Ludzie prawicy o (bez)sensie wybuchu Powstania Warszawskiego

Powstańcy na pl. Kazimierza Wielkiego w drodze do Śródmieścia/fot. Wikimedia Commons
Powstańcy na pl. Kazimierza Wielkiego w drodze do Śródmieścia/fot. Wikimedia Commons
Z okazji 77. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego przedstawiamy najciekawsze opinie dotyczące tego tragicznego wydarzenia, jakie pojawiły się na łamach „Najwyższego Czasu!”. O (bez)sensie decyzji i rozpoczęciu powstania w Warszawie mówią śp. prof. Bogusław Wolniewicz, Janusz Korwin-Mikke oraz Stanisław Michalkiewicz.

Powstanie Warszawskie zdaniem prof. Bogusława Wolniewicza

Prof. Bogusław Wolniewicz (22 września 1927 – 4 sierpnia 2017), „Najwyższy CZAS!”, 2013 rok.

NCZAS: Zdaniem Zychowicza – autora książki Obłęd ’44” – wybuch Powstania Warszawskiego prowadził do totalnego oczyszczenia pola dla wkraczających Rosjan.

PROF. WOLNIEWICZ: Mój stosunek do Powstania Warszawskiego też jest krytyczny, Zychowicz niczego nie odkrył. Powstanie Warszawskie to nie był „Obłęd ’44”, tylko akt karygodnej lekkomyślności politycznej ze strony polskich przywódców. Wielbię i podziwiam waleczność żołnierzy AK. Ale pchnięcie tej młodzieży do walki z tak potężnym przeciwnikiem, praktycznie bez broni, było skrajną nieodpowiedzialnością. Wszyscy za to odpowiadający powinni byli stanąć przed sądem wojennym.

Zychowicz ma zbliżoną konkluzję. Dodaje jeszcze, że zawsze w kontekście Powstania mówi się o młodych ludziach, którzy zginęli, ale tam zginęli też starzy i w średnim wieku, także dzieci, zginęła cała społeczność. Polscy historycy jeszcze się spierają, ile to było osób. Pisze się, że nawet około 200 tysięcy.

Powstanie Warszawskie to była straszliwa katastrofa, którą przywódcy polscy – ci na emigracji i ci w kraju – ściągnęli na własny naród. 30 lipca Mikołajczyk przybył do Moskwy na rozmowy ze Stalinem. Uroił sobie, że mając w Warszawie zwycięskie powstanie będzie mógł z nim rozmawiać z pozycji siły.

Sosnkowski, wódz naczelny, tchórzliwie zrobił unik i pojechał na inspekcję do Włoch, jakby to wtedy była sprawa najpilniejsza. Decyzję co do wybuchu zwalili na Komorowskiego, Jankowskiego, Pełczyńskiego i Okulickiego, a ci rozumem nie błysnęli – ani politycznym, ani strategicznym, ani żadnym innym.

Ale w dyskursie publicznym Powstanie jest coraz większą świętością. W /tym roku jest/ okrągła, siedemdziesiąta rocznica.

Zaćmi ją setna rocznica wybuchu I wojny światowej. Powstanie Warszawskie to w skali dziejowej był incydent bez znaczenia. To Powstanie jest świętością narodową przez przelaną krew tych walecznych. Nie oni są winni, że ich krew przelano daremnie.

Pan twierdzi, że należałoby rozliczyć przywódców, ale nikt nie próbuje tego robić.

Bo w Polsce nigdy nie rozliczano zbrodni przeciwko własnemu narodowi. Dlatego tak marnie prosperujemy.

Współczesna elita nie pozwala ich atakować.

Jaka tam „elita” – zwyczajna hołota, co się dorwała do koryta. A ci, co tak bezkrytycznie gloryfikują Powstanie, mącą ludziom w głowach. To są ci sami co od tzw. sprawy smoleńskiej. I co – postawili to Muzeum Powstania. Po co? Gdyby tam było muzeum prawdy, to byłoby to muzeum klęski. A skoro nim nie jest, to znaczy, że jest to muzeum historycznego fałszu…

Powstanie Warszawskie zdaniem Janusza Korwin-Mikkego

Janusz Korwin-Mikke z okazji obchodów 67. rocznicy Powstania Warszawskiego – 2011 rok.

