Przeanalizował, pomyślał i zagłosował wbrew KO. Zastanawiają się, jak go ukarać

Antoni Mężydło.
Antoni Mężydło. / fot. PAP/Marcin Obara
Antoni Mężydło z Koalicji Obywatelskiej zagłosował wbrew partyjnej dyscyplinie. Senator poparł Karola Nawrockiego na prezesa IPN, a jego polityczni zwierzchnicy mu tego zakazali. Teraz zastanawiają się, jak ukarać krnąbrnego senatora.

38-letni historyk z Gdańska wygrał głosowanie w Senacie stosunkiem 52-47 (jeden senator wstrzymał się od głosu). Oprócz wszystkich przedstawicieli PiS-u, Nawrockiego poparli także Ryszard Bober i Jan Filip Libicki z PSL, niezależna senator Lidia Staroń oraz wspomniany Antoni Mężydło z Koalicji Obywatelskiej.

Partia jest zła na swojego senatora. Domaga się od niego wyjaśnień, a po nich zdecyduje, jak go ukarze.

„Kontaktowałam się z panem senatorem, prosiłam, żeby przesłał nam na piśmie wyjaśnienie swojego głosowania, czekamy na odpowiedź” – powiedziała PAP rzeczniczka dyscypliny klubowej KO Izabela Mrzygłocka.

„Rozmawiałam z panem senatorem w piątek po głosowaniach, jednak czekam na jego argumentację, bo będę przedstawiała ją kolegium klubu” – dodała. Zapowiedziała, że „jakiś system kar na pewno zostanie zastosowany”. Decyzję, jaka to będzie kara, podejmie kolegium klubu.

Mężydło tłumaczy, dlaczego głosował na Nawrockiego

„Przed głosowaniem miałem sygnały, że zostanę wyrzucony z partii, po głosowaniu takich sygnałów nie miałem” – powiedział PAP Mężydło.

„Rzecznik dyscypliny partyjnej zwrócił się do mnie ustnie, żebym opisał, dlaczego tak głosowałem. Nie czuję się winny. Nie wiem, czy będę się tłumaczył” – powiedział.

Dodał, że nie zdecydował też, czy będzie się odwoływał w razie nałożenia kary.

Powtórzył, że dobrze ocenia wybór Nawrockiego. „Głosowałem za jego kandydaturą, bo uważałem, że to dobry wybór, nadal tak uważam. Cieszę się, że na niego zagłosowałem, zaprezentował się bardzo dobrze, chociaż dobre zdanie o nim wyrobiłem sobie jeszcze przed głosowaniem” – powiedział.

„Sprawy IPN zawsze były dla mnie ważne, obracam się w środowisku solidarnościowo-opozycyjnym, dla nas – w przeciwieństwie do Platformy – IPN jest ważny” – stwierdził senator.

Mężydło jest wiceprezesem Społecznego Komitetu „Solidarni – Toruń Pamięta”, a szefuje mu Jan Wyrowiński który wystąpił z PO, gdy zapowiedziała ona likwidację IPN w razie zdobycia władzy.

Według Mężydły obawy, że Nawrocki będzie dyspozycyjny, są nieuzasadnione, ponieważ prezes IPN „ma kadencyjność czyli niezależność”.

„Tak było z regulatorem rynku telekomunikacyjnego w Wielkiej Brytanii. Margaret Thatcher myślała, że będzie jej słuchał. Tak było, dopóki był w partii. Kiedy dostał niezależne stanowisko, zerwał się z łańcuszka, stał się samodzielny i przeprowadził naprawdę solidną reformę. Mamy też przykłady na własnym podwórku: sędziowie dublerzy. Dwójka z nich się zerwała, ze względu na to, że mają niezależność, kadencyjność” – przekonywał.

Senator zaznaczył, że weryfikował zarzuty wobec Nawrockiego, które „pojawiały się w mediach czy w rozmowach”.

„One się nie potwierdzały, niektóre były wręcz absurdalne. Nie wiem, czy wypadało nam mówić, że źle wypowiadał się o Pawle Adamowiczu, gdy sami nie byliśmy bez winy: wiadomo, co mówił o nim Sławomir Neumann” – dodał.

„Nawrocki chce realizować program, który mi się podoba, i myślę, że będzie go realizował tak jak go zapowiedział. A że jest bezkompromisowy? Naukowcy z reguły są bezkompromisowi” – powiedział Mężydło.

Od kwietnia 2017 Nawrocki był dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Zmienił wystawę stałą, wszedł w spór z poprzednim kierownictwem muzeum i prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem. Na prezesa IPN został powołany przez Sejm 28 maja. Jego kandydaturę poparło wówczas 248 posłów PiS, Konfederacji i Kukiz’15; 198 posłów było przeciw, czterech wstrzymało się od głosu.

Teraz wybór zatwierdził Senat i 23 lipca 2021 r. dr Karol Nawrocki oficjalnie objął urząd prezesa IPN.

2 KOMENTARZE

Comments are closed.