Ziemkiewicz o „wyzwaniu” Tuska dla Kaczyńskiego. „To może być niebezpieczne”

Rafał Ziemkiewicz i Donald Tusk. Foto: PAP
Rafał Ziemkiewicz i Donald Tusk. Foto: PAP
Donald Tusk podczas „powrotu z wakacji” rzucił „wyzwanie” Jarosławowi Kaczyńskiemu do publicznej debaty. Sprawę skomentował Rafał Ziemkiewicz.

W rozmowie z „Super Expressem” publicysta Rafał Ziemkiewicz odniósł się do wyzwania rzuconego przez Tuska Kaczyńskiemu.

– Dla mnie to wcale nie ta prowokacyjna zagrywka była najważniejsza w poniedziałkowym przemówieniu. W polityce jest tak, że ci słabsi rzucają wyzwania silniejszym i mówią „tchórzu, dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać”? A ten silniejszy mówi: „urośnij najpierw, to będziemy rozmawiać”. Teraz jeśli Kaczyński powie coś takiego publicznie, to skądinąd byłoby to zgodne z prawdą – ocenił.

– Kaczyński mógłby też z przekorą dodać, żeby Tusk najpierw rozmówił się z Hołownią i Czarzastym i jak między sobą ustalą, kto będzie reprezentował anty-PiS, to wtedy zastanowimy się nad rozmową. Na pewno nie jest to moment, kiedy Jarosław Kaczyński rzuci wszystko i pobiegnie wykłócać się z Tuskiem w telewizji. Być może ten moment nie nastąpi nigdy – dodał.

W ocenie Ziemkiewicza Donald Tusk chce złagodzić swój wizerunek. – Przed powrotem z urlopu występował z pozycji wściekłego antypisowca i mówił takie rzeczy, które powiedziałby Tomasz Lis, Sławomir Nitras czy Marta Lempart, gdyby powstrzymała się przed używaniem przekleństw. Teraz z pozoru jest to ten sam dyskurs, że PiS jest zły, ale z większą ilością odwoływania się do zdrowego rozsądku – stwierdził publicysta.

Jak dodał, były premier „już nie postawi się w jednym szeregu z ludźmi uważającymi, że Kościół to organizacja nazistowska, że tradycja polska to zacofanie, ciemnogród, a wszystkie aleje Jana Pawła II trzeba by przemianować na «aleje ofiar Jana Pawła II»”.

– Teraz Tusk wręcz stroi się w szaty obrońcy Kościoła i mówi, jak to PiS w ciągu sześciu lat bardziej zaszkodził Kościołowi niż komuniści przez lat 40 – skwitował.

W ocenie publicysty, słowa Tuska były adresowane do elektoratu „umiarkowanie prawicowego, centrowego”.

– Być może oznacza to, że Tusk już wie, że w potyczce z Czarzastym o elektorat umiarkowanie lewicowy zwyciężył i teraz będzie odbierał głosy PiS-owi. I to dążenie do konfrontacji da się wyczuć po stronie PiS. To całe zamieszanie z Tuskiem w państwowej telewizji to nie wynik obaw przed Tuskiem, ale sygnał bezpośrednio od Kaczyńskiego, że to jest osoba, z którą chcę rywalizować. A to może być niebezpieczne, jeśli spojrzymy na historię bezpośrednich bojów wyborczych Tuska i Kaczyńskiego – skwitował Ziemkiewicz.

Źródło: se.pl