Miłujący porządek Niemcy wyrzucają śmieci do Polski. Proceder trwa od wielu lat

Wysypisko śmieci, zdj. ilustracyjne/YT
Wysypisko śmieci, zdj. ilustracyjne/YT

Chociaż Polska skrytykowała Niemcy za nielegalne składowanie odpadów przez niemieckie firmy na polskim terytorium, śmieci nadal napływają, a Niemcy, pionier w UE w dziedzinie segregacji odpadów, jak dotąd nie podjęły starań, by to zmienić – pisze w piątek portal RND.

„Gdy chodzi o prawo i porządek Niemcy (…) lubią być w czołówce Unii Europejskiej. Ale kiedy pojawiają się problemy, od poczucia porządku często silniejsza staje się biurokracja” – stwierdza komentator portalu Jan Emendoerfer.

Tę sytuację widać teraz w toczącym się od 2015 roku sporze z Polską dotyczącym nielegalnego składowania niemieckich odpadów na polskim terytorium i dalszej odmowy przyjęcia ich z powrotem przez Niemcy – zauważa publicysta.

Już w 2015 roku polskie władze odkryły, że przedsiębiorstwo z Saksonii nielegalnie składowało w Polsce żużel cynkowy. „To nie była kwestia trzech czy czterech ciężarówek, ale tysięcy ton. Polska krytykuje ten i sześć innych takich przypadków o podobnej skali w liście do federalnej minister środowiska Svenji Schulze i żąda odebrania odpadów” – zaznacza Emendoerfer.

26 lipca polski wiceminister środowiska Jacek Ozdoba wysłał do Shulze list, w którym wymieniał kilka przykładów nielegalnego składowania odpadów niemieckich firm w Polsce i powołując się na prawo unijne wskazywał na brak podstaw do odmowy przyjęcia tych odpadów z powrotem przez Niemcy – przypomina RND. Dodaje, że federalne ministerstwo środowiska nie potwierdziło jeszcze otrzymania tego pisma.

„To, co szczególnie denerwuje urzędującego w Warszawie odpowiednika Schulze to fakt, że problem jest przeciągany od lat” – podkreśla Emendoerfer. Opisuje, że podczas wymiany niezliczonej korespondencji Polska była odsyłana od jednego do drugiego urzędu. W 2020 roku ministerstwo środowiska RFN stwierdziło, że ze względu na federalny ustrój państwa, za problem odpowiedzialne są władze niemieckich krajów związkowych. One z kolei nie sprowadzają odpadów z powrotem do Niemiec, w zastępstwie firm-trucicieli i na ich koszt, ponieważ w wielu takich sprawach toczą się wszczęte przez te firmy postępowania odwoławcze.

Publicysta zaznacza, że „od 2015 roku nic się nie zmieniło; niemieckie odpady, w tym gips, plastik i szkło, nadal trafiają do Polski, a Niemcy – pionier UE w dziedzinie segregacji odpadów – jak dotąd nie podjęły żadnych starań, by to zmienić”.

„Rząd federalny mógłby najpierw sprowadzić odpady z Polski na własny koszt, a następnie ściągnąć pieniądze od trucicieli. To byłby nieprzyjemny krok, ale dzięki temu Warszawa nie miałaby wrażenia, że Berlin jest obojętny” – konkluduje Emendoerfer.

RND opisuje jako przykład problemu jedną z firm z Saksonii, która nielegalnie przewiozła do Polski 45 tys. ton żużla cynkowego. Po interwencji strony polskiej, regionalne władze tego landu zobowiązały się odebrać odpady w zastępstwie i na koszt producenta. Firma, która jest obecnie w stanie likwidacji, odwołała się jednak od tej decyzji do sądu. Władze Saksonii przekazały więc, że do czasu prawomocnego orzeczenia nie będą w stanie podjąć w tej sprawie żadnych działań.

„Wiceminister środowiska Ozdoba przyznaje, że w nielegalnych operacjach składowania odpadów brały udział także polskie firmy, ale w liście do Schulze twierdzi, że +odpady zostały wytworzone w Niemczech+ i że to +niemieckie podmioty+ wysyłały odpady do +nieuprawnionych odbiorców w Polsce+. Nie sprawdzono, czy odbiorcy byli w stanie zagospodarować odpady w sposób przyjazny dla środowiska” – zaznacza portal.

„Mamy nadzieję, że nacisk medialny na niemieckie urzędy przyczyni się do pomyślnego rozwiązania tego poważnego problemu” – skomentował dla PAP ukazanie się publikacji rzecznik ambasady RP w Berlinie Dariusz Pawłoś.

PAP

9 KOMENTARZE

  1. Cóż w tym dziwnego? Niemcy miłują czystość i porządek, więc śmieci nie trzymają, lecz wyrzucają na śmietnik. A że Polacy zgadzają się na rolę śmietniska, to mają co chcą.

  2. Nie bardzo rozumiem dlaczego polskie władze skamlą, żeby ktoś te śmieci zabrał. Jeżeli zostały wwiezione nielegalnie, to sprawa powinna trafić do prokuratora a dalej przed sąd. O co więc chodzi?

  3. Teraz tymi kagańcami zaśmiecają kowidowe barany, te flejtuchy srają nimi gdzie popadnie i to leży na trawie zasmarkane zaplute gdzie popadnie rozsiewajac prątki gruźlicy.

  4. Propaganda swoje: Będą klimat naprawiać. Rzeczywistość swoje: Śmiecą, jak najgorszy lumpenproletariat. Wychodzi hipokryzja i hucpa. A przy okazji, powolutku ukazuje się cel mitteleuropy. Tu ma być ich śmietnisko, jak zawsze.

    • Tuska? tylko jako kto lub co? śmiercionośny odpad? nie może to być; to jakaś prowokacja; jak nie przymierzając ta w Gliwicach;

Comments are closed.