Jedyny wolnościowy projekt PiS pod znakiem zapytania. Lobbyści przeciw domom bez pozwolenia

Budowa domu, architekt Źródło: Pixabay, collage
Budowa domu, architekt Źródło: Pixabay, collage
REKLAMA
Domy do 70 m2 bez pozwolenia to prawdopodobnie jedyny wolnościowy punkt tzw. Nowego Polskiego Ładu. Niestety – właśnie ten punkt stoi pod znakiem zapytania z powodu buntu lobbystów, którzy nie chcą rynku, na którym domy są za symboliczną złotówkę.

Jak miałby działać przepis o domach bez pozwoleń? Polacy mieliby do wyboru kilka projektów, które zostałyby wybrane w konkursie.

– Chcemy tę wolnościową rewolucję wprowadzić do systemu budowy domów jednorodzinnych do 70 m kw. w podstawie (Polskiego Ładu) – powiedział w trakcie sierpniowej wizyty w w Pułtusku premier Mateusz Morawiecki.

REKLAMA

– Za symboliczną złotówkę w konkursie architektonicznym zaproponujemy szereg projektów, które każdy będzie mógł sobie pobrać ze strony i budować estetyczny, nowoczesny, energooszczędny domek – dodał.

„Wprowadzenie do domeny publicznej darmowych projektów budowlanych domów jednorodzinnych o powierzchni zabudowy do 70 m2, spowoduje ograniczenie lub wyłączenie możliwości prowadzenia przez projektantów działalności gospodarczej w tym segmencie rynku usług projektowych (…)” – pisze Izba Architektów Rzeczpospolitej Polskiej.

Oczywiście, że tak będzie i to świetna wiadomość. Rynek zostanie uwolniony, a Polacy zyskają dostęp do tanich domów. Niestety, lobbyści boją się, że zarobią mniej i się buntują.

Architekci to grupa, która do tej pory była faworyzowana przez aparat państwowy – państwo ograniczało dostęp do zawodu architekta, a jednocześnie wymuszało korzystanie z ich usług.

Nawet pracując prywatnie – ta uprzywilejowana przez państwo grupa niewiele różniła się dotychczas od państwowych urzędników.

Teraz musieliby przekonać do siebie klientów – również obniżką cen. Tak właśnie działa kapitalizm.

Ustawa o małych domach bez pozwolenia pozytywnie wpłynęłaby na całym rynek nieruchomości. Właściciele mieszkań również musieliby obniżyć ceny, by potencjalni klienci nie uciekali na wsie i przedmieścia.

Za obecną bańkę cenową odpowiada wyłącznie państwo. Projekt PiS – choć trudno uwierzyć, że stoi za nim właśnie ta etatystyczna partia – może w końcu uwolnić rynek. Niestety – wszystko stoi pod znakiem zapytania z powodu lobbystów, którzy mają środki, by wymusić na rządzie zatrzymanie projektu.

Źródło: „Wirtualna Polska”

REKLAMA