„Czcimy ludzi, którzy mając kilkanaście pistoletów, rzucili się na armię niemiecką, a przynajmniej na tę jej część, która stacjonowała w Warszawie. Czcimy bohaterstwo, ich pomysłowość. Z tak małą siłą ognia utrzymać się przez dwa miesiące to jest wielki wyczyn. Trzeba to podziwiać! Natomiast w każdym normalnym kraju ludzie, którzy rozpoczęli powstanie trafiliby pod sąd wojenny.

Po słynnej „szarży Lekkiej Brygady” (podczas Bitwy pod Bałakławą, która rozegrała się 25 października 1854 roku między sprzymierzonymi siłami brytyjsko-francusko-tureckimi a wojskami rosyjskimi, w trakcie wojny krymskiej – dop. red.), w której zginęło niepotrzebnie stu trzydziestu żołnierzy, dowódcy trafili pod sąd wojenny, który zresztą się dość łagodnie z nimi obszedł. W przypadku Powstania Warszawskiego – nie ma okoliczności łagodzących!

Co prawda ci którzy podejmowali tę decyzję, nie wiedzieli, że wśród nich jest dwóch agentów sowieckich, którzy namawiają do powstania jako „wielcy patrioci”, ale wiedzieli doskonale, że te powstanie jest skierowane przeciwko Armii Czerwonej, przeciwko Sowietom! I Sowieci też doskonale o tym wiedzieli… Jeżeli więc 27 lipca radio sowieckie nawoływało do powstania, to chyba jest rzeczą oczywistą, że należało powstania NIE wywoływać! Jeżeli nasz wróg do czegoś nas namawia – to OCZYWIŚCIE nie należy tego robić… To nawet najbardziej tępy facet powinien zrozumieć.

Ta decyzja jest niewybaczalna. Zginęło 200 tysięcy cywilów. Zginęło kilkanaście tysięcy żołnierzy. Tych najdzielniejszych, którzy potem – przez lata – mogli być kośćcem oporu przeciw Sowietom. W gruz zaległo miasto, którego odbudowa była niesłychanie kosztowna. To wszystko dlatego, że dwudziestu paru ludzi podjęło zupełnie kretyńską decyzję. Pod sąd nie da się już ich postawić, ale – pod sąd Historii, moralny osąd Historii – postawić należy… Tymczasem widzimy próby robienia z nich bohaterów! Nie z żołnierzy, ale z tych co wywołali Powstanie! Ba, nawet się uzasadnia Powstanie, znajduje się dla niego „jakieś rozsądne powody”!

Powstanie Warszawskie zdaniem Stanisława Michalkiewicza

Stanisław Michalkiewicz „Dlaczego warto uczcić Powstanie”, Najwyższy CZAS! 2010 rok.

„Czekamy na ciebie czerwona zarazo, byś wyzwoliła nas od czarnej śmierci” – napisał pod koniec sierpnia 1944 roku Józef Szczepański, pseudonim „Ziutek”, dowódca drużyny w powstańczym batalionie „Parasol”, znany również jako autor dziarskiej piosenki „Pałacyk Michla”, napisanej w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego – kiedy powstańców ożywiała jeszcze nadzieja.

Pod koniec sierpnia nadziei na zwycięstwo już nie było. Groźba „czarnej śmierci” to znaczy – śmierci z rąk Niemców wydawała się nieuchronna i w tej sytuacji nawet „czerwona zaraza” wydawała się jakimś wyjściem. Ale okazało się, że nie można liczyć nawet i na to. Mimo nieprzejednanej wrogości między Hitlerem i Stalinem, w Warszawie doszło między nimi do pewnego rodzaju współdziałania. Stalin nie przeszkadzał Hitlerowi w dobijaniu Powstania. Przeciwnie – starał mu się to ułatwić na wszelkiej sposoby, między innymi odmawiając zgody na lądowanie na sowieckich lotniskach alianckich samolotów, dokonujących zrzutów zaopatrzenia dla walczącej Warszawy.

Snop światła na przyczynę takiego zachowania rzucił rosyjski premier Włodzimierz Putin w przemówieniu wygłoszonym 1 września 2009 roku na Westerplatte, gdy powiedział, iż przyczyną II wojny światowej był Traktat Wersalski, który „upokorzył dwa wielkie narody”. W jaki sposób „upokorzył”? Ano w taki, że w obszarze między Niemcami i Rosją zatwierdził istnienie niepodległych państw, m. in. Polski. A ponieważ politycznym celem Powstania Warszawskiego miało być zademonstrowanie przed światem naszej woli odbudowy Polski niepodległej – ówcześni przywódcy obydwu „wielkich narodów”, mimo nieprzejednanej wrogości i prowadzonej między sobą wojny, przecież znaleźli sposoby, by do tego „upokorzenia” nie dopuścić, a wszystkich, którzy do niepodległości Polski dążyli, wszystkich, którzy o nią walczyli – zetrzeć z powierzchni ziemi.

