
W 2018 roku Szkoci przyjęli wytyczne edukacyjne, które mają zapewnić „inkluzywne” podejście do mniejszości seksualnych. W 2005 Szkocja zalegalizowała jednopłciowe związki partnerskie. W 2009 roku homoparom przyznano prawo do adopcji dzieci. Od 2014 natomiast ustawowo nadano im prawo do zawierania „homomałżeństw”. Może im się tak porobiło od noszenia kiltów?
Teraz szkocki rząd przedstawił nauczycielom 70-stronicowy dokument. Zaleca w nim między innymi do zachęcania dzieci od czwartego roku życia do zmiany imienia lub płci w swojej klasie, jeśli tak zechcą. Jak donosi brytyjska gazeta „The Telegraph”, szkocki rząd właśnie zrobił duży krok w propagowaniu ideologii LGBT i jej transpłciowego wariantu spod literki „T”.
Liczący 70 stron dokument zobowiązuje nauczycieli, by nie kwestionowali woli uczniów, jeśli ci wyrażą chęć bycia określanym jako osoba o płci przeciwnej, niż ich biologiczny stan faktyczny. Takie dzieci mogą także dowolnie zmieniać swoje imiona. Według nowych przepisów nauczyciele są nawet zachęcani, by pytać dzieci o nowe imiona i zaimki. Wicepremier szkockiego rządu John Swinney cieszył się, że „Szkocja jest już uważana za jeden z najbardziej postępowych krajów w Europie”.
Dokument stwierdza, że nie istnieje granica wieku, od której możliwy jest płciowy „coming out”. Ustalono go na 4 latka. Fanaberie dzieci dodatkowo mają być uszanowane przez nauczycieli, którzy nawet nie będą mogli sobie porozmawiać o pomysłach dzieci z ich rodzicami.
Entuzjazm wobec tych głupot wykazały organizacje LGBT. Zresztą w przygotowaniu dokumentu uczestniczyła skrajna grupa spod znaku tęczowej ideologii – Stonewall. Teraz podobno będzie w szkole „bezpiecznie”, „integracyjnie” i „transolubnie”.
„Mamy nadzieję, że ten materiał umożliwi nauczycielom i szkołom w całej Szkocji lepsze wspieranie rozwoju wszystkich młodych ludzi, zarówno w klasie, jak i poza nią” – powiedziała Colin Macfarlane, dyrektor Stonewall Szkocji i Irlandii Północnej. Trzeba dodać, że poza dowolnymi zmianami imienia, dzieci uznające się za płeć przeciwną będą korzystać z przeznaczonych dla nich toalet, czy nosić mundurki wybranej przez siebie płci.
Pomysł oburzył jednak nawet feministki. Marion Calder z grupy kampanii For Women Scotland, która sprzeciwia się reformom ułatwiającym osobom transpłciowym deklaratywne „zostawanie” kobietami, negatywnie oceniła wprowadzone zmiany. „To niebezpieczna ideologia promowana przez rząd szkocki” – stwierdziła.
Literki LGBT+ kłócą się, więc jest jakaś nadzieja, bowiem zdaje się, że normalna większość po prostu została zapędzona już do ciemnego kąta i nawet boi się zgłosić do odpowiedzi…
Źródło: Telegraph/ Valeurs/ DoRzeczy