"Poezja" sanitarystyczna na drzwiach gabinetu jednego z sopockich lekarzy/Fot. Facebook/Sopot Pl
REKLAMA
Skandal w Sopocie. Jeden z członków grupy Sopot Pl na Facebooku podzielił się historią z gabinetu lekarskiego. Opisał skrajny przypadek segregacji sanitarnej samowolnie uprawianej przez jednego z lekarzy. „Sprawdzają się najgorsze scenariusze” – ocenił pacjent.

Na sopockiej grupie kilka dni temu pojawił się szokujący post. Pan Jerzy podzielił się z użytkownikami historią swojej wizyty w gabinecie lekarza rodzinnego w POZ Centrum Medyczne „Sopmed” przy ul. Chrobrego w Sopocie. Jak podkreślił, udał się do lekarza po raz pierwszy od ponad roku – ze względu na „pandemię i utrudniony dostęp do opieki medycznej”.

Podczas wizyty lekarz miał zapytać, czy pan Jerzy się zaszprycował. Kiedy dowiedział się, że „jeszcze nie”, zapytał dlaczego. Pacjent odparł, że „jeszcze się nie zdecydował”. I wtedy miało rozpętać się piekło.

REKLAMA

Jak relacjonuje pacjent, po tej informacji lekarz drastycznie zmienił stosunek do niego. Nie został zbadany, a pod koniec wizyty lekarz zapytał, czy widział kartkę na drzwiach jego gabinetu. I wszystko stało się jasne.

„Nie traktuję poważnie pacjentów którzy się nie zaszczepili! Żegnam!” – grzmiał lekarz.

Na drzwiach gabinetu znajdowała się zaś kartka z „poezją” w nurcie sanitarystycznym, „wysokich” lotów: „Kulturalnych i godnych mego szacunku ludzi szczepienie przeciw Covid nie trudzi”.

Pan Jerzy przyznał, że słowa lekarza odebrał jako „jawną dyskryminację”. Podkreślił, że wynika z nich, iż medyk „dzieli pacjentów na gorszych i lepszych”.

„Skandal to mało powiedziane. Sprawdzają się najgorsze scenariusze. Okazuje się, że nie trzeba nawet aktów prawnych, system sam się podzieli na lepszych i gorszych, na tych co dyskryminują i są dyskryminowani. Wystarczy odrobina władzy jednego człowieka nad drugim” – skwitował.

Źródło: Facebook/Sopot Pl

REKLAMA