Dopiero na tym tle lepiej rozumiemy cały dramatyzm wiersza Józefa Szczepańskiego o oczekiwaniu na „czerwoną zarazę”. Warto dodać, że również alianci, pod wpływem dramatycznych doniesień o mordowaniu wziętych do niewoli AK-owców i ludności cywilnej w Warszawie, dopiero 30 sierpnia ogłosili komunikat o uznaniu żołnierzy Armii Krajowej za integralną cześć Polskich Sił Zbrojnych a więc – za kombatantów. Dlatego niepodobna odmówić racji Janowi Pawłowi II, kiedy podczas swojej pierwszej podróży do Polski powiedział, że Warszawa została „opuszczona przez sprzymierzone potęgi”. Tak rzeczywiście było i to jest dla nas jeszcze jeden dowód, że światu nie jest wcale potrzebna Polska niepodległa. Świat bez niepodległej Polski może istnieć i nawet nie zauważy żadnego braku. Polska niepodległa jest potrzebna wyłącznie nam, Polakom – a jak się okazuje – i to nie wszystkim.

W sytuacji, gdy nie było najmniejszych szans na osiągniecie żadnego politycznego celu Powstania Warszawskiego, a walka toczyła się już wyłącznie o przetrwanie, dowództwo postanowiło podjąć z Niemcami rozmowy o kapitulacji. W dniu 3 października o godzinie 2 w nocy działający z upoważnienia generała Bora-Komorowskiego płk Kazimierz Iranek-Osmecki i ppłk Zygmunt Dobrowolski podpisali w kwaterze SS-Obergruppenfuehrera Ericha von dem Bacha, w Ożarowie Mazowieckim, zawieszenie broni. W ten sposób również i Niemcy uznali żołnierzy Armii Krajowej za kombatantów, dzięki czemu uniknęli oni śmierci i mogli pójść do niewoli. Cywilni mieszkańcy Warszawy zostali wypędzeni, najpierw do obozu w Pruszkowie, zaś miasto zostało obrócone w perzynę.

Kapitulacja Powstania Warszawskiego była jakby symboliczną pieczęcią nie tylko na grobie polskiej niepodległości, ale nawet – na wszelkich o niej marzeniach. Bo kiedy „czerwona zaraza” w końcu jednak nadeszła, dla żołnierzy niepodległości ani wojna się nie skończyła, ani nie nadszedł kres udręki. Przeciwnie – teraz była ona tym większa, że wszelkie działania, każde słowo, a nawet myśl – krótko mówiąc wszelkie przejawy walki o niepodległość Polski były bezwzględnie i umiejętnie tępione nie tylko przez sowieckich funkcjonariuszy Stalina, ale również – przez rosnące szeregi ich polskich pomocników. Walce tej nie towarzyszyła już żadna nadzieja na czyjąkolwiek pomoc i nawet rozpaczliwa nadzieja na III wojnę światową, która odwróci zły los, okazała się płonna. A jednak nawet w tych warunkach nie zabrakło ludzi, którzy tę walkę podjęli, już to z braku innego wyjścia, już to umiłowania wolności i pragnienia jej odzyskania we własnym, niepodległym państwie.

Mimo zamordowania przez komunistycznych kolaborantów co najmniej 20 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej i tak zwanych „formacji poakowskich” – z czego co najmniej 8 tysięcy poległo na skutek morderstw sądowych – mimo masowego terroru, który zapełnił obozy i więzienia dziesiątkami tysięcy patriotów – w latach 1944-1956 co najmniej 200 tysięcy Polaków w taki czy inny sposób kontynuowało walkę o niepodległość. To byli, a właściwie to są – bo niektórym przecież udało się przeżyć – „Żołnierze Wyklęci”, których w najczarniejszych chwilach ożywiała już tylko jedna nadzieja – że kiedyś Polska się o nich upomni. Niestety wydaje się, że w pogoni za różnymi błyskotkami – zapomniała. I dlatego warto o tym obowiązku dzisiaj przypomnieć, domagając się, by 1 marca został ustanowiony Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Powstanie Warszawskie zakończyło się bezprzykładną klęską, podobnie zresztą, jak walka prowadzona przez Żołnierzy Wyklętych. Popularne porzekadło głosi, że sukces ma wielu ojców, a klęska jest sierotą. Ale widocznie i od tej zasady są wyjątki – bo mimo klęski Powstania Warszawskiego, jest ono przedmiotem naszej czci – nawet ze strony tych, którzy ideę niepodległości Polski jeszcze 20 lat temu czynnie zwalczali, a i teraz robią wszystko, by jak najszybciej ten epizod dziejowy zakończyć.

