Gangi narkotykowe używają przeciw patrolom policji domowych „kolczatek”

Marsylia Fot. ilustr. Wikipedia
REKLAMA
Marsylia to miasto narkotykowych gangów, które robią się coraz bezczelniejsze. Na ulicach trwają porachunki i wojny o tereny handlowe, trup ścieli się gęsto, a w użyciu jest broń automatyczna. Policja zintensyfikowała akcje, ale dilerzy są… kreatywni.

Ich bezczelność jest tak daleko posunięta, że na niektórych osiedlach wywieszają nawet cenniki różnych „dragów”. Spotykano się też już z niemal jawnym rekrutowaniem pracowników.

Tym razem gazeta „La Provence” opisuje jak w nękanym handlem narkotykami i brakiem bezpieczeństwa mieście, dilerzy utrudniają pracę policji. Budują barykady, ale też ostatnio pojawiły się układane na drogach kolczatki domowej roboty. Nabite gwoździami „brony” mają bronić dostępu radiowozom do pewnych obszarów Marsylii.

REKLAMA

Opóźnia to dojazd patrolu na miejsce, w tym czasie „obserwator” alarmuje „charbonneura” (sprzedawcę), który znika z towarem. Kolczatki nie służą tylko do ochrony przed policją, ale także mają utrudnić np. najazdy rywalizujących gangów.

Dilerzy są pomysłowi i „pracowici”. Niedawno przywieziono do szpitala Nord w Marsylii 20-latka rannego w porachunkach. Wkrótce musiała go odebrać policja, bo w szpitalu postanowił nie tracić czasu i rozprowadzić pozostały mu towar. Miał przy sobie 2 kilo suszonych konopii.

Źródło: La Provence

REKLAMA