Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Aż 43 proc. skontrolowanych przez PIP firm zatrudniało na czarno. To gigantyczny wzrost, wynikający z zbyt wysokich kosztów pracy w Polsce.

„Gazeta Prawna” przedstawiła statystyki Państwowej Inspekcji Pracy za rok 2020. Wynika z nich, że odsetek firm, w których PIP ujawnił nielegalne zatrudnienie wzrósł z 31 do 43 proc.

Spośród 66,6 tys. skontrolowanych pracowników co ósmy był zatrudniony bez umowy lub zgłoszenia do ZUS. Wzrost rok do roku wyniósł 18 proc.

Natomiast w porównaniu z rokiem 2018 aż 30 proc.! Według „Gazety Prawnej” to efekt pandemii (a raczej obostrzeń i lockdownów), gdy wiele firm traciło płynność finansową i uciekało przed zbyt wysokimi kosztami pracy w Polsce – wypłacając wynagrodzenia pod stołem.

Michalkiewicz. The Movie

Przedsiębiorcy liczyli, że państwo zlituje się nad nimi i kontroli Inspekcji Pracy będzie mniej. Jednak stało się dokładnie inaczej.

W 2020 roku PIP przeprowadziła aż 11,5 tys. kontroli legalności zatrudnienia. Co więcej, walkę z szarą strefą zapowiedział rząd, a resort finansów zamierza uszczelnić system podatkowy.

W myśl proponowanych przez władzę rozwiązań to pracodawca, a nie pracownik będzie musiał zapłacić całość zaległych podatków w przypadku wykrycia nieprawidłowości. A to oznacza, że pracodawcy będą się bali zatrudniać ludzi na czarno.

Pytanie co wybiorą – zatrudnienie za pieniądze, których nie mają, czy zamknięcie biznesu…

Źródło: Gazeta Prawna