Skąd się to bierze, jaka jest tego przyczyna? Czy może – jak twierdzą tak zwani „realiści”, czyli zwolennicy zginania karku przed każdą przemocą – cierpimy na jakąś psychiczną skazę? Na szczęście aż tak źle nie jest – bo jest ważny powód, byśmy jako naród do Powstania Warszawskiego i do postawy Żołnierzy Wyklętych nawiązywali. Bo zarówno Powstanie Warszawskie, jak i oni dają naszemu narodowi rzecz bezcenną – dają nam poczucie miary, dzięki któremu w sytuacjach wątpliwych możemy bez trudu odróżnić dobro od zła, patriotyzm od zdrady, polityczny realizm od kolaboracji. Trudno doprawdy to przecenić zwłaszcza dzisiaj, kiedy w imię jedności narodowej tylu łajdaków nastręcza się nam ze swoją amikoszonerią. Czyż to nie jest wystarczający powód, byśmy i Powstanie Warszawskie i Żołnierzy Wyklętych zachowali we wdzięcznej pamięci?

67 KOMENTARZE

  1. Nie nazwał bym ich ludźmi prawicy po tych dywagacjach pitololących po fakcie mundrości typu ” gdybyś zamiast 7 wstawił 4 to byś wygrał szóstkę w lotto”.
    Mężczyzna prawicowiec walczy, a tchórzliwy lewak się dekuje. Na szczęście prawicowych Mężczyzn mieliśmy w historii więcej niż tchórzliwych lewackich ciot, ci Mężczyźni walczyli i wygrywali pod Kircholmem, Kłuszynem i w wielu innych bitwach z wielokroć liczniejszym wrogiem. Czasem przegrywali, ale po walce.

    • Słuchaj mnie ty emocjonalny zlepku myślokształtów – lepiej strzelić w tył głowy dowódcy i dać się zabić jego koleżkom niż posłać ludzi na śmierć. To byłby patriotyzm – zabić dowódców, co czasem patrioci muszą czynić gdy dowódca zbytnio błądzi

        • Historycy nazywają to prezentyzmem. Łatwo się wymądrzać po fakcie. Najlepiej podsumował to weteran Powstania Warszawskiego zapytany czy było warto: „Oczywiście, że nie. Ale myśmy wtedy tego nie wiedzieli.”

          • To wcale nie było oczywiste, że np. Hitler w ten sposób zareaguje. Ja uważam że z niemieckiego punktu widzenia popełnił błąd, kierując się emocjami zamiast chłodną kalkulacją. Powinien wycofać swoje wojska z Warszawy, osiągając dzięki temu kilka korzyści.

        • Skoro to było takie oczywiste to z pewnością jest wiele dokumentów o tym świadczących, z wypowiedziami w stylu „To szaleństwo! Stalin wstrzyma swoje wojska, Hitler wyda rozkaz rzezi i zrównania z ziemią Warszawy…”

          • Poza tym ocena Powstania Warszawskiego nie ma nic wspólnego z prawicowością czy lewicowością. Tytuł sugeruje jakoby wszyscy prawicowcy mieli mieć taką samą ocenę Powstania Warszawskiego.

        • a jak masz dowódce debila to taki debil wyśle na śmierć innych a sam najpewniej czmychnie, rozkazów debila się nie słucha i jeszcze jedno onufrażyku, „jeszcze nikt nie wygrał wojny umierając za kraj trzeba spowodować żeby to inni ginęli za swój”

        • Hej Onufry W takim razie czyje rozkazy wykonywali dowodzący w Warszawie? Tych z Moskwy czy tych z Berlina a może jednych i drugich? Był rozkaz by powstania w Warszawie nie wykonywać a zrobiono dokładnie odwrotne. Prawie 200tyś cywiliwów zostało zgładzonych, zabytki, dorobek historyczny i naukowy oraz potencjalny agregat antykoministyczny którym byli powstańcy.

