Ceny w górę! Unijne przepisy efektem lobbingu koncernów motoryzacyjnych? [NASZ WYWIAD]

Samochody, przemysł motoryzacyjny. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
Samochody, przemysł motoryzacyjny. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której krajowy producent musiałby ponieść koszt uzyskania zezwolenia na wprowadzenie do obrotu kilkuset rodzajów części, jakie produkuje – mówi w rozmowie z Najwyższym Czasem! Tomasz Bęben, dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

Jakub Zgierski: Ministerstwo Infrastruktury przesłało do konsultacji społecznych projekt ustawy o systemach homologacji pojazdów oraz ich wyposażenia. Czy w Pana ocenie unijne przepisy, które mamy zaimplementować, są efektem lobbingu dużych koncernów motoryzacyjnych, którym zależy na osłabieniu konkurencji, w tym naszego rodzimego przemysłu?

Tomasz Bęben: Regulacje dotyczące przemysłu i rynku motoryzacyjnego to obszar ścierających się interesów. Jest tutaj wielu graczy walczących o swoje interesy. Mamy więc producentów pojazdów, ich lobbystów „okupujących” Brukselę, współpracujące z nimi autoryzowane stacje obsługi, producentów części motoryzacyjnych, dystrybutorów części motoryzacyjnych, niezależne warsztaty motoryzacyjne, koncerny IT coraz mocniej wchodzące w obszar motoryzacji i wiele innych.

Każdy ciągnie w swoją stronę, a większy kawałek tortu bardzo często otrzymują koncerny samochodowe. Jest to związane z tym, że poprzez zasoby osobowe, finansowe i większą rozpoznawalność skuteczniej docierają do decydentów. Rozporządzenie europejskie, do którego odnosi się projekt polskiej ustawy o homologacji pojazdów i ich wyposażenia, koncerny samochodowe interpretują w taki sposób, by nie musieć na przykład małym warsztatom niezależnym – wbrew nałożonemu obowiązkowi – przekazywać informacji koniecznych do wykonania naprawy.

W jaki sposób przyjęcie nowych przepisów do polskiego prawodawstwa wpłynęłoby na koszta ponoszone w branży, a w rezultacie na ceny części, które musieliby zapłacić konsumenci?

Jednym z głównych problemów czy też wątpliwości zauważanych przez branżę jest kwestia konieczności uzyskiwania zezwolenia na wprowadzenie do obrotu części, które nie podlegają homologacji. Producenci części samochodowych obawiają się, że w wyniku proponowanych zmian przepisów pogorszy się ich sytuacja. Pojazdy i części objęte homologacją uzyskują homologację na „typ”, w ramach którego występuje cała rodzina produktów w różnych wersjach i wariantach.

W zakresie instytucji „zezwolenia” nie jest to takie oczywiste. Brak nam jasnego sygnału, że obawy te są niezasadne. Brak też przepisu, który jednoznacznie rozstrzygałby tę kwestię. W związku z tym obawiamy się takiej interpretacji przepisów, że trzeba będzie uzyskiwać zezwolenie na każdy rodzaj produkowanych części, aby móc wprowadzić je do obrotu.

Proces ten wiązałby się ze znaczącymi kosztami i długotrwałą procedurą, co doprowadziłoby do olbrzymiego wzrostu cen części, a tym samym kosztów napraw samochodów przez kierowców. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której krajowy producent musiałby ponieść koszt uzyskania zezwolenia na wprowadzenie do obrotu kilkuset rodzajów części, jakie produkuje.

Czy w Pana ocenie polskie władze zauważają realne zagrożenie, przed jakim staje istotny segment polskiej gospodarki?

Ministerstwo Infrastruktury prowadzi obecnie konsultacje i wierzę, że wszelkie wątpliwości artykułowane przez branżę zostaną rozwiązane. Resort infrastruktury we wszystkich tematach dotyczących danej branży prowadzi dialog z zainteresowanymi stronami. W tym wypadku jest podobnie. Jak Pan wspomniał, jest to bardzo ważna gałąź naszej gospodarki, a polska motoryzacja to przede wszystkim produkcja części. Jestem więc ostrożnym optymistą, że polskie władze nie pozwolą skrzywdzić naszego środowiska.

Jak polski przemysł motoryzacyjny wypada na tle innych krajów w obrębie Unii Europejskiej?

Nie tylko na poziomie europejskim, ale i światowym, Polska jest liczącym się graczem, jeśli chodzi o produkcję części. Podaje się nawet, że podmiotów produkujących części w naszym kraju jest ponad 1000. Jesteśmy 9. na świecie eksporterem części motoryzacyjnych. Współpracujemy w tym zakresie z krajami, gdzie trafiają nasze części (np. Niemcy, Czechy, Francja, Wielka Brytania).

Polska jest jednak w tej komfortowej sytuacji, że nie jesteśmy mocno uzależnieni od producentów aut. Wiele z firm, o których wspomniałem, albo równoważy swoje dostawy na pierwszy montaż do montowni pojazdów i na rynek wtórny, albo produkuje w większej części na rynek wtórny, przez co kryzysy jak w 2009 roku czy też zawirowania z zeszłego roku, gdzie stanęły fabryki producentów pojazdów i cierpiały przez to firmy dostarczające im części, nie są dla nas tak dotkliwe.

Rozmawiał Jakub Zgierski

7 KOMENTARZE

  1. Czas strzyżenia owieczek nadchodzi.Docelowa mamy nie mieć nic i być szczęśliwymi.Jak zwykł mawiać pewien znany Szwab człowiek nie ma nic oprócz pracy.Tak ma wyglądać nasza przyszłość.Praca i miska ryżu z wynajętej miski.

  2. Ale dlaczego jakikolwiek urzędnik miałby dawać zezwolenie na produkcję części?
    Chyba wiem! To jest lewacka interpretacja „wolnego” rynku!
    Kolejny dowód że lewaków należy tępić wszystkimi możliwymi metodami.

Comments are closed.