
W swoim najnowszym wpisie na blogu Stanisław Michalkiewicz stwierdza, że porażka Amerykanów w Afganistanie pokazuje „przyćmiło na chwilę inne wydarzenia, bo świat przekonał się, jak niebezpiecznie jest być sojusznikiem Stanów Zjednoczonych”.
Publicysta porównuje tę sytuację do relacji Polski z USA w czasie II wojny światowej.
– Ale mniejsza już z tym, bo za kompromitacją USA w Afganistanie może kryć się inna, iście diabelska kombinacja, by bez wzbudzania niczyich podejrzeń uzbroić po zęby afgańskich talibów, by następnie – wykorzystując antagonizm między sunnitami i szyitami – poszczuć ich na Iran, który przysparza najwięcej zgryzot bezcennemu Izraelowi, a więc i Ameryce również – stwierdza Michalkiewicz.
Dalej publicysta pisze, że „czy te podejrzenia są trafne – o tym się przekonamy, może nawet już wkrótce”.
Stanisław Michalkiewicz zauważa również, że kwestia Afganistanu odwróciła tymczasowe uwagę „młodych, wykształconych, z wielkich miast” od m.in. „ratowania planety”.
Ekologizm jak socjalizm?
Publicysta natomiast do tematu wraca, bo uważa, że ekologizm, jako idea, jest dziś odpowiednikiem socjalizmu z czasów stalinowskich.
– Dla ratowania, a następnie – dla zapewnienia planecie „dobrostanu” trzeba zrobić wszystko, podobnie jak za Stalina – dla zwycięstwa socjalizmu. Skoro tedy dla zwycięstwa socjalizmu można było ludzi mordować i „Ajwaje” z entuzjazmem dały się zaangażować w charakterze katów polskich patriotów, to dlaczego nie można przerzucić się na źródła odnawialne, nu? – pisze autor.
– Nie tylko można, ale nawet trzeba, bo tak się akurat złożyło, że potentatem na rynku energii wiatrowej i słonecznej w naszym nieszczęśliwym kraju jest izraelska firma Mashav Energia, której prezesem jest pan Tomer Eizenberg – oczywiście z pierwszorzędnymi korzeniami – rozpisuje się dalej Michalkiewicz.
Źródło: michalkiewicz.pl