    • I jeszcze jedno, kto właściwie deprecjonuje Powstanie przedstawiajæc się jako „ludzie prawicy”?
      Wolniewicz niewierzący członek komuszej partii PZPR
      Mikke członek komuszej partii SD
      Michalkiewicz redaktor komuszego Zielonego Sztandaru.

  2. Nie trzeba sięgać po historię. W tej chwili Litwini napuścili migrantów z Azji na Polaków, którzy żyją na Litwie. I co na to „polski” rząd, który szczuł na Białoruś i doczekał się zemsty? Czy „polski” rząd wziął w obronę tamtych Polaków? Nie. Widać, że wykonują inne rozkazy.

  3. Teraz oczekuję po lewakach podających się za prawicowców potępienia Jana Kilińskiego. To też był powstaniec warszawski. A wypad do swoich rodzinnych wioch, od nas, prawdziwych warszawiaków od pokoleń się odwalcie tchórze!

    • Kiedyś oglądałem wywiad ze starszą już kobietą, która w czasie powstania była snajperem. Ona, i jeszcze kilku powstańców, wypowiadali się o decyzji rozpoczęcia powstania w Warszawie z dużym krytycyzmem. Na koniec wspomniała o tych cywilach, siedzących po piwnicach i czekających aż spadnie bomba i zakończyła – „to byli święci ludzie, że oni nam gardeł nie poderżnęli”.

          • Niby czemu pętaku? (analogiczny zwrot grzecznościowy) Udział w Powstaniu nie był przymusowy. Jak jakiś pętak dobrowolnie idzie do Powstania, a potem psioczy, to na co psioczy? Na swoją własną głupotę? Pętak tym się różni od nie pętaka, że nie szuka winy w innych za swój własny wybór.

        • Wprawdzie z durniami nie sposób dyskutować ale po raz ostatni odpowiem. Żołnierze Armii Krajowej, byli żołnierzami a nie jakąś bandą, wykonywali rozkazy. Poszli do powstania wykonując rozkaz ale to nie oznacza, że zostali pozbawieni zdolności oceny swoich dowódców. A ocena ta, jak pokazuje przykład, była krytyczna. A pętakiem jesteś dlatego, że obrażasz kobietę, tym bardziej, że to ona walczyła a nie ty – gieroju z klawiaturą.

      • Onufry sam sobie zaprzeczasz. AK to było wojsko i jak pisałeś: „Na wojnie wykonuje się rozkazy dowództwa, nie mędrkuje.” Wychodzi na to, że jesteś lewakiem, tak jak nazywałeś swoich oponentów.

          • „Mężczyzna prawicowiec walczy, a tchórzliwy lewak się dekuje. Na szczęście prawicowych Mężczyzn mieliśmy w historii więcej niż tchórzliwych lewackich ciot, ci Mężczyźni walczyli i wygrywali pod Kircholmem, Kłuszynem i w wielu innych bitwach z wielokroć liczniejszym wrogiem” To chyba twoje słowa?

        • Nadużyciem jest porównywanie zwycięskich bitew z historii Polski, do klęski warszawskiej. Bardziej zasadne byłoby porównanie do Żółtych Wód czy Korsunia. Tam też żołnierze dzielnie walczyli, ale dowódcy zawiedli.

          • Jeremi Wiśniowiecki był świetnym dowódcą. Miał doborowe i świetnie uzbrojone wojsko, jednak na początku dość nieliczne. Nie rzucił ich od razu na wroga, mającego przewagę ilościową, gdyż rozumiał, że nie ma szans na zwycięstwo.

  4. Ja w życiu poznałem kilki powstańców warszawskich i każdy uważał powstanie za olbrzymi błąd, żałowali czasem nawet że brali w nim udział – wówczas byli oszukiwani przez propagandę i myśleli, że naprawdę to co robią ma sens… Tak więc myślę, że zdanie tych ludzi jest bezcenne

    • A to ciekawe, bo gdy byłem mały i Ojciec jeszcze żył, to wielu Powstańców nasz dom odwiedzało i żaden nie żałował. Ale to byli Powstańcy prawdziwi, bo po 1989 roku zaczęły się masowo ujawniać typy podszywające się pod Powstańców.

  5. Gdyby nie Powstanie Warszawskie, a ogólne Akcja Burza, Polska byłaby 17 Respubliką CCCP (ZSRR) !

    • Nie podziękują, bo wtedy by musieli przyznać że ich dekujący się protoplaści to byli tchórze. Mnie Ociec tłumaczył tak: nieważne że Powstanie upadło, ważne że tych 4 których zastrzeliłem już nie mogło mordować, niemieckie materiały woskowe zużyte w Powstaniu już nie mogły zabijać. Niemcy przegrały wojnę bo skończył im się sprzęt i żołnierze i Powstańcy też mieli w tym udział. Chwała bohaterom, hańba tchórzom!

      • 4 zastrzelił, koledzy tych czterech zastrzeli po 60 Polaków. 4 do 240. Takim bohaterstwem wytłuczesz nas wszystkich w ekspresowym tempie, debilu.

        • Drogi debilu. Jak tych 240 jest aż takimi fujarami i tchórzami, że da się zabić garstce wrogów, to z wojskowego punktu widzenia ich śmierć nie ma znaczenia, i tak żadnego wroga by nie zabili. I dodam debilu, że obarczanie swoich zbrodniami wroga jest najdelikatniej mówiąc sukinsyństwem.

          • Jestem w stanie zrozumieć ówczesnych przywódców, którzy podjęli ze wszech miar błędną decyzję o rozpoczęciu walki. Nie mieli wiedzy ( choć powinni ją mieć, po to było dowódcami) jaką mamy dziś. Nie rozumiem jednak jak współcześnie, znając prawdę na temat tamtej sytuacji, można bronić akowskich decydentów?

    • Jakby nie patrzeć, mimo Powstania i tak zostaliśmy krajem marionetkowym zarządzanym przez przydupasów Stalina.

  6. Zginęło 120 000 Polaków. Straty niemieckie: 3000 z bezwartościowych jednostek
    To wyprawa kolonizatorów uzbrojonych w cekaemy na Murzynów z włóczniami i tarczami ze skóry.
    Tylko debil i zdrajca może widzieć w tej nieszczęsnej awanturze jakieś plusy.
    Odpowiedzialnymi za niemiecką zemstę są: Okulicki (pijak i informator NKWD), Pełczyński (dureń), Bór-Komorowski (oferma bez posłuchu), Chruściel (półgłówek) i Rzepecki (gorliwy komunistyczny kolaborant).

    • I czemu łżesz ruska onuco? Ukatrupiliśmy nie 3000, lecz prawie 20 tysięcy wrogów, plus kilka tysięcy rannych czyli wylączonych z dalszego mordowania. A za bestialstwo wobec ludności cywilnej Niemcy odpowiadają, nie my. Sukinsyństwem jest obarczanie Powstańców winą za niemieckie zbrodnie. Żydzi poza garsteczką walczyć nie chcieli i prawie wszyscy zostali zamordowani, uległość wobec morderców tylko ich rozzuchwala

      • Nie ma to jak się posiłkować Wikipedią, która sama zestawia aż trzy scenariusze strat niemieckich, z czego relacja von dem Bacha jest uznana za wierutną bzdurę, bo żeby tylu ludzi zginęło AK musiałoby mieć w posiadaniu tyle samo albo i więcej sprawnego sprzętu, a nie kilka domowych samoróbek

      • Dużo pewne źródła podają maks 12 tysięcy zabitych i zaginionych w akcji, a niektóre tylko 2000 ogólnie. Niemcy musieliby być naprawdę ofermami, żeby dać się wybić ludziom uzbrojonym w kije i pałki oraz kilka zdobycznych pistoletów.

      • Towarzyszu Onufry, 3000 to max zabitych: policjantów, kryminalistów, wschodniej dziczy itp. Prawdziwych żołnierzy Niemcy stracili może z 500 ( tych 3. tys). Nie przepisuj kłamstw z Idiotopedii, tam różne bajki zamieszczają, np. dziesiątkach zniszczonych czołgów. W istocie Niemcy stracili 7 pojazdów pancernych.
        Nawiasem pisząc w 1939 Niemcy w starciu z milionowym WP mieli 17 000 zabitych, więc jak mieli stracić więcej w walce z wpół uzbrojonymi cywilami…

  7. Dla mnie jedynym bohaterem wśród dowódców powstania warszawskiego pozostaje podpułkownik Antoni Żurowski komendant Obwodu VI – Praga.
    Dzięki niemu ocalała cała prawobrzeżna część Warszawy, łącznie z ludnością, potrafił zakończyć „powstanie” w momencie gdy uznał że sytuacja w jaką wmanewrowano powstańców zakończy się klęską i rzezią. W jaki sposób doprowadził do tego że niemcy nie zemścili się na ludności cywilnej, do dziś nie wiadomo.

    • Nie miał nic do gadania. O mordowaniu lub nie mordowaniu cywili decydowali Niemcy. Ten przykład – brak masowych mordów na Pradze – najlepiej dowodzi sukińsyństwa tych polskojęzycznych bydlaków, którzy obarczają przywódców Powstania winą za mordy Niemców. Wg polskojęzycznej nierogacizny przywódcy mieli być jasnowidzami, którzy przed faktem będą wiedzieli że Niemcy po lewej stronie Wisły będą cywili mordować. Splunąć na oszczerców nie warto!

      • „Wg polskojęzycznej nierogacizny przywódcy mieli być jasnowidzami, którzy przed faktem będą wiedzieli że Niemcy po lewej stronie Wisły będą cywili mordować.” Niemcy mordowali cywili od pierwszego dnia okupacji. Kim trzeba być, aby nie wiedzieć, że tym razem postąpią podobnie?

        • Pojedynczych cywili dla zastraszenia. Masowych mordów na ludności cywilnej nie będącej Żydami ani Romami nie robili nigdzie. To skąd mieli jasnowidze przywódcy Powstania wiedzieć że w Warszawie zaczną bez sensu, marnując sprzęt i amunicję na ludzi którzy im nie zagrażali?

          • „W okresie trwania zarządu wojskowego (początkowo, od 25 września do 2 października na czele stali poszczególni dowódcy armii, a następnie – w dniach 3 października-25 października – rządy objął gen. Gerd von Rundstedt) Niemcy dopuścili się wielu zbrodni, zarówno personalnych, jak i dotyczących większych jednostek np. miejskich. Łącznie w tym okresie spalono 531 miast i wsi w różnych rejonach terytorium Polski.”

          • W tym samym okresie zginęło 16 376 ludzi w wyniku 714 egzekucji. Takie straty materialne i personalne oszacowała Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Szczególnym miejscem masowej eksterminacji stały się Lasy Piaśnickie, niedaleko Wejherowa, gdzie zginęło 12 tys. osób rozstrzelanych w czasie od września 1939 roku do kwietnia 1940 roku.

          • „Warte odnotowania są również egzekucje obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku, rozstrzeliwania w Katowicach, pod Serockiem, w Zambrowie, w Śladowie czy w Zakroczyniu, gdzie w sumie wymordowano kilka tysięcy osób”

          • Do tego bombardowanie Wielunia, Warszawy i wielu innych miast. Ataki sztukasów na bezbronnych uchodźców. Wystarczy? Sądzisz, że wszyscy byli Żydami czy Cyganami? Przestań rozpowszechniać nieprawdę! Co chcesz przez to osiągnąć?

  8. Szkolnictwo morskie powinno być w jakiejś formie prywatne, kształcą za państwową kase ludzi do pływania u tanich armatorów zagranicznych w złych warunkach(kalectwo, alkoholizm,białaczka), kapitanowie stoją za głupimi inwestycjami w porty, Mierzeja Wiślana, w których nie będzie ładunków a będą posady w administracji dla kapitanów👹

  9. Jeżeli nasz wróg do czegoś nas namawia – to OCZYWIŚCIE nie należy tego robić… To nawet najbardziej tępy facet powinien zrozumieć- i tak mamy powtórkę z historii, w obecnej dobie jest mnogo nie tylko tępych facetów, słuchających i wykonujących rozkazy wrogów wewnętrznych i zewnętrznych

    • dają nam poczucie miary, dzięki któremu w sytuacjach wątpliwych możemy bez trudu odróżnić dobro od zła, patriotyzm od zdrady, polityczny realizm od kolaboracji- minęło 11 lat od tej wypowiedzi, polskojęzyczni się cieszą, że mogą bezkarnie poprzez swoich przedstawicieli, ulokowanych na każdym froncie, szkodzić Polsce na całym świecie, a Polacy, nic nie potrafią ani odróżnić ani rozróżnić

  10. Powstanie bylo przerazajaca zbrodnia dokonana przez zdrajcow i glupcow na naszym narodzie. Obchodzenie rocznicy powstania powinno polegac na przejsciu przez miasto z szubienicami , na ktorych powinny byc powieszone wizerunki osob z rzadu londynskiego i dowodcow wojskowych . Tylko taka demonstracja mialaby sens. Marsz rikszarzy jest szyderstwem z Polakow. Jeszcze wiekszym od wieczornego spiewania piosenek powstanczych

  11. Porownajcie brak obchodow i uczczenia w zeszlym roku 100-lecia Bitwy Warszawskiej z hucznym , corocznym czczeniem powstania w Warszawie , ktore bylo absurdalnym aktem glupoty i zdrada. W powstaniu nie ma ani jednego plusu dodatniego . Co gorsza bez nazwanie tego po imieniu i wyciagnieciu z tego konsekwencji ta rzez bedzie nadal rozgrywana przeciw nam. Morawiecki,jeden z najwiekszych zdrajcow w naszej historii, lansuje sie na krwi ofiar.

  12. Nie zgadzam się z tezą, że krew w Powstaniu Warszawskim została przelana całkowicie daremnie. Nawet dzisiaj propagowane są wobec nas oszczerstwa, że nasi przodkowie kolaborowali z Niemcami, a to Powstanie jest koronnym i niepodważalnym dowodem na to że było zupełnie inaczej. Oczywiście przelana krew jest niewspółmierna do korzyści.

    • Naprawdę należy zniszczyć sobie stolicę i pod jej gruzami pogrzebać 120 000 ludzi, aby mieć kontrę do oszczerstw? Czesi też muszą się tłumaczyć? A co powiesz o Węgrach, Rumunach czy Finach, którzy nie tylko „kolaborowali”, ale i wzięli czynny udział w ataku na ZSRS? Często się tłumaczą w obliczu „oszczerstw”? Czy może to nikogo nie obchodzi?

  13. Polska reprezentacja przegrywa prawie wszystkie mecze, po co oni grają w piłkę? To jest bez sensu. Powstania to czyny heroiczne, nie będę wam ##oty tłumaczył co to znaczy

  14. Powstanie wybuchło przeciw Stalinowi, chociaż walczyło z niemcami. Wojskowo straty były niewielkie w porównaniu np. ze 140 tys. Polaków zamordowanych przez PiS w 2020.

    Okazuje się, że 140 tys. to dla PiSu tyle co splunąć.

    Ta przegrana bitwa była pierwszą z wielu w wygranej wojnie z ZSRR. Polska jest, ZSRR nie żyje. Debilom podpowiadam, żeby modlili się nie o „nigdy więcej” a przeciwnie, o zawsze ale z wrogiem honorowym, przestrzegającym międzynarodowych zasad.

    Dziwne, że prawakom i dmowszczikam jeszcze nie wyparowała ze łbów komusza propaganda!

  15. Dziś na Marszu 'narodowcy' zademonstrowali nam własny płaczliwy sposób 'robienia' historii, wynaleźli nowy 'prawdziwy' hymn,

    bo stary o walecznym Czarneckim, Dąbrowskim i Napoleonie jest zły. Zawodząca szlochem krzywdzonego dziecięcia ROTA jest lepsza, już oni o tym najlepiej wią*! Także Piłsudski był ciulowy, bo nie czekał aż Dmowski w Paryżu wpie..wpali kolejne wiaderko kawioru, tylko zrobił tu wolną Polskę, cham jeden, bez pozwolenie Rothschilda, któremu Dmowski właśnie wylizał rowa. I całe endeckie na ramię broń o kant dupy potłuc! A tak niewiele brakował, żeby dostał zgodę na Księstwo Warszawskie 2.0 Beta.

  16. „Między innymi niemieccy żołnierze już w pierwszym dniu wojny doszczętnie spalili wsie Zimnowoda i Parzymiechy i zamordowali co najmniej 114 mieszkańców obu miejscowości (dane szacunkowe)[16][17]. W dniach 1–2 września Wehrmacht spacyfikował także wsie Torzeniec i Wyszanów w Wielkopolsce, mordując łącznie 61 osób.

    • W dniach 3–4 września SS-mani z pułku Leibstandarte Adolf Hitler i żołnierze Wehrmachtu spalili Złoczew, gdzie zamordowano 200 osób (mieszkańców i uchodźców)[18]. W nocy z 5 na 6 września doszczętnie spalono Kajetanowice, gdzie z rąk żołnierzy niemieckiej 46. Dywizji Piechoty zginęło ok. 80 cywilów.”

Comments are closed.