Izraelski profesor rozpoczyna polowanie na kosmitów. Został szefem specjalnego projektu na Harvardzie

Radioteleskop. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: Pixabay
Radioteleskop. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: Pixabay
REKLAMA

Izraelski profesor Avi Loeb z Harvardu poluje na kosmitów. Pomimo krytyki naukowców, uruchomi projekt „Galileo”, który ma badać obiekty „kultur pozaziemskich”. Widzi je m.in. w asteroidach, a projekt podobno jest „nowym podejściem do poszukiwań kosmitów”.

Wcześniejsze programy, takie jak Instytutu SETI, przeszukiwały kosmos w poszukiwaniu sygnałów innych cywilizacji, Galileo będzie badał „artefakty”. Loeb mówi, że „ludzie nie mogą dłużej ignorować możliwego istnienia pozaziemskich cywilizacji technologicznych”.

Avi Loeb to fizyk teoretyczny i profesor nauk ścisłych. Zaczynał karierę na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Później był najdłużej urzędującym szefem Wydziału Astronomii Uniwersytetu Harvarda. Funkcję sprawował w latach 2011-2020. Teraz będzie miał znowu robotę. Pierwszy „artefakt obcych” spoza układu słonecznego zidentyfikował w 2017 roku.

REKLAMA

Astronomowie z Hawajów dostrzegli wtedy obiekt, który nazwali „Oumuamua”, co po hawajsku oznacza „zwiadowca”, ponieważ oddalił się od Słońca i poruszał się nieregularnie. Loeb uznał, że mógł być to obiekt wysłany przez inną cywilizację zasilany światłem słonecznym lub antena komunikacyjna. Większość astronomów uważa jednak, że ​był to obiekt występujący naturalnie.

Loeb jednak wykorzystał to odkrycie do publikacji książki „Extraterrestrial”, czym zresztą zraził sobie większość społeczności naukowej. Forsując projekt Galileo uzasadniał „genderowo”, że „nauka nie powinna dogmatycznie odrzucać potencjalnych pozaziemskich wyjaśnień z powodu piętna społecznego lub preferencji kulturowych, czynników, które nie sprzyjają naukowej metodzie empirycznego i bezstronnego badania”.

Uruchomienie projektu sprytnie zbiegło się z opublikowaniu w czerwcu raportu rządu USA na temat niezidentyfikowanych zjawisk lotniczych. Eksperci Ministerstwa Obrony nie znaleźli dowodów na to, że pewne dziwne zjawiska miały charakter pozaziemski, ale i nie zaprzeczyli… Pole do wywalania w kosmos pieniędzy zostało otwarte.

„Galileo” to dzieło Loeba i Franka Laukiena, który kieruje Bruker Corporation, firmą produkującą sprzętu naukowy z siedzibą w Massachusetts. Do rady naukowej przedsięwzięcia zaproszono jeszcze SagęBen Amiego z Weizmann Institute of Sciences w Izraelu, a także kilku naukowców z uniwersytetów Harvard, Princeton, Cambridge i UNC Chapel Hill.

Na papierze wygląda to poważnie. Zdaje się jednak, że to nie tyle poszukiwanie kosmitów, co jeleni, którzy owo przedsięwzięcie finansują. Zresztą grupa się zabezpieczyła, bo twierdzi, że jeśli nawet projekt nie znajdzie dowodów na obecność kosmitów, to dostarczy użytecznych danych o nowych obiektach międzygwiezdnych. Zebrali na to, bagatela,  1,755 miliona dolarów.

Źródło: Times of Israel

REKLAMA