maseczki. Tym razem sytuacja była jeszcze bardziej kuriozalna, bo Braun siedział obok Artura Dziambora – posła Konfederacji z Gdyni, który też nie miał zasłoniętych ust i nosa.
– Siedzi obok pana pan poseł Dziambor, który może być bez maseczki – stwierdziła marszałek.
Chodzi o to, że Artur Dziambor jest ozdrowieńcem, więc nie powinien zarażać, a co za tym idzie nie musi zasłaniac ust i nosa. Skoro jednak tak, to poseł Braun powinien móc obok niego siedzieć – przecież teoretycznie ani on nie może zarazić Dziambora, ani Dziambor jego.
Grzegorz Braun próbował złożyć wniosek formalny – to też mu uniemożliwiono.
– Nie złoży pan wniosku formalnego, dopóki nie założy pan maseczki – mówiła Witek.
Swoim skandalicznym zachowaniem marszałek z PiS dyskryminuje całą rzeszę wyborców Grzegorza Brauna, którzy od dłuższego czasu nie mają swojego przedstawiciela.