Janusz Korwin-Mikke: Karta z historii podatków [FELIETON]

Janusz Korwin-Mikke.
Janusz Korwin-Mikke. / foto: PAP
30 lat temu, gdym był po raz pierwszy posłem na Sejm, zainteresowałem się dziwnym z pozoru problemem: kto w Polsce ma prawo nakładać podatki? Prezes Koła Poselskiego Unii Polityki Realnej, śp. Lech Pruchno-Wróblewski, skierował więc 16 grudnia 1992 roku takie pytanie do Biura Ekspertyz Sejmu.

Pozwalam sobie zacytować obszerne fragmenty odpowiedzi udzielonej przez p.Wandę Wojnowską-Ciodykową. Już początek zapiera dech w piersiach:

Na pytanie Pana Posła w sprawie uprawnień do tworzenia systemu prawa podatkowego w Polsce nie można udzielić zwięzłej, jednoznacznej odpowiedzi. W polskim systemie prawa nie istnieje akt, który ustanawiałby takie uprawnienia. W związku z tym na podstawie opinii teoretyków prawa oraz analizy ustaw, które można zaliczyć do systemu prawa podatkowego, przedkładam następującą opinię:

Prawo podatkowe, jak też, ujmując temat szerzej, prawo finansowe, którego częścią składową jest prawo podatkowe, nie jest skodyfikowane. Samo pojęcie „prawa finansowego” jest umowne; w warunkach gospodarki rynkowej stosuje się określenie „finanse publiczne”. W literaturze prawniczej nie ma zgodności w kwestii części szczegółowych czy też gałęzi prawa finansowego. Niektórzy teoretycy zaliczają do prawa finansowego prawo budżetowe, prawo ubezpieczeń społecznych, prawo bankowe, prawo przedsiębiorstw uspołecznionych; inni – prawo budżetowe, prawo podatkowe, prawo bankowe.

Powszechny wydaje się pogląd, że spoiwem łączącym różne fragmenty finansów publicznych powinny stać się konstytucyjnie określone zasady finansowe, co ma miejsce w większości konstytucji wysoko rozwiniętych państw o gospodarce rynkowej.

Jak widać, Polska do grona takich państw nie należy. Czytamy więc dalej:

Przedmiotem regulacji prawa podatkowego są stosunki społeczne, jakie powstają w związku z ingerencją państwa w sferę majątkową określonych podmiotów. Stosunki te charakteryzują się dominacją interesu państwa nad indywidualnym interesem obywateli czy też podmiotów gospodarczych, zakreślają prawa i obowiązki osób zobowiązanych do świadczeń na rzecz Państwa, ograniczając w ten sposób wolność obywateli. W związku z tym należałoby uznać za obowiązującą zasadę, że poza Konstytucją (o czym wyżej mowa) źródłem prawa podatkowego winny być ustawy regulujące w sposób wyczerpujący, wyraźny i jednoznaczny zdarzenia gospodarcze i prawne podlegające obowiązkowi podatkowemu, a przekazywanie niektórych materii do regulacji w aktach wykonawczych powinno mieć miejsce sporadycznie (…).

Wyrażony wyżej pogląd potwierdza zapis art. 23 ust. 4 Ustawy Konstytucyjnej z dnia 17 października 1992 r. o wzajemnych stosunkach między władzą ustawodawczą i wykonawczą Rzeczypospolitej Polskiej oraz o samorządzie terytorialnym (Dz.U. Nr 84, poz. 426). Stanowi on, że ustawa nie może upoważnić Rady Ministrów do wydawania rozporządzeń z mocą ustawy dotyczących m.in. wolności i praw obywatelskich oraz praw i obowiązków wynikających ze stosunku pracy.

Ale oczywiście upoważniają…

Wymienione ustawy obejmują pełny katalog podatków i opłat o charakterze podatkowym obowiązujących obecnie w Polsce. Mogłoby to oznaczać, że spełniona jest zasada, aby obowiązki podatkowe ustanawiane były w drodze ustawowej. Jednakże powszechnym zjawiskiem w polskim ustawodawstwie podatkowym jest mnogość delegacji (kierowanych głównie do Ministra Finansów) upoważniających do uregulowania w drodze aktów wykonawczych szeregu bardzo istotnych spraw, mających bezpośredni bądź pośredni wpływ na dochód podatników, ich sytuację materialną i majątkową. Np. ustawa z 16 grudnia 1972 r. o podatku obrotowym upoważnia Ministra Finansów m.in. do (…).

Sprawy te niewątpliwie zaliczyć można do zasad podatkowych stanowiących podstawowe elementy konstrukcyjne opodatkowania, które winny należeć do materii ustawowej. Powołana wyżej ustawa reguluje te kwestie bardzo wycinkowo, o wiele obszerniejsze regulacje zawierają rozporządzenia. Należy przy tym zwrócić uwagę, że zarówno ustawa jak i rozporządzenia wykonawcze charakteryzują się ogromną częstotliwością zmian. Ustawa uchwalona w grudniu 1972 r. zmieniana była 10-krotnie (w 1987r. ogłoszony został tekst jednolity, który zmieniony już został 7 razy)”.

Poza podatkami Autorka raczyła (jak najsłuszniej!) zaliczyć do podatków i cła – gdzie sytuacja jest podobna. Oto zakończenie tej sagi:

Z pewnością te liczne delegacje są częściową przyczyną wyjątkowej niestabilności prawa celnego (w latach 199-1991 wydano ponad 90 aktów wykonawczych do ustawy), które wymaga uporządkowania”.

Co zmieniło się przez 30 lat? Ano to, że dramatycznie wzrosła liczba ustaw i rozporządzeń – ale przede wszystkim wzrosła rola nie wymienionego przez Autorkę podatku. Czyli „podatku emisyjnego”.

Podatek emisyjny to po prostu okradzenie posiadaczy banknotów Narodowego Banku Polskiego. Jeśli ludzie posiadają – powiedzmy – jeden bilion, a NBP dodrukuje drugi, to pieniądz straci połowę wartości. „Rząd”, który „pożyczył te sumę od NBP”, okradł ludzi z połowy rzeczy, które mogli oni kupić za swoje pieniądze…

Janusz Korwin-Mikke


2 KOMENTARZE

  1. Z tego wniosek taki, że jesteśmy robieni w wuja po całości. Przydałby sie ekspert z prawdziwego zdarzenia, uczciwy, nie mający korzeni wśród góralijerozolimskich. Może wtedy okazałoby się, że tych podatków to raptem nam ubędzie, do tego ekipa prawników broniaca obywateli przed hucpiarzami…

  2. Ach, ten pan Mikke jest naiwny czy tylko udaje głupka?

    Od USA, przez Rosję, po Chiny, rząd nie respektuje spisanego prawa.
    W razie czego mają własnych sędziów, prokuratorów i profesorów prawa, którzy tak powykręcają, że nikt im nie podskoczy.
    Zawarte w konstytucjach i ustawach nieprecyzyjność sformułowań oraz furtki, sprzyjają temu, że rządzący śmieją się z istniejącego prawa.
    Polska konstytucja, uchwalona w ostatecznym kształcie przez bolszewików, jest pod tym względem majstersztykiem.

Comments